Kiedy wspominam czasy kontraktowania umów gospodarczych z kapitałem zagranicznym bardzo nas (polską stronę) irytowała skrupulatność sformułowań umownych redagowanych przez firmy państw o anglosaskiej kulturze prawnej.
Kwestie szkodowe jako następstwa w materialnych składnikach umów wynikających z przyczyn atmosferycznych strona polska formułowała krótko, np.: „W następstwie kataklizmów atmosferycznych powodujących szkody itd.”
Ten sam problem kontrahenci „anglosascy” formułowali literalnym, szczegółowym wymienianiem punkt po punkcie zjawisk pogodowo-atmosferycznych kataklizmów w tasiemcowych „litaniach” od deszczu po tsunami.
Często wykpiwaliśmy ową przesadną – naszym zdaniem – szczegółową skrupulatność, by dzisiaj w kontekście interpretacyjnej ekwilibrystyki stosowanej przez PiS wobec Trybunału Konstytucyjnego uznać ową skrupulatność jako mądrość przewidywania Anglosasów.
Refleksje są następujące:
Gdyby Konstytucja RP stanowiła literalnie od „a do z” wszystkie cele i uprawnienia, procedury postępowania, organizację pracy, personalia, kadencyjność – wszystko skrupulatnie uszczegółowiając to w zapisach dotyczących funkcjonowania najważniejszego sądu w państwie, nikt nie mógłby dzisiaj ubezwłasnowolnić tego konstytucyjnego gwaranta praworządności.
Po raz któryś sprawdza się powiedzenie „mądry Polak po szkodzie” i to po szkodzie ustrojowej wywracającej o 180 stopni porządek konstytucyjny państwa.
Twórcy konstytucji z 1997 r. w swojej dobrodusznej naiwności scedowali na ustawodawcę ważne zagadnienia organizacyjne funkcjonowania Trybunału do odrębnego uregulowania, z czego teraz tak skwapliwie korzysta PiS uchwalając serię takich regulacyjnych ustaw w treści sprzecznych z ustawą zasadniczą.
Potwierdzają to orzeczenia TK, które obecny obóz rządzący nie honoruje powołując się właśnie na własne już „około trybunałowe” ustawy „grzmiąc” ustami posłów i władzy wykonawczej, że „TK łamie prawo”.
Nie byłoby tego ideowo-ustrojowego sporu gdyby Konstytucja regulowała bezpośrednio – wprost w tekście konstytucyjnych przepisów zagadnienia organizacyjno proceduralne wymienione wyżej.
To jest wskazówka dla sejmu następnej kadencji (jeżeli uzyska potrzebną większość) do pilnej zmiany ustawy zasadniczej tak, by żaden kolejny sejm bez większości konstytucyjnej nie próbował powtórzyć obecnego manewru „rozmywania’ reguł demokratycznego ustroju państwa interpretacyjnymi kruczkami deformując fundamenty konstytucyjnego ustroju RP.
Sprawdza się filozofia ograniczonego zaufania do ludzi, którzy w swojej różnorodności pojmowania roli państwa i obywateli w tym państwie są gotowi – w imię własnego rozumienia państwowości i wolności – zmienić ład państwowy w najbardziej karkołomny sposób byle był zgodny z ich rozumieniem tych wartości.
Mądra opozycja powinna natychmiast przystąpić do projektowania takich konstytucyjnych „bezpieczników” aby w przyszłości nie dopuścić do powtórki obecnego legislacyjnego sporu o miejsce i prawa systemowego trójpodziału władzy.
Jest jednak wątpliwość czy poziom mądrości obecnej opozycji podała temu zadaniu? Oto jest pytanie!


Komentarze
Pokaż komentarze (8)