Trzeba podkreślić, że wcześniejszym rządom III RP udało się z sukcesem wprowadzić Polskę do Unii Europejskiej gdzie wnet uzyskała status ważnego gracza z pozycją w pierwszej dziesiątce państw unijnych.
Wyróżniono nas największymi w Unii dopłatami subwencyjnymi z intencją przyspieszenia polskiego wzrostu gospodarczo-cywilizacyjnego w doganianiu wiodących państw unijnych
Jedynym kosztem tej integracyjnej operacji z Unią było uznanie przez Polskę i respektowanie polityczno-cywilizacyjnych standardów Europy zawartych w traktatach stowarzyszeniowych.
Wielkim uznaniem cieszyła się dynamika rozwojowa naszego kraju osiągana racjonalnym wykorzystywaniem środków unijnych - przyczynku tych sukcesów. Kierownictwo państwa polskiego stało się wzorem dla innych państw środkowej Europy przyjętych do UE w tym samym czasie, co dwukrotnie potwierdzono powołaniem polskiego premiera na przewodniczącego Rady Europejskiej.
Czy ten europejski status Polski jest trwały pomimo zawirowań politycznych w Polsce polegających na modernizacji polskiego ustroju demokratycznego w konflikcie z europejskimi standardami demokracji z niepodważalnym statusem trójpodziału władzy?
Niestety nie jest. On systematycznie wygasa razem z intensywnością zmiany ustroju państwa polskiego ewidentnie odchodzącego od standardów zawartych w traktatach stowarzyszeniowych, które zobowiązaliśmy się przestrzegać.
To bardzo psuje obraz Polski w europejskiej wspólnocie narodów szczególnie w obecnym, trudnym czasie wewnętrznych kłopotów Unii na tle spowodowanych przez Grecję i inne kraje kryzysów ekonomicznych, Brexitu oraz bliskowschodniego terroryzmu, uchodźctwa i kryzysu przywództwa w USA
Właśnie w takim czasie kiedy wymagana jest zespołowa solidarność państw wspólnoty dla skuteczniejszego przeciwstawienia się trudnościom i powrotu do stabilizacji gospodarczo-społecznej Polska jej odmawia..
Polski rząd demonstruje nacjonalistyczny egoizm uzasadniany wprost stwierdzeniem: skoro stare kraje Unii same naważyły sobie tych kłopotów to niech sobie same z tym radzą!
Takie stanowisko Polski to arogancja powodowana nieuzasadnioną butą polityczną polskiego rządu przybierającego pozę „karciciela” i pouczającego starszych i mądrzejszych członków Wspólnoty na podobieństwo ucznia pouczającego mistrza. Dowód: aplikanci specjalności prawniczych w Polsce pouczają mistrzów i profesorów prawa (od konstytucyjnego po cywilne).
To, że Polska bezpodstawnie przyjmuje nadymaną pozę europejskiego „mędrca” i politycznego „siłacza” dowodzą o tym nasze wyciągnięte ręce do Unii po wsparcie finansowe dla utrzymania u nas tempa rozwoju gospodarczo-cywilizacyjnego z wysiłkiem doganiającego Europę, a nie odwrotnie! Bez tego wsparcia bliżej by nam było do Białorusi niż Europy.
Skonfrontowane z taką nieracjonalną postawą - między innymi polskiego rządu - kraje „starej Unii” postanowiły stworzyć własne, odrębne „gospodarstwo” oparte na wspólnej walucie z własnym budżetem, „ministerstwem” finansów i programem rozwoju rządząc się - na podobieństwa prawa handlowego - wspólnotowym zarządzaniem, zyskownością i dbałością o wspólną majętność w świadomości siły własnego wkładu „kapitałowego” i proporcjonalnego do tego głosu.
Takie zrzeszenie członków „starej Unii” w światowej narracji tego zjawiska nazwano „JĄDREM UNII EUROPEJSKIEJ”.
W analogi do fizyki wiadomo czym jest jądro materii w porównaniu do satelickich elementów krążących wobec owego jądra.
W rządzie nie ma fizyków więc występuje duże prawdopodobieństwo braku świadomości sfer rządzących o przyszłym, satelickim losie Polski w sytuacji gdyby JĄDRO UNII EUROPEJSKIEJ rzeczywiście powstało, a co jest coraz bardziej prawdopodobne.
Trudna wtedy będzie wytłumaczyć narodowi polskiemu konieczność drastycznego zaciskania pasa na - co tu dużo mówić - dobrze odżywionym ciele społecznym.
Oj, będzie się działo!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)