Jasny umysł sprawne działanie
Porządkuję świat, ufny że spokój można znaleźć w ciszy... Lubię pracować z ludźmi, tworzyć, pisać, filmować. To piękny przywilej móc wywierać na świat wpływ aby świat był lepszy. Jeden tylko kupiony żonie kwiat w tygodniu to 52 kwiaty rocznie - to bukiet.
67 obserwujących
412 notek
624k odsłony
  1685   1

Kapliczka...

Zastaliśmy....
Zastaliśmy....

 

 

Lubię Mazowsze. To ładne tereny i jakoś szczególnie mi bliskie emocjonalnie. Ok. 3 lata temu zapędziłem się za sarną, aż dotarłem do starego gospodarstwa i gęstego, sąsiadującego z polem żywopłotu. Aż tu nagle w żywopłocie wycinka a w niej stoi stara kapliczka. Stara, zrobiona nieco niestarannie, ponaprawiana drutem. Wokół wyblakłe sztuczne kwiaty, a wewnątrz potłuczona figurka Matki Boskiej. Pomodliłem się chwilę i pomyślałem, że fajnie było by zrobić nową kapliczkę, a figurkę posklejać. Słowem, postanowiłem całe to urocze miejsce rewitalizować. Zwłaszcza, że znicze i zadbane kwiaty wskazywały że jest to miejsce modlitewnie uczęszczane. Zapewne przez parę staruszków mieszkających nieopodal.

 

Przez rok szukałem odpowiedniego materiału – litej deski lipowej, akacjowej, brzozy lub dębiny. Każde drewno jest inne i innej wymaga obróbki ale każde na swój sposób jest piękne. Czas uciekał aż kilka tygodni temu, w niedzielę po Mszy Św. Zaszedłem do stolarni mojego wuja – Lecha i zaprojektowałem nową kapliczkę. Miała być skromna, dopasowana i z litego drewna. Z oszczędności użyłem tylko drewna które nie nadawało się do produkcji. Po kilku godzinach kapliczka była gotowa. Musiał tylko wyschnąć klej. Następnego dnia zmontowałem kapliczkę w jedną całość z podstawą i rozpoczął się żmudny, wymagający cierpliwości proces malowania. Tu jest tak jak z miłością lub gotowaniem. Nic nie można obejść na skróty, podgonić, przyśpieszyć. Trzeba dać czasowi czas. Na tę pracę przeznaczałem ok 30-40 minut dwa razy w tygodniu. Na początku malowałem dach i złącza. Nasączyłem je żywicą chemoutwardzalną. Później kilkakrotnie całość impregnowałem, aż do czasu gdy drewno przestało przyjmować impregnat. Później gdy nieco podeschło malowałem całość farbą olejną w kolorze waniliowym który sam dobrałem a dach malowałem na kolor intensywnie zielony.... Używałem benzyny lakowej. Farba schnie długo ale zachowanie tych procedur powoduje, że drewno ma bardzo dużą trwałość...

 

Aż dzisiaj nadszedł TEN dzień. Zwerbowałem do pomocy swojego Ojca który ma duszę artysty i maluje ładne obrazy. Droga minęła nam nadspodziewanie szybko gdyż starszy znał drogę na skróty, ale napęd 4x4 przydał się jak w sam raz. (Kto drogi skraca ten do domu nie wraca :) Pierwsze co, to z troską wydobyliśmy pokruszoną figurkę, rozłożyliśmy sobie czyste miejsce do pracy i zaczęliśmy ją sklejać białym Poxipolem. Okazało się że nie ma już kilku elementów, które się pokruszyły i bezpowrotnie przepadły, ale po starannym zebraniu i wykorzystaniu do cna czterech tubek kleju, całość zaczęła przypominać pierwowzór. Często musieliśmy improwizować.

 

W czasie, w którym wiązały kolejne porcje kleju, ja porządkowałem miejsce grabiąc i pakując różne druty, kruszące się plastikowe kwiaty i potłuczone szkło do worków (segregacja śmieci) a wyszedł tego jeden cały wór 120 litrów i drugi mniejszy (sic!). Wbiłem nową ocynkowaną podstawę w ziemię i pewnie obsadziłem w niej kapliczkę. Wkręty 8mm. ustabilizowały całość Następnie wkleiliśmy do wnętrza figurkę. Zależało nam aby była to TA figurka, a nie nowa ze sklepu z dewocjonaliami. Ta ma swoją historię i jest z tego miejsca...

Całości dopełniło zasunięcie i zablokowanie szyby z plexiglasu zdobnej w złote anioły...

 

Pomodliliśmy się i w drogę....

 

To był dobry dzień. :)

Zobacz galerię zdjęć:

W ruch poszły maszyny i wyobraźnia...
W ruch poszły maszyny i wyobraźnia... Dach miał być miedziany ale wiadomo... Jest drewniany i polotem... Teraz jest tak.... Kapliczka a w niej zrekonstruowana figura...
Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo