Głównymi symptomami ludzkiego zidiocenia są ideologie. To taki rodzaj intelektualnej „twórczości”, który usiłuje „zaczarowywać” rzeczywistość rozszerzaniem naturalnej listy przyrodniczego porządku świata o pozycje marginalne, istniejące co prawda, ale poza obrębem koegzystencjalnej współzależności materii tworzącej i podtrzymującej życie na ziemi.
W przyrodniczym ładzie funkcjonowania ziemskiego życia takimi marginalnymi zjawiskami są właśnie ideologie. Najbardziej wyraziste są te z obszaru polityki i kultury obyczaju.
Wypaczony ponad zdrowy rozsądek demokratyczny system porządku politycznego gubi uniwersalną zasadę demokracji przedstawicielskiej rozszerzaniem demokracji coraz bardziej powszechnej. A to wykracza daleko poza logikę sprawnego, pragmatycznego rządzenia zgodnego ze wszystkimi uwarunkowaniami wpływającymi na skuteczność władzy w kierowaniu państwem.
Ideologie wykraczające poza zdrowy demokratyzm przedstawicielski zdecydowanie zakłócają ową skuteczność państwa w realizacji interesów całego, skomplikowanego konglomeratu problemów państwowo - społecznych. Najjaskrawszym przykładem takiej niszczącej ideologii był faszyzm i komunizm.
Narastająca obecnie tendencja demokracji powszechnej wypierająca demokrację przedstawicielską opiera się na równie niszczącej ideologii sprawowania władzy bezpośrednio przez suwerena, czyli lud. Tym instrumentem są referenda w trudnych sprawach państwowych wymagających głębokiej, specjalistycznej wiedzy, której przecież nie posiada masowy uczestnik referendum. Ten masowy uczestnik jest najczęściej ofiarą dezinformacji preparowanej sprawnym piarem przez inicjatorów plebiscytu dalekich od interesu ogółu a preparowanych w interesie owych inicjatorów.
Tak właśnie wywołano i przeprowadzono Brexit.
Obserwujemy także nawrót do ideologii narodowo-szowinistycznych co w świetle historycznych zaszłości śmiało można nazwać klasycznym zidioceniem.
Podobnie rzecz ma się w kulturze obyczaju. Ten furiacki atak aktywistów ruchu LGBT na rzecz uznania homoseksualizmu za równorzędną normę seksualną z heteroseksualizmem jest tak daleki od koegzystencjalnej współzależności materii tworzącej i podtrzymującej życie na ziemi, że jednoznacznie dowodzi o jego ideologicznym podłożu zupełnie obcym (żeby nie powiedzieć wrogim) prawidłom owej koegzystencjalnej współzależności istnienia świata.
Wniosek z powyższego jest smutny. Świat zapełnia się ideologiami szkodliwymi dla normalnej egzystencji ziemskiego życia wymyślanymi egoistycznie dla spełnienia potrzeb i zachcianek z marginesu przyrody, głównego filaru życia jako takiego.
Jedyną skuteczną postawą obrony życia na ziemi jest pozostawienie tych szkodliwych, marginalnych odmienności tam gdzie są, czyli na istniejącym marginesie bez pielęgnacyjnego wspierania owych odmienności z nadzieją ich samo wygaszania się w jakiejś perspektywie czasu.
Zaś uleganie domaganych się pielęgnacji tych anomalii przez zdemoralizowanych egoizmem polityków, feminizm i ruch LGBT jest gestem dobrotliwości sprzyjającej anomaliom i bardzo szkodzącej prawidłom norm owej koegzystencjalnej współzależności materii tworzącej i podtrzymującej życie na ziemi. A przecież chcemy aby to życie normalniało, a nie degenerowało się.
W nawiązaniu do tytułu notki nie ma pewności czy postępujące zidiocenie ludzkości to wynik zepsucia, czy może zepsucie jest wynikiem zidiocenia?
Faktem jest, że jedno i drugie bezkarnie panoszy się na niszczejącej ziemi. A ziemię mamy jedną!



Komentarze
Pokaż komentarze (4)