W ostatnim czasie sypiąca się w drzazgi „prawica” na czele z rozpadniętym PiS prowadzi ofensywę sondażową w nadziei, że narracja po raz kolejny przejdzie w rzeczywistość. Nie ma dnia, żeby portale nie podały jakiegoś sondażu, który usiłuje przekonywać, że jest jakaś szansa dla tej zbieraniny Braunów, Bosaków i Kaczyńskich na objęcie stołków. Ale niestety dla nich coraz więcej ludzi widzi, że te procenty poparcia są z dumy wzięte – bo w panice usłużni dziennikarze drukują głównie jedną sondażownię zamaskowaną jako dwie, że niby to jest jakiś trend.
A przebywając ostatnio dłużej w innej strefie czasowej miałem okazję zobaczyć co się dzieje w Polsce z perspektywy godzin późno nocnych na portalach i jak wygląda przekaz internetowy , kiedy to budzą się na chwilę przepełnieni kortyzolem wyborcy „prawicy” i sięgają po telefon żeby odbyć swoją sesję doomscrollingu.
I można wtedy zobaczyć ciekawy obraz, kiedy to Konfederacja Brauna sięga 15 %, a „prawicę” sumarycznie popiera 70% Polaków. Co ciekawe Morawiecki w tych sondażach konsekwentnie ma zwykle nieco ponad 5%, ale niedużo, żeby też się dodał do mandatów prawicy, ale żeby nie był jakimś znaczącym graczem:)
Charakterystyczną cechą tych „sondaży” jest to, że nie podaje się tam firmy, która je robiła – słusznie, bo można by się narazić na odpowiedzialność procentową. „Sondaże” te zwykle podobnie jak artykuły sprawdzające, jak będą działać się narracje rodem z MAGA znikają z portali przed świtem, zanim zauważą je normalni ludzie.
A tymczasem jest dużo bardziej zabawnie. Podobno prawdziwym powodem odejścia Mateusza od Kaczyńskiego były wyniki wewnętrznych sondaży, które wskazywały, że skumulowany efekt obecności w mediach Czarnka i Nawrockiego, spychających poparcie całej „prawicy” w czarną dziurę. Ponoć prezes nie chciał dać wiary danym pokazywanym przez Morawieckiego i wolał wierzyć w skręcone o dwucyfrowe wartości sondaże prokurowane dla owieczek. Mateusz w końcu stwierdził, że prezes się nie da przekonać i rzucił papierami, żeby ratować skórę na własną rękę.
Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że wyniki wyborów będą odbiegać od sondaży nawet o kilkanaście procent. „Prawica” ze wszystkiego usiłuje zrobić narrację, a dziennikarze, nawet ci nieumoczeni we współpracę z tymi „patriotami” wolą wybierać wyniki, które pokazują, że walka jest wyrównana, bo wtedy więcej ludzi czyta te artykuły, że dzisiaj „prawica” prowadzi 3 miejscami w Sejmie, a jutro Tusk ma 2 głosy ponad wymaganą większość. Brazylijski serial polityczny ma wtedy sens:)
Tak, że faktycznie sondaże czytuje się teraz już tylko dla rozrywki:)


Komentarze
Pokaż komentarze (13)