Echa rocznicy 4. czerwca 89 boleśnie potwierdzają fakt obecnego rozłamu polskiego społeczeństwa na obozy o przeciwstawnych ocenach 29 letniej historii III RP.
Środowisko opozycji demokratycznej z czasów PRL, architekta społecznego ruchu Solidarność – pogromcy komunizmu – akcentowało 4. czerwca jako symbol sukcesu Polaków w pokojowej transformacji Polski z socjalistycznej na demokratyczną.
Zaś środowisko obozu władzy w sposób obraźliwy dla w/w zwycięzców zignorowało tę datę, a w incydentalnych wypowiedziach liderów ruchu „uczczono” 4. czerwca 89 pomówieniami o zdradliwy dla narodu kontrakt okrągłostołowy demokratów z komunistami zapewniający tym ostatnim bezkarność.
„Wiadomości” telewizji rządowej ogłosiły, że 4. czerwca to symbol „zdrady i zmowy elit”. Przygotowały też materiał o spisku w Mgdalence. Nie podały jednak, że uczestnikami owego „spisku” byli bracia Kaczyński, a Lech czynnych uczestnikiem obrad w Magdalence.
Rządzący Polską udają ślepych i głuchych na argumenty historyków i analityków polskich przemian, że bezkrwawość tego procesu wynikała z rezygnacji zemsty na przedstawicielach upadającego reżimu, co (odwrotnie do rządzących) spotkało się z wielkim uznaniem świata dla mądrości Polsków.
Polski premier miał w tej sprawie mało do powiedzenia, bo zaledwie kilka zdań na Twitterze:
*Dziś ważna rocznica. W 1989 roku – zbojkotowane przez wielu Polaków wybory, tylko częściowo wolne, z zasadami zmienionymi w trakcie, by ratować listę krajową i kandydatów PZPR. Tego samego dnia – okrutna zbrodnia chińskich komunistów na placu Tian’anme.
*A w 1992 roku – „nocna zmiana” i przerwana dekomunizacja. Skutki tych zaniechań odczuwaliśmy przez lata. Droga do wolności była długa i kręta, dlatego tym bardziej doceniajmy to, że dziś możemy cieszyć się z życia w demokratycznym i bezpiecznym kraju.
http://www.rp.pl/Rzad-PiS/180609747-Morawiecki-o-4-czerwca-Zbojkotowane-przez-wielu-Polakow-wybory-tylko-czesciowo-wolne.html
Jedyny wniosekj jaki nasuwa się do tych wypowiedzi p. Morawieckiego jest bardzo smutny, bo obrazujący zupełnie ahistoryczną postawę premiera wobec prawdziwego źródła polskiego sukcesu transformacyjnego z socjalizmu do demokracji. Sugestia, że upadek rządu Jana Olszewskiego był inicjowany przez siły chroniące komunistów zaniechaniem dekomunizacji jest na wskroś ideowa, bo zatajająca kompromitację fanatyzmu lustracyjnego Antoniego Macierewicza opartą na wątpliwych aktach SB, które uznano za w pełni wiarygodne. Czyli niewiarygodny komunizm z wiarygodnymi świadectwami?
A tak premier pointuje swoje wypowiedzi: „Droga do wolności była długa i kręta, dlatego tym bardziej doceniajmy to, że dziś możemy cieszyć się z życia w demokratycznym i bezpiecznym kraju”.
Czyli po tej długiej i krętej (według Morawieckiego) - a nie bohaterskiej drodze do wolności - Polska doczekała się rządów PiS i dlatego możemy cieszyć się z życia w demokratycznym i bezpiecznym kraju.
Nie jest optymistycznym fakt, że zarówno historyczna jaki aktualna narracja spraw polskich padająca z ust premiera jest odwrotnie proporcjonalna do narracji demokratycznego świata.
Premier Polski zaprzecza tej światowej, pozytywnej dla naszego kraju narracji przeciwstawną do niej polityką historyczną PiS wymazującą owe uznawane polskie sukcesy zastępując je akcentami nacjonalistycznymi o edukacyjnym potencjale niegodnym czołowego miejsca w polskie historii.
Mówiąc potocznie polscy politycy i polski premier plują pod wiatr (historii), a to jak wiadomo przynosi dla plujących skutek odwrotny.
Przepaść podziału między Polakami zamiast zasypywać jest przez obóz rządzący pogłębiany. Szkoda Polski!




Komentarze
Pokaż komentarze (25)