To co wyprawia PiS w wyszukiwaniu „haków” na b. premiera Polski Donalda Tuska to jakaś paranoiczna nagonka przekraczająca WSZELKĄ ŚMIESZNOŚĆ.
Narrację taką narzucił PiS-owi Jarosław Kaczyński chcący przyćmić polityczną wielkość Tuska urażającą ambicje prezesa PiS mianującego siebie do takiej roli. Ten kompleks towarzyszy Jarosławowi Kaczyńskiemu przez całe dziesięciolecia jego obecności w polskiej polityce.
Zaczęło się od Okrągłego Stołu gdzie zdegradowano jego rolę do zaplecza sztabowego strony opozycyjnej usytuowanego daleko za Wałęsą, Frasyniukiem, Kuroniem, Michnikiem i jego rodzonym bratem Lechem, choć ambicjonalnie poczuwał się do udziału w pierwszym szeregu ekipy strony opozycyjnej. To spowodowało jego bolesny kompleks „niesprawiedliwego” pomijania go w głównej historycznej scenie odrodzania się prawdziwie niepodległej Polski i upadku komunizmu.
Kolejne niepowodzenie w strategicznym politycznym planie Jarosława Kaczyńskiego polegającym na czynnym wspieraniu Wałęsy w prezydenckiej kampanii wyborczej 1990 r. i wejścia do najbliższego jego otoczenia z planem wpływania na decyzje prezydenckie, co się zupełnie nie udało. Wałęsa zorientował się w tej grze i zwolnił obu braci z funkcji w kancelarii, co boleśnie ubodło głównie Jarosława natychmiast zmieniającego swoje wcześniejsze poparcia dla Wałęsy w jego spektakularne zwalczanie. Pamiętne antyprezydenckie marsze z paleniem kukły prezydenta i wrzaskliwa kampania o kryptonimie „Bolek” wyolbrzymiająca drobny epizod kontaktów Wałęsy z SB w młodzieńczych latach 70-tych są tego historycznym dowodem.
W narracji PiS epizod „Bolka” z politycznej „witki” w życiorysie Wałęsy zmieniono w „wielkie drzewo baobab”, w którego koronie zainstalowano wymyślnie skonstruowaną teorię „spisku okrągłostołowego” rzekomo inspirowanego przez SB. O absurdalności spisku dowodzą fakty uczestniczenia w jego obradach Lecha Kaczyńskiego /ze sztabowym zapleczem brata Jarosława/ i polskich biskupów KK Bronisława Dąbrowskiego i Alojzego Orszulika (objętych osobistą kuratelą samego prymasa kard. Józefa Glempa) zupełnie w tej konfabulowanej „zdradzie narodowej” pomijane.
Wszystkie te polityczne niepowodzenia JK wpływają na gorzknienie postaw politycznych prezesa PiS powtarzającymi się przez dziesięciolecie bolesnymi klęskami wyborczymi, do których skutecznie przyczyniał się Donald Tusk (dwukrotny premier), a na dobitkę później przewodniczący Rady Europejskiej, który tą historyczną karierą stał się dla Jarosława Kaczyńskiego nie tylko politycznym konkurentem ale wrogim wręcz przeciwnikiem porównywanym już z samym Wałęsą, ikoną polskiego demokratycznego odrodzenia – laureatem Pokojowej Nagrody Nobla.
Te fakty stworzyły tak potężną psychiczną presję niechęci Jarosława Kaczyńskiego do karier obu Wielkich Polaków o międzynarodowym autorytecie potwierdzonym wobec Tuska ponownym wyborem na przewodniczącego Komisji Europejskiej (prezydenta Europy) miażdżącą dla Kaczyńskiego jednomyślnością głosowania wszystkich państw Unii wobec sprzeciwu jednego, jedynego głosu polskiej premier.
Owa presja prezesa PiS podświadomie wzmogła się jeszcze po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego pod Smoleńskiem, prezydenta Polski, bliźniaczego brata Jarosława.
Panu Jarosławowi zawalił się świat. W 2010 r. zginął ukochany brat bliźniak, a razem z nim straciła na aktualności polityczna wizja Polski zademonstrowana przez braci w latach 2005 – 2007, kiedy na czele RP stali, jeden w roli premiera, a drugi prezydenta.
Jarosław Kaczyński nigdy nie zrezygnował z tej wizji, a śmierć prezydenta pogrzebała te marzenia na zawsze. Wtedy zrodził się nowy Kaczyński, lider PiS, który cały swój polityczny talent i energię zaprzągł w dzieło trwałego zapisania w historii Polski patriotycznej roli Braci Kaczyńskich, roli pierwszoplanowej w dziele odbudowy państwa ich marzeń, marzeń bardzo dalekich od istniejącego państwa liberalno demokratycznego z „upokarzającym” miejscem w Unii Europejskiej, jako biorcy subwencji o przeznaczeniu wydźwignięcia „dumnej” Polski z upokarzającej pozycji kraju zacofanego, dalekiego od europejskich standardów gospodarczo społecznych.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności wyrażonej dramatycznie niską kulturą polityczną średniej klasy narodu polskiego PiS pod kierownictwem J. Kaczyńskiego wygrał w 2015 r. wybory prezydenckie i parlamentarne w stopniu umożliwiającym samodzielne rządy tej partii.
Szczęśliwy ten los dla Jarosława Kaczyńskiego umożliwił mu modelowanie państwa polskiego w myśl niezrealizowanego z lat 2005 – 2007 planu eliminacji ustroju demokratyczno-liberalnego na narodowo-katolicki realizowanego w ścisłym sojuszu z Kościołem Katolickim w Polsce z pełnym politycznym wpływem we współrządzeniu Polską.
Realizacja takiego dla takiej polityki osłabienia wpływu na stosunki w państwie pro unijnego obozu liberalni-demokratycznego i zastąpienia go na wszystkich funkcjach publicznych ludźmi obozu narodowo-katolickiego, co obecnie wprowadza się z żelazną konsekwencją.
Są jednak utrudnienia w tej polityce Kaczyńskiego powodowane obecnością w życiu publicznym ważnych postaci inteligencko-ludowych składających się z twórców III RP, uczestników Okrągłego Stołu z odwagą godną swojej bojowej przeszłości w opozycji antykomunistycznej (Wałęsa, Frasyniuk, Bujak, Strzębosz i wielu, wieli innych) zdolnych przeciwstawić się „nicowaniu” Polski na modłę przebrzmiałego, stęchłego ustroju nacjonalistyczno wyznaniowego sprzecznego z ideą państwa Zachodu, członka Wspólnoty Europejskiej o pluralistycznej demokracji ojczyzny wszystkich ras i stanów.
Po wyartykułowaniu powyższych uwarunkowań obecnej postawy politycznej Jarosława Kaczyńskiego nietrudno zrozumieć tej tytułowej determinacji PiS w tym huraganowym ataku na Tuska, który jako europejski mąż stanu jest poza zasięgiem władzy obecnego obozu rządzącego i jedyne co mu można zrobić to próbować wmówić opinii publicznej Polski i Europy, że jest „umoczony” w chronienie afery Amberd Gold. Ostrze oskarżeń pomija źródło wieloletniej bezkarności oszukańczego para-banku tak czytelnie potwierdzoną (prok. Kijanko) podejrzanie opieszałą postawę prokuratury (wtedy niezależna od rządu) w ściganiu przestępstwa wycelowanym ostrzem oskarżeń w Tuska.
To niesmaczne „polowanie” na Tuska psuje polski wizerunek na Zachodzie, gdzie ugruntowuje się opinie o naszym kraju postrzeganego cały czas, jako biorcy subwencji o przeznaczeniu wydźwignięcia Polski z upokarzającej pozycji kraju zacofanego, dalekiego od europejskich standardów gospodarczo społecznych.
13 lat zabiegów o zmianę takiego postrzegania Polski jest lekkomyślnie zaprzepaszczane tym „polowaniem” na Tuska. Szkoda!


Komentarze
Pokaż komentarze (36)