Eurybiades Eurybiades
140
BLOG

Czasy takie, że trzeba być przezornym

Eurybiades Eurybiades Polityka Obserwuj notkę 5

      Podejmując jakąkolwiek - nawet najzwyklejszą i na pozór niewinną czynność warto być przezornym, bo skutki mogą okazać się niespodziewane i w dodatku dotkliwe;  to żadne odkrycie, ale bywa, że tę prawdę uświadamiamy sobie w wyniku całkiem banalnego wydarzenia. Coś takiego właśnie mi się przydarzyło, a rzecz miała się następująco:

    Wybrałem się na przechadzkę i większość znajdujących się na mojej drodze jezdni przekroczyłem bez najmniejszego problemu, bo trzymam się przepisów - a i kierowcy, z którymi się w tych okolicznościach spotykałem, okazywali się podobnie prawomyślni i ostrożni;  wszyscy - z wyjątkiem jednego, który śmignął przez przejście niemal po czubkach moich butów.  Nie zidentyfikowałem osobnika za kółkiem i nie mogę twierdzić, że był to Minister Sprawiedliwości - ale wkluczyć tego także nie jestem w stanie, zwłaszcza, że od niedawna wiedza o tym, jak on się potrafi zachować na zebrze, jest powszechna.

   No, dobra - szczęśliwie nic się nie stało, ale mogło!  Przypuśćmy, że zostałbym potrącony;  czekam na karetkę, a kiedy ona przyjedzie i czy w ogóle - to ostatnimi czasy nie jest całkiem pewne. Załóżmy jednak, że przyjeżdża i to w rozsądnym czasie, a więc tego dożywam;  trafiam wtedy na SOR - i nie jest on zbyt odległy, bo pobliski szpital szczęśliwie nie został jeszcze - mimo dziury w NFZ - zamknięty.  Ale na SOR - niespodzianka w postaci rodzącej kobiety, a może i dwóch;  skutek dla mnie - przybierający postać konieczności czekania - oczywisty.  Bądźmy jednak optymistami:  wychodzę z tego wszystkiego obronną ręką, a po rekonwalescencji skarżę sprawcę uszczerbku na moim zdrowiu i uzyskuję korzystny dla mnie wyrok;  wspaniale - ale ten wspomniany wyżej optymizm może okazać się nieco na wyrost, bo raptem wyjdzie na jaw, że wśród orzekających zaplątał się neosędzia.  Powiedzieć, że kicha - to będzie najbardziej trafne.

   Albo inaczej:  za kierownicą siedział nie byle kto;  nie twierdzę, że wspomniany minister - bo, jak zaznaczyłem, nie mógłbym tego dowieść.  Może ktoś inny - np. Najsztub lub Cimoszewicz, ale to też tylko luźne przypuszczenie wywołane tym, że  i oni mieli podobne przygody.  I co wtedy?  Sprawą zajmuje się sędzia z jakichś powodów nie wylosowany, lecz wyznaczony;  czy przypuszczenie, że jednym z tych powodów mogłoby być usytuowanie tego sędziego wśród tzw. zaufanych - zasługuje na natychmiastowe odrzucenie? To poddaję pod rozwagę ewentualnym czytelnikom.

   To, co powyżej - nie wyczerpuje wszystkich możliwości.  Jestem osobnikiem krewkim i tuż po opisanym zdarzeniu miałem na końcu języka okrzyk:  tfu - zgiń, przepadnij!  Szczęśliwie jednak zmilczałem, bo podobnie, jak ta Pani Emerytka z Torunia  - jak nic, mógłbym mieć w domu o 6 rano policję, a potem - po zawarciu przelotnej znajomości z zaufanym sędzią - wyrok.  Nic wtedy nie pomogłoby odwoływanie się do Mickiewicza, który tych samych słów użył w jednej ze swych ballad;  to szczęście dla niego, że już nie może być za to ścigany z 212 czy innego paragrafu.  Tak, tak...  najbłahsze nawet zdarzenie może zaowocować skutkami niespodziewanymi, a bolesnymi;  takie są realia naszego czasu i naszego miejsca między Bugiem i Odrą...   Miałem się wybrać na jeszcze jeden spacer, ale chyba odpuszczę - bo czy wobec możliwych, wyżej opisanych konsekwencji byłoby to przezorne?  Raczej popatrzę w telewizor, a tam - rozpromieniony Premier chwali się załatwieniem dla Polski 44 miliardów ojro i ani słowem nie wspomina, że to tylko pożyczka;  pożyczyć  - i to na takich warunkach, jakie przy tym ustalono - to i głupi potrafi, a w dodatku to jego rozpromienienie zaczyna budzić obawę, iż rzecz nam - jak i przy innych jego działaniach -  na dobre nie wyjdzie;  podejrzenie, że za wspomnianą pożyczkę wreszcie kupimy te Caracalle  -  narzuca się najoczywiściej. 

Na spacer wyjść - niebezpiecznie, gapić się w telewizor - też nienajlepiej;  nieuchronnie pojawia się  uzasadnione w takich razach pytanie:  - co robić?  Marcina Możdżonka lubię słuchać i staram się nie przegapiać jego obecności w telewizji;  dziś powiedział on m.in., że Polacy mogą wyjść na ulice;  jako odpowiedź na wyżej postawione pytanie - wypada to nienajgorzej.  Jestem jak najbardziej za, ale jeśli z drugiej strony na rzecz spojrzeć - to jak wyjdą, ten dwukrotnie przeze mnie wspomniany minister może ich przejechać.

Eurybiades
O mnie Eurybiades

Konserwatysta

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka