gallifrey gallifrey
55
BLOG

Dwa duże źródła ropy odcięte.

gallifrey gallifrey Gospodarka Obserwuj notkę 3

Obecny kryzys w Zarotoce Perskiej nie bez powodu nazywa się najgorszym w historii, gorszym nawet od kryzysu w 1973 roku. Na wojnę Rosji z Ukrainą nakłada się wojna w Zatoce dając efekt negatywnej synergii na rynkach energetycznych. Nic dziwnego, że na giełdach jest panika, jest to porównywalne z zaburzeniami, które mogłaby wywołać kinetyczna światowa wojna konwencjonalna. Handlową wojnę światową mamy już od roku dzięki obecnej administracji USA, do tej pory mitygowaną przez dorosłych przywódców państw UE, Kandy, czy korzystających z okazji Chin.

Kto najbardziej ucierpiał na tej awanturze? 

Na pierwsze miejsce wysuwają się oczywiście kraje regionu Zatoki. Nie dość, że nie mogą eksportować surowców, to jeszcze obrywają po swojej infrastrukturze i mogą upłynąć lata, zanim wrócą do pełnej produkcji, a co gorsze straciły swój urok bezpiecznych rajów podatkowych. Nic dziwnego, że złoto spada, ludzie, którzy tam robili interesy mieli sporo swego kapitału na czarną godzinę właśnie w kruszcach. Czarna godzina nadeszła, wyprzedają je, żeby się urządzić gdzie indziej.

Drugim największym przegranym są paradoksalnie USA. Niby są producentem paliw, ale ich logistyka jest oparta w największym chyba na świecie stopniu na ropie. Zmniejszenie podaży na świecie wpływa na cenę wszędzie, a jeśli dołoży się do tego koszty operacji wojskowych (Pentagon żąda już 1500 miliardów USD, w tym 200 mld natychmiast na obecną operację) wojnę handlową z całym światem i zniszczenie relacji ze wszystkimi sojusznikami to przestaje być dziwne, że ceny najszybciej rosną właśnie w USA. I nie mogą liczyć na pomoc sąsiadów, Kanada najpierw wyśle swoją ropę do Europy czy Chin, zanim pomoże Waszyngtonowi. Jak ktoś chciał zaszkodzić gospodarce Stanów, to obecna administracja świetnie to robi.


Na trzecim miejscu przegranych są kraje południowej i wschodniej Azji. Japonia czy Korea są w niemałych kłopotach – szykujmy się droższą elektroniką. Najmniej oberwą gospodarczo Chiny, ale stracą sporo politycznie, będą musiała patrzyć z mniejszej góry na Rosję, traktując ją do tej pory praktycznie jak wasala i przeprosić się z np. rurociągiem Siła Syberii. Putin triumfuje.

Oberwie się  Afryce, która straciła dostawy nawozów w sezonie siewów. Przeludnione kraje Czarnego Lądu może spotkać jeszcze większy głód. Kryzys humanitarny i uchodźczy mamy jak w banku, ale tam to nic nowego, więc relatywnie to najmniejsza tragedia.


Kto skorzysta?

Największym wygranym jest oczywiście Rosja, która sumie zawsze jakoś tak zyskuje na obecnych działaniach USA, wzorzec jest dość wyraźny. Zluzowane sankcje, zmniejszenie zainteresowania Ukrainą, wzrost znaczenia politycznego, które było na dnie od lat. Putin musi się szeroko uśmiechać.

Drugim wygranym jest Europa, szczególnie UE oraz kraje mocno współpracujące jak np. Kanada. UE skorzysta  zapewne na napływie kapitału, który wolał do tej pory Dubaj czy ZEA, a teraz, szukając bezpiecznej przystani, wybierze Europę. Jako najlepszy i najbogatszy klient na świecie dostanie też najlepsze deale z obecnych ograniczonych dostaw. Jest też najmniej uzależniona od paliw kopalnych od lat zwiększając udział OZE w miksie energetycznym i polegając na w logistyce na bardziej na sieci kolejowej niż drogowej. Europa wydobywa sporą część zapotrzebowania swoich paliw kopalnych lokalnie (np. z pól Norwegii). Polska jest tu w dość dobrej sytuacji na rynku gazowym, wydobywając około 30% zapotrzebowania w kraju, co można zwiększyć. Szykują się rekordowe zyski Orlenu i wpływy do budżetu, co zapewne pozwoli nam przetrwać tą zawieruchę w dość dobrym stanie. 


Poprawi się też pozycja krajów, będących daleko od awantur USA i Rosji – czyli Australii i Nowej Zelandii. Szczególnie Australia jako eksporter surowców umocni swoją potęgę, zwłaszcza wobec Chin.

W Europie i w Polsce nie powinno się pogorszyć bardziej, niż po poprzednim kryzysie wywołanym kombinacją COVID-19 i wojny na Ukrainie. Jesteśmy do tego dużo lepiej przygotowani niż 5 lat temu, w Polsce mamy też rozsądniejsze i bardziej kompetentne rządy(minus Pałac Prezydencki, który na szczęście niewiele może). 

Inna sprawa, że może pora dorosnąć i przestać wybierać rozmaitych „konserwatywnych prawicowych patriotów”, których głównym modus operandi jest jak widać chaos, o czym tak boleśnie przekonali się Brytyjczycy po Brexicie i o czym przekonują się właśnie wyborcy w USA. Naprawdę dało się tego uniknąć, jak się pomyśli, że zadecydowało o tym kryzysie zaledwie 1,5% amerykańskich głosów. 

gallifrey
O mnie gallifrey

gallifrey

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka