58 obserwujących
1082 notki
1043k odsłony
6435 odsłon

Akcja nauczycieli przeciw Zalewskiej. Wypadek Cimoszewicza

Wykop Skomentuj85

Portal wp informuje o kolejnej akcji części środowisk nauczycielskich przeciw min. A. Zalewskiej. Cel akcji: nie dopuścić by Zalewska zdobyła mandat do PE, niech zmierzy się we wrześniu z bałaganem jaki sprokurowała. W tym celu nauczyciele mają przerejestrowywać się do okręgu dolnośląskiego by tam głosować.Głosować mają na listy inne niż PiS, w artykule wymieniono np. J. Ochojską z KE.

Szanowni Państwo Nauczyciele

Jeśli ktoś z was kto zamierza wziąć udział w tej akcji czyta tę notkę. Nie dajcie się wykorzystywać i bałamucić. W wyborach do PE obowiązuje ordynacja proporcjonalna, to oznacza, że PiS i tak weźmie w nim mandaty. Tym bardziej, że, jak wykazały wybory samorządowe, PiS jest najsilniejszą partią w regionie i sprawuje w nim. władzę. W poprzednich wyborach, gdy PiS był znacznie słabszy zyskał 2 mandaty. Teraz na pewno weźmie więcej, a Zalewska ma pozycje nr 1 na liście.

Szanowni Państwo, jedyna, choć wątła, szansa by Zalewska nie dostała mandatu, to głosowanie na listę PiS ale nie na Zalewską. Czy jednak akcja taka ma sens? Bo jej powodzenie oznacza, że szkodnik jakim jest Anna Zalewska jako minister edukacji może zostać dłużej na fotelu ministra ze szkodą dla wszystkich.

II Wypadek Cimoszewicza

Nie ma ostatnio szczęścia Włodzimierz Cimoszewicz, gdy startuje do wyborów gdzieś na poważnej pozycji poza białostockim matecznikiem. A to jakaś Jarucka, a to potrącenie staruszki na przejściu dla pieszych. I właśnie to potrącenie jest tematem tej części notki.

Co się stało? Nie wiadomo co się stało. Przytoczę bodaj ostatnią wersje z dziś rano z portalu wp;

Włodzimierz Cimoszewicz po wypadku w Hajnówce nie zawiadomił od razu policji. Przewiózł poszkodowaną 70-latkę do jej mieszkania, bo taka była jej wola. - Kobieta od początku nie chciała jechać do szpitala. Dopiero po namowach została do niego zawieziona przez znajomego byłego premiera - poinformował WP prok. Łukasz Janyst z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. 

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku wszczęła śledztwo, w którym wyjaśnia okoliczności sobotniego zdarzenia w Hajnówce (woj. podlaskie). To tam około godz. 8 rano Włodzimierz Cimoszewicz potrącił 70-letnią rowerzystkę. Według ustaleń portalu wpolityce.pl, funkcjonariusze otrzymali informację o wypadku dopiero po trzech godzinach od zdarzenia.

- Policja faktycznie nie była wzywana na miejsce wypadku - poinformował Wirtualną Polskę rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, prok. Łukasz Janyst.

Wpolityce.pl powołując się na swoje źródło podało: "Ok. godz. 11.00, i to nie z ust Włodzimierza Cimoszewicza, policjanci z patrolu przypadkowo zauważyli, że ktoś pakuje uszkodzony rower do samochodu. Zaczęli pytać, co wydarzyło się na przejściu dla pieszych. Od właściciela samochodu dowiedzieli się, że doszło do potrącenia rowerzystki, a ofiara zderzenia znajduje się w szpitalu".

Rzecznik prokuratury pytany o te doniesienia, tłumaczy, że było nieco inaczej. - Były premier swoim samochodem przewiózł 70-latkę do jej mieszkania. Pojechał tam jeszcze znajomy pana Cimoszewicza, który zobaczył byłego premiera i kobietę na ulicy. Miał większy samochód, suva, więc zapakował do siebie rower - relacjonuje

- Poszkodowana od początku chciała wrócić do domu. Nie chciała jechać do szpitala. Dopiero w domu wszyscy obecni namówili ją, by tam się udała. I dopiero w mieszkaniu zaczęła odczuwać ból w nodze - tłumaczy WP prokurator. Z miejsca swojego zamieszkania 70-latka została przewieziona do szpitala przez znajomego byłego premiera.

Policja została wówczas oficjalnie powiadomiona o wypadku przez dyrekcję szpitala.

Również dzisiaj pojawiły się informacje o tym, że auto byłego premiera nie miało ważnych badań technicznych. Potwierdził to nam rzecznik podlaskiej policji nadkom. Tomasz Krupa. - Rzeczywiście, pojazd nie miał ważnych badań technicznych. Ten samochód znajduje się obecnie na naszym parkingu - podał oficer prasowy.

- Byłem święcie przekonany, że badania są ważne cały rok. Nie spojrzałem - powiedział w TVN24 Włodzimierz Cimoszewicz.

Czego więc nie wiadomo? Co wiadomo?

1. Godzina wypadku. Na razie podawane są 3 wersje: 9.30 (rmf), ok. 8 (wp - w jednym z komentarzy pod notka 8.30), na pewno przed 8 (dzisiejsze tabloidy)

2. Miejsce wypadku na razie w dwóch miejscach pojawia się ul. Dowgirda. Większość mediów jednak nie podejmuje tematu (wg komentarza pod notka w wp miejsce to jest monitorowane)

3. Do wypadku doszło na przejściu dla pieszych - to wiadomo. Jak? Tego nie wiadomo. Cimoszewicz twierdzi, ze staruszka przejeżdżała na rowerze przez przejście (ponoć złamanie prawa), a staruszka że rower prowadziła

4. Prędkość auta. Wg Cimoszewicza - 30 km/h

5. Wiadomo na pewno, że bezpośrednio po wypadku Cimoszewicz nie powiadomił ani policji ani pogotowia. Ofiara została - jak czytamy wyżej na własną prośbę - przewieziona przez Cimoszewicza do jej domu, a rower - jeden z dowodów tego co zaszło - miał zostać przewieziony przez znajomego ex-premiera z miejsca zdarzenia, ale w trakcie znajomy miał być przechwycony przez patrol policyjny.

Wykop Skomentuj85
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości