Filip Palkowski Filip Palkowski
122
BLOG

Dlaczego PiS

Filip Palkowski Filip Palkowski Polityka Obserwuj notkę 10
Co prawda wybory parlamentarne odbędą się w przyszłym roku to już teraz nietrudno o wskazanie, co dla Polski będzie dobrym a co tragicznym wyborem.

Scena polityczna w Polsce dostarcza wielu emocji osobom, które śledzą bieżące wydarzenia. Nieudolność rządów koalicji 13 grudnia daje się mocno we znaki, afera goni aferę. Poniżej postaram się udowodnić, iż w obecnej sytuacji jedyną rozsądną opcją jest oddanie głosu na Prawo i Sprawiedliwość w najbliższych wyborach. 


Przede wszystkim przyjrzyjmy się scenie politycznej i możliwej konfiguracji po wyborach w 2027 roku. Z uwagi na strukturę wyborców nie jest możliwy inny układ, by dwa pierwsze miejsca przypadły innym partiom niż PiS oraz KO (która prawdopodobnie pójdzie do wyborów jako szerszy front). Konfederaci liczący na przełamanie hemegoni PiS po prawej stronie nie mają racji z uwagi na strukturę demograficzną – o ile partia Mentzena potrafi docierać do najmłodszych wyborców nie sposób sobie wyobrazić masowego odpływu elektoratu starszego, będącego tzw betonem. Desygnowanie na potencjalnego premiera Przemysława Czarnka tym bardziej nie pomoże partiom Mentzena i Brauna. Skoro więc praktycznie pewne jest, że dwa pierwsze miejsca będą należeć do PiS oraz KO to rząd utworzy jedna z tych partii. Zastanówmy się więc nad ewentualną możliwością utworzenia prawicowej koalicji po wyborach. Nie sposób sobie wyobrazić, by częścią takiej koalicji stała się partia Grzegorza Brauna, w dużej mierze przez postawę ambasadora USA zapowiadającego blokadę takiej koalicji. Nie sposób również przewidzieć, jak zachowa się partia Mentzena. O ile zapowiada on, iż "nie wejdzie w koalicję z Donaldem Tuskiem" to historia dobrze pokazuje, ile warte bywają zapowiedzi polityków. Biorąc pod uwagę postawę Konfederacji możemy sobie wyobrazić ich w koalicji zarówno z jedną jak i drugą partią. Ostatnio posłowie partii Mentzena sprzeciwili się wyrażeniu zgody na zatrzymanie posła Wojciecha Króla oskarżonego o przyjmowanie korzyści majątkowych. Dość prawdopodobny byłby też rozpad Konfederacji po wyborach, gdyż partia ta nie jest monolitem – znajdują się tam zarówno osoby o poglądach konserwatywnych i narodowych, jak i liberałowie. Dlatego też o ile głos na Brauna można uznać za stracony z taktycznego punktu widzenia to głos na Konfederację może niestety przyczynić się do kolejnej kadencji Donalda Tuska. 


Po prawej stronie sceny politycznej dość popularne jest hasło "PiS PO jedno zło". Czy faktycznie pogląd ten jest zasadny? Obie czołowe partie polskiej sceny politycznej rządziły na tyle długo, że można spokojnie pokusić się o porównanie. Tak więc PiS zdecydowanie przewyższa partię Donalda Tuska w kwestii moralności, obyczajowości i patriotyzmu. Rządy PiS przyniosły Polsce zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych (poprzez orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego), likwidację finansowania in vitro z budżetu państwa (powrót do tego rozwiązania to jedna z pierwszych ustaw koalicji 13 grudnia), więcej treści patriotycznych w szkołach. Rządy koalicji 13 grudnia przyniosły Polsce "edukację zdrowotną", w ramach której przemyca się treści seksualne demoralizujące młodzież i dzieci. Wedle zapowiedzi ministerstwa edukacji przedmiot ten ma stać się obowiązkowym. Inne próby psucia moralności drogą ustawową na szczęście były wetowane przez prezydenta Nawrockiego. Kolejną kwestią, w której PiS przewyższa koalicję 13 grudnia jest gospodarka. O ile Donald Tusk chwali się wzrostem PKB to czy faktycznie jest to powód do radości? Zwróćmy uwagę na rosnące w dramatycznym tempie zadłużenie kraju. Owszem, rządy PiS również przyczyniły się do wzrostu nominalnego zadłużenia, nie mniej jednak spadało (z wyjątkiem "covidowego" roku 2020) zadłużenie w stosunku do PKB. Tymczasem podczas rządów koalicji 13 grudnia rośnie zadłużenie nie tylko nominalne, lecz także w stosunku do PKB, co zwraca na nas już uwagę instytucji unijnych. Polska znajduje się w UE na drugim miejscu pod względem wzrostu zadłużenia w stosunku do PKB, zaraz za Rumunią. Skutki takiej polityki rozłożone są na lata – wymuszą na rządzących (obecnie lub w przyszłości) podnoszenie podatków lub/ oraz dewaluację zadłużenia, a w konsekwencji pauperyzację ludności. O ile we wspomnianej kwestii można mieć spore zastrzeżenia do PiS to rząd koalicji 13 grudnia z Donaldem Tuskiem na czele i ministrem Domańskim zadłużają Polskę w dużo większym tempie. Wraz z wzrostem zadłużenia wiąże się jednocześnie wygaszanie rozwojowych inwestycji dla Polski takich jak CPK, terminal zbożowy, port w Świnoujściu czy żegluga na Odrze. W ich miejsce mamy SAFE czy KPO, które trudno nazwać projektami rozwojowymi, za to beneficjentami wspomnianych programów w dużej mierze są niemieckie firmy. Koszt zaś poniosą w ostatecznym rozrachunku obywatele Polski. O ile wiele osób może razić uległość PiS wobec USA czy nawet innego państwa położonego na Bliskim Wschodzie to nie sposób przebić podległości Donalda Tuska wobec Niemiec. Powszechnie znanym faktem jest, iż sam premier ma niemieckie pochodzenie (babcia Anna Liebke) i jego współpraca z BND jako "Oskar". Znamienne, że skromny absolwent historii tak szybko staje się jednym z czołowych polityków w kraju. Być może stoimy przed podobnym wyborem jak Polacy w roku 1914, gdzie realną alternatywą było stanięcie po stronie albo Niemiec albo Rosji – czyli jednego z zaborców. O ile teoretycznie jesteśmy krajem niepodległym to musimy się zastanowić, czy bardziej korzystne a może mniej szkodliwe będzie dla Polski pozostanie protektoratem USA czy Niemiec. W przypadku "opcji niemieckiej" mamy co mamy – demontaż państwa, które zadłuża się na potęgę, inwestycje są wygaszane, służba zdrowia jest w zapaści. Niemcy są w kryzysie gospodarczym spowodowanym utratą taniej energii w postaci rosyjskiego gazu oraz wypieraniem ich z rynku przez Chiny, dlatego też szukają rynków zbytu. Pod rządami koalicji 13 grudnia staje się nim Polska. Jeśli zaś chodzi o opcję amerykańską to USA wciąż jest światowym hegemonem, w którego interesie może leżeć silna Polska – właśnie po to, by osłabić Niemcy. 


Możemy zastanawiać się, czy Konfederacja, Korona czy jeszcze jakaś inna partia nie stanowi dla Polski najlepszej alternatywy. Możemy oburzać się działaniami PiS za czasów Covid 19, zadłużaniem kraju czy wdrażaniem niektórych szkodliwych rzeczy związanych z zielonym ładem czy polityką migracyjną. Czy jednak jakakolwiek siła polityczna ma moc przeciwstawić się zakusom globalistów i innych potężnych sił? Na powyższe pytanie nie sposób odpowiedzieć w sposób jednoznaczny. Jest też wiele czynników, na które nawet najlepsza władza nic nie poradzi i tylko cud może nas uratować – chodzi tu przede wszystkim o demografię. Jeśli jednak spojrzymy na realnie istniejące alternatywy to jest to albo oddanie (nawet z zaciśniętymi zębami) głosu na PiS w wyborach albo utrzymanie władzy przez koalicję 13 grudnia. O ile w rządy partii Jarosława Kaczyńskiego to środowisko przynajmniej do pewnego stopnia patriotyczne, które potrafi zrobić coś dobrego dla Polski i Polaków to koalicja 13 grudnia jest siłą prowadzącą Polskę do upadku państwa, a w konsekwencji może nawet kolejnych rozbiorów. Dlatego też każdy, komu choć trochę leży na sercu dobro Polski winien w nadchodzących wyborach oddać głos na Prawo i Sprawiedliwość. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj10 Obserwuj notkę

Dzielę się skromnymi przemyśleniami na temat współczesnego świata

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka