Wyższa Szkoła Społeczno Medialna o. Tadeusza Rydzyka w Toruniu miała na celu przygotować przyszłe kadry dziennikarskie gotowe objąć ważne funkcje w mediach publicznych po zwycięstwie wyborczym prawicy katolickiej.
Jak bardzo wizjonerski był to plan genialnego Redemptorysty okazało się teraz, kiedy „słowo ciałem się stało”, bo upragnione zwycięstwo wyborcze obozu Kaczyńskiego i Rydzyka stało się faktem. Ważne funkcje w „odzyskanych” mediach publicznych zostały w większej części obsadzone już absolwentami szkoły o. Tadeusza.
Nauki o. Rydzyka głoszone przez ponad 20 lat (z pełnym poparciem KK) z naciskiem akcentowały konieczność kształcenia nowej, prawicowo-katolickiej elity dziennikarskiej w duchu ideologii „sojuszu tronu z ołtarzem”.
Ideowo było to proste, bo nauki o. Tadeusza były kierowane do środowisk wiejskich i małomiasteczkowych - bastionie religijności katolickiej dalekiej od ideałów pluralizmu demokracji liberalnej popularnej tylko w lepiej wykształconych środowiskach miejskich, politycznie obytych w meandrach gospodarki rynkowej państwa laickiego oddzielającego religie i wyznania od spraw państwowych.
Odbiorcy mediów toruńskich w większości nie rozumiejący wolnorynkowego współzawodnictwa (prawo popytu i podaży) nie mieli okazji dowiedzieć się o tym w mediach toruńskich, które ideowo zdecydowanie są przeciwne gospodarce rynkowej i mówiły o niej wyłącznie krytycznie. Media te nigdy nie wyjaśniały powodów upadku socjalistycznej gospodarki niedoborów w przeciwstawieniu jej do wolnorynkowej gospodarki „pełnych półek”
Media publiczne w Polsce odchodząc od społecznej misji edukacyjnej na rzecz „wielkiej polityki” zapomniały o potrzebie objaśniania ludowi „do znudzenia” logiki pluralistycznej demokracji wolnorynkowej, jako najbardziej skutecznego sytemu dobrobytu zeszły z linii zainteresowania słuchaczy Radia Maryja i skazały ich (tych Polaków) na „katolicki głos w twoim domu”. Choć to hasło fałszywe, ale skuteczne.
Edukacyjną niszę mediów publicznych zastąpiły media toruńskie upartą pielęgnacją posocjalistycznej nostalgii ludzi rozczarowanych wolnorynkowym zróżnicowaniem dochodów rodaków odbierane, jako społeczną krzywdę.
To jest ten właśnie elektorat zapewniający ostatnie zwycięstwo wyborcze PiS skutecznie wspierany medialnie przez ośrodek toruński, za co zresztą szczerze podziękował o. Tadeuszowi Rydzykowi Jarosław Kaczyński.
Ten toruński fenomen powinni zrozumieć politycy rozczarowani dramatyczną niewiedzą polityczną i ekonomiczno-gospodarczą rodaków posłusznych wezwaniom o. Tadeusza Rydzyka i KK, aby glosować na PiS.
Przegrana obozu demokratyczno-liberalnego powinna zreflektować swoją anty PiS-owską opozycję, że większość Polaków dzisiaj czerpie wiedzę polityczno-gospodarcza-społeczną z mediów, które są nośnikiem idei wchłanianych przez środowiska dalekie od dociekliwości otaczających ich politycznych zjawisk.
Czas dzielący nas od kolejnych wyborów powinien być wykorzystany na edukację obywatelską adresowaną do dalekich od ekonomii i gospodarki rynkowej środowisk wiejskich i małomiasteczkowych zwanych także elektoratem parafialnym.
Ciekawi mnie, czy liberalno - demokratyczne media zdobędą się na edukacyjne publikacje dotyczące kwestii gospodarczych ze zrozumiałą i czytelną dla prostych ludzi wykładnią mechanizmów rozwoju gospodarczego?
U o. Tadeusza Rydzyka - jak kiedyś w PRL-u - nadawane są audycje informujące o potrzebie wspierania rolnictwa państwowym interwencjonizmem mnogością ulg i przywilejów, jako czegoś niezbędnego w gospodarce rolnej, co jest demoralizujące i gospodarczo destrukcyjne, bo hamujące inicjatywy przedsiębiorczości.
Przeciwstawne do powyższego potrzebne są publikacje typu: „o wsi dla wsi” lub „ucz się i pracuj dla siebie”, ze zrozumiałym instruktażowym przekazem na przykład logiki kredytowania przedsięwzięć gospodarczych zarówno indywidualnych jak i wspólnot środowiskowych w zakresie inicjatyw gospodarczych takich choćby jak przetwórstwa produktów rolnych, doradztwa handlowego w zbywaniu produkcji rolnej, spółdzielni producenckich zboża, mleka, trzody chlewnej, itp., zdolnych konkurować z dużymi producentami logistycznie wygodnymi dla film przetwórczych w planowaniu cyklu dostaw i udogodnień transportowych ściśle wg kalendarza cyklu produkcyjnego.
Piarowy spryt o. Tadeusza Rydzyka znokautował media demokratyczno - liberalne, które powinny się otrząsnąć z nokautowego szoku i wziąć się do roboty. Wybory wygrywają masy i te właśnie masy trzeba przekonać do wolnorynkowej demokracji przeciwstawiając ją utopii polityki powrotu do „sprawiedliwości socjalistycznej”.
Zadanie jest nadzwyczaj trudne, bo „psychologiczna teoria przekazu” o. Tadeusza Rydzyka w całości ma zastosowanie w przejętych przez obecne władze mediach publicznych. Wnikliwy obserwator łatwo to zauważy na przekazach o powołaniu komisji sejmowej w sprawie Amber Gold wyniesionej do rangi politycznego przestępstwa stulecia, choć afera Skoków jest gatunkowo pięciokrotnie większa ale sprytnym przekazem medialnym omijana.
Oto potęga mediów, bez której w obecnej cywilizacji europejskiej nikt wyborów nie wygra.



Komentarze
Pokaż komentarze (56)