Żyjemy w świecie wibrującego rozdyskutowania i jak to z wibracjami bywa ich drgania są przenoszone (przekazywane) dalej w przestrzeń materialną. Czyli niezależnie od naszej woli ludzka fizyczność odbiera owe „fale” dyskusyjne, które często wprowadzają do naszej jaźni chaos pojęciowy kształtowany wiedzą nam przekazywaną lub - co gorsza - imputowaną.
Materia dyskusyjna równocześnie emitowana w przestrzeń społecznego przekazu jest tak ogromna, że praktycznie uniemożliwia rzeczowe jej rozumienie.
Weźmy na przykład pojecie klauzuli sumienia. Określenie to wytworzyło niezamierzony „galimatias” rozumnego pojmowania dualizmu ludzkich zachowań na pożyteczne (porządne) i szkodliwe (nieporządne). Wszystkie czynności pożytecznie i dobrze wykonywane zwykliśmy nazywać „sumienną robotą”. A przymiotnik „sumienna” sugeruje, że wykonana zgodnie z sumieniem wykonawcy.
Generalnie jest uznawane, że to, co podpowiada nam sumienie jest słuszne i dobre. Ale czy na pewno zawsze tak jest? Czy abstrakcyjna - bądź, co bądź - wiedza o sumieniu daje 100% słuszności jego podpowiedziom? Uważam, że nie!
Pierwszy z brzegu przykład z religijnego fanatyzmu Islamu. Bojownicy Allacha (tak nazywają terrorystów) z pełnym przekonaniem i zgodnością ze swoim sumieniem wysadzają się, jako żywe bomby zabijając dziesiątki (albo setki) niewinnych ludzi wierząc, że czaka ich z to nagroda w niebie. Czy ich „sumienna” postawa jest dobra? Czy taka postawa nie wzbudza wątpliwości o niezawodności odruchów sumienia?
Inny przykład z zachowania Moskiewskiej Cerkwi Prawosławnej, która milcząco wspiera agresję Rosji na Ukrainie, co należy rozumieć, że zachowanie takie jest zgodne z sumieniem patriarchy Cyryla. Czy to dobry odruch jego sumienia?
Dokonałem koła żeby dość do „sprawy dr Chazana” bardzo nagłaśnianej i często przytaczanej przez wielu hierarchów Polskiego Kościoła Katolickiego, stanowczo i autorytatywnie oburzonych zwolnieniem z pracy p. Chazana, który złamał polskie prawo w imię własnego konstytucyjnego przywileju klauzuli sumienia bezceremonialnie blokując polskiej obywatelce jej konstytucyjne prawo do osobistych decyzji jednoznacznie polskim prawem sankcjonowanych.
Z pozycji państwa prawnego postawa prof. Chazana - funkcjonariusza publicznego, dyrektora szpitala - jest wysoce nieetyczna obywatelsko, bo rażąco nielojalna wobec własnego państwa, którego prawo obowiązuje wszystkich obywateli. Publiczne popieranie takiej postawy przez hierarchów Kościoła również godzi w rozumienie równoprawnego podporządkowania prawu wszystkich obywateli. To przykład szkodliwy w procesie obywatelskiej edukacji społeczeństwa.
Obiektywność ocen wymaga, aby dodać, że pokrętność sumień innych funkcjonariuszy państwa np. w oświacie wytknął nie kto inny tylko hierarcha kościelny bp Marek Mendyk - przewodniczący komisji wychowania przy Episkopacie - omawiając darmowy elementarz pierwszoklasistów. Biskup przyłapał zleceniodawców i autorów elementarza na „subtelnych” manipulacjach wizualno tekstowych mocno „kalibrujących” młode umysły treściami przemycanymi z nieakceptowanej społecznie teorii gender (ojciec pokazywany wyłącznie przy zajęciach domowych - a gdzie etos pracy zarobkowej?).
I tutaj trzeba wierzyć, że decydenci resortu oświaty dokonywali tych czynów w zgodzie z własnym sumieniem. Czy taki odruch ich sumienia służy, aby ogółowi obywateli? Otwarcie mówię nie!
Mile jestem zaskoczony, że spostrzeżenia bp Mendyka potwierdza ocena gazety Wyborczej na: http://wyborcza.pl/1,75478,15881520.html
Tamże wskazano błędy, niechlujstwo językowe, przeinaczenia logiczne, pokraczną grafikę itd., itp. - koniecznie przeczytajcie.
Kończąc tę notkę zwracam uwagę na niebezpieczeństwa czyhające w ludzkich mózgach, które mają mnogość zakamarków w tym takich, co im sumienia nicują na „ciemna stronę mocy”.
Wniosek: nie lekceważyć sumienia, ale też nie idealizować, bo bywają sumienia bardzo „nie sumienne”. BARDZO!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)