Polska ma poważny problem z państwem, którym rządzą ludzie z kwalifikacjami dogmatyków politycznych, ale bez wiedzy ekonomiczno-społecznej niezbędnej do kierowania państwem.
Głównym ideologiem obecnej ekipy rządzącej jest Jarosław Kaczyński bogaty w wiedzę politologiczną i socjologiczną psychologię tłumów, ale bez przygotowania w dziedzinach gospodarczych i historii rozwoju świata na tle postępu techniczno-technologicznego, jako tworzywa nowych cywilizacji.
Z tego powodu prezes PiS otacza się ludźmi o wyrazistych poglądach ideowych i o ogólnym tylko pojęciu zagadnień ekonomiczno gospodarczych. Co prawda są tam też nieliczni specjaliści ( np. Anna Streżyńska, Adam Glapiński), ale w roli mało wpływowych fachowców drugiego szeregu władzy, bez przyzwolenia publicznego prezentowania merytorycznych opinii branżowych odbiegających choćby o włos od „słusznej” linii ideologicznej rządu (przypadek Streżyńkiej i zdymisjonowanego ministra finansów Pawła Szałamachy).
Głównymi zaś twarzami tej ekipy są - tuż za Kaczyńskim - bezkrytyczni ideolodzy tacy jak Antoni Macierewicz, Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński i inni. Oni są przybocznymi Jarosława Kaczyńskiego i to oni pilnują - jak oka w głowie - ideowego kursu dopasowania ustroju państwa do ideowych wizji prezesa PiS.
W tej, perfekcyjnie opanowanej przez szefa PiS dziedzinie politycznej nie można go zwieść, czemu dowodzą „postępy” ideowo ustrojowej transformacji III RP przeprowadzanej z żelazną konsekwencją bez kszty sprzeciwu ze strony ekipy rządowej ukształtowanej ideowymi decyzjami Kaczyńskiego.
Z powodu takiej filozofii rządzenia państwem Polska ponosi niepowetowane straty wizerunkowe we współczesnym politycznym świecie otaczających nas państw Zachodu gdzie tamtejsze rządy uwzględniają właśnie te wspomniane wyżej uwarunkowania rozwojowe świata postępem techniczno-technologicznym, a tak boleśnie ignorowane obecnie w Polsce.
Poza ową transformacyjną fascynacją zmianami ustroju Jarosław Kaczyński nie dostrzega karkołomnych błędów ekipy rządowej popełnianych w ważnych - jeżeli nie najważniejszych - dziedzinach funkcjonowania państwa jak obronność, finanse publiczne, oświata, polityka zagraniczna.
Zaskakująco lekkomyślne polityczne „harce” resortowych ministrów powyższych działów państwa prawnego ponoszącego bolesne i trudne do odrobienia znane straty materialne i wizerunkowe nie są traktowane z należytą uwagą przez prezesa PiS, a nawet jakby zlekceważone niedostrzeganiem przyszłościowych konsekwencji tych błędów.
Widać tutaj bezradność Jarosława Kaczyńskiego brakiem ostrzeżeń o w/w negatywnych konsekwencjach praktyki politycznej przez niego narzucanej jako szefa i głównego ideologa partii rządzącej.
Konstytucyjnym obowiązkiem premiera i ministrów jest informowanie władzy ustawodawczej w tym głównie klubu parlamentarnego ugrupowania rządzącego o prawdziwych dla państwa skutkach polityki tej partii, a w razie ignorowania przez nią takich komunikatów podanie się do dymisji.
Taki stan rzeczy szkodzi Polsce, co mocno należy uświadamiać Jarosławowi Kaczyńskiemu, nawet pod groźbą dymisji. Historia wysoko ceni polityków przeciwstawiających się błędnej polityce obozu rządzącego i jest bezlitosna dla bezbarwnych koniunkturalistów w roli jedynie wykonawców poleceń partii rządzącej.
Kto nie wierzy niech przeczyta historię II RP i PRL.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)