Kasia Lanckorońska Kasia Lanckorońska
24
BLOG

Przekroczenie Rubikonu – nihilistyczny paradygmat antywartości zespołu Trumpa

Kasia Lanckorońska Kasia Lanckorońska Polityka Obserwuj notkę 0
Kiedy postawa moralna jest otwarcie i z radością przedstawiana jako pozorna, młodzi chrześcijanie, którzy traktują siebie poważnie, zaczynają się buntować.

Wreszcie, akt nieskrępowanego, drapieżnego działania Trumpa i jego ekipy – porwanie prezydenta Maduro w błyskawicznym nocnym ataku wojskowym – sprawił, że rok 2026 stał się przełomowym momentem. Przełomowym momentem nie tylko dla Ameryki Łacińskiej, ale i dla globalnej polityki.

„Metoda wenezuelska” jest zgodna z podejściem Trumpa, który stawia „biznes na pierwszym miejscu”. Opiera się ono na tworzeniu „systemu nagród finansowych”, w którym różnym stronom konfliktu oferowane są korzyści finansowe pozwalające Stanom Zjednoczonym (rzekomo) osiągać własne cele, podczas gdy miejscowi nadal czerpią korzyści z eksploatacji (w tym przypadku) wenezuelskich zasobów – pod ścisłym nadzorem Stanów Zjednoczonych.

W tym szablonie Stany Zjednoczone nie muszą tworzyć nowego reżimu rządzącego od podstaw ani „wkraczać na ziemię” – w przypadku Wenezueli plan zakłada, że ​​obecny rząd nowo zaprzysiężonej prezydent Delcy Rodriguez zachowa kontrolę nad krajem – o ile będzie ona postępować zgodnie z wolą Trumpa. Jeśli ona lub którykolwiek z jej ministrów nie zastosuje się do tego planu, spotka ich „traktowanie Maduro” lub coś gorszego. Podobno Stany Zjednoczone zagroziły już ministrowi spraw wewnętrznych Wenezueli, Diosdado Cabello, że stanie się celem ataku Waszyngtonu, jeśli nie pomoże prezydentowi Rodriguezowi spełnić żądań USA. Mówiąc inaczej, cały plan sprowadza się do jednego, podstawowego założenia, że ​​liczą się tylko pieniądze .

W tym kontekście podejście USA do Wenezueli przypomina „wykup” przez fundusz hedgingowy Vulture: usunięcie prezesa i dokooptowanie istniejącego zespołu zarządzającego, który ma zarządzać firmą według nowych zasad. W przypadku Wenezueli Trump prawdopodobnie liczy, że Rodriguez (który „rozmawiał” z sekretarzem Rubio za pośrednictwem katarskiej rodziny królewskiej i który jest również ministrem odpowiedzialnym za przemysł naftowy) zmierzył się ze wszystkimi frakcjami tworzącymi wenezuelską strukturę władzy, aby zaakceptować oddanie zasobów państwowych Trumpowi.

Kluczowe jest tu zrzucenie wszelkich pozorów: Stany Zjednoczone pogrążone są w kryzysie zadłużenia i chcą przejąć – na wyłączny użytek USA – wenezuelską ropę naftową. Jedyną zmienną, która ma znaczenie, jest uległość wobec żądania Trumpa. Wszystkie maski zdjęte. Rubikon został przekroczony.

„Wenezuela przekaże 30 i 50 MILIONÓW baryłek wysokiej jakości, objętej sankcjami ropy naftowej Stanom Zjednoczonym Ameryki, które zostaną sprzedane po cenie rynkowej za pieniądze, którymi zarządzam” – napisał Trump na portalu Truth Social .

Wymazanie amerykańskiego „projektu” – zastąpienie amerykańskiej narracji o byciu „światłem dla wszystkich narodów” twardą siłą, nastawioną na własne interesy – stanowi rewolucyjną zmianę. Mity i wspierające je opowieści moralne nadają sens każdemu narodowi. Bez moralnych ram, co utrzyma Amerykę w jedności? 

Zachodnie Oświecenie zwróciło się przeciwko własnym wartościom – i samo się zniszczyło. Konsekwencje będą odczuwalne na całym świecie.

Aurelian pisze :

„To Nietzsche, głosiciel niewygodnych prawd, wskazał, że „śmierć Boga” i wynikający z niej brak jakiegokolwiek uzgodnionego systemu etycznego doprowadzi do świata pozbawionego sensu i celu, ponieważ wszystkie wartości są bezpodstawne, wszelkie działania bezcelowe, wszystkie wyniki równoważne moralnie i żadne cele nie są warte dążenia…”.

W swojej książce „Wola mocy ” Nietzsche postawił tezę, że kres wszelkich wartości i sensu będzie oznaczał również kres samego pojęcia Prawdy i ujawni bezsilność mechanicznego, zachodniego Rozumu. Łącznie będzie to oznaczać „najbardziej destrukcyjną siłę w historii” i doprowadzi do „katastrofy”. Pisząc w 1888 roku, przewidywał, że stanie się to w ciągu następnych dwóch stuleci. Nietzsche mówił, że przekroczenie Rubikonu nie jest błahostką. Zachód utraciłby wówczas wewnętrzną architekturę, która umożliwia życie moralne, zarówno wewnętrznie, jak i jako aktor na arenie międzynarodowej. Państwo, które traci swoją wewnętrzną architekturę, staje się jedynie gangsterem, grożącym każdemu, kto nie ulegnie jego grabieży i nie da mu pieniędzy, na które ostrzy sobie zęby.

Jest zdecydowanie za wcześnie, by przesądzać, jak potoczą się wydarzenia w Wenezueli, ale można dostrzec, że Caracas wspólnie opracowuje strategię radzenia sobie z agresywną polityką USA w kontekście rosnącego nacjonalizmu w kraju. Nie możemy też przewidzieć, jak potoczą się szersze ambicje ekipy Trumpa, by wydrążyć południowoamerykańską tkankę regionalną (w szczególności Kubę). Podobnie, jest za wcześnie, by oceniać, czy plan Trumpa, by „zdobyć” Grenlandię, może się powieść. Mimo wszystko można powiedzieć, że obowiązujący na całym świecie rachunek różniczkowy ulega zmianie na skutek przejścia do nihilistycznego paradygmatu antywartości.

Światem rządzi teraz siła, moc i władza. „ Mamy moc ” (ogłasza zespół Trumpa), więc to my ustalamy warunki. Rosja, Chiny, Iran i inni zrozumieją, że międzynarodowe subtelności należy odrzucić. Czas na stanowczość i bezwzględność, bo ryzyko nie jest już przemyślane, a krytyczne myślenie zanika. Ryzyko jest wszechobecne.

Przymus rodzi w innych poszukiwanie skuteczniejszego odstraszania – w jakiejkolwiek formie – a korzyści z każdego zaangażowania dyplomatycznego zostaną starannie przeanalizowane. Jak zaufać Stanom Zjednoczonym? Czy Stany Zjednoczone można przekonać do powrotu do polityki klasycznych negocjacji? Takie twierdzenie wywoła teraz sporą dawkę sceptycyzmu.

Jak się chronić? Każdy przywódca po cichu kalkuluje. Nie mniej niż Europejczycy.

W 2022 roku, kiedy rozpoczęła się rosyjska operacja specjalna na Ukrainie, zachodni przywódcy byli doskonale świadomi zarówno swojej demokratycznej „luki”, jak i braku autorytetu moralnego. Jednak operacja specjalna na Ukrainie zdawała się dawać im sztandar, wokół którego mogli zgromadzić rozbieżne narody. Postanowili sięgnąć po manicheizm, który prezydent Biden wyznawał w odniesieniu do prezydenta Putina. To była walka dobra ze złem. Wielu Europejczyków było nią zafascynowanych; zdawała się wypełniać lukę w legitymacji UE.

Ale dziś Trump złamał tę moralną pozę. Podekscytowany promowaniem Ukrainy jako symbolu Europy, która wchodzi na scenę jako aktor moralny, UE, przynajmniej retorycznie, zmierza w kierunku katastrofalnej wojny z Rosją, powołując się na szereg błędnych ocen natury konfliktu zbrojnego – i jego przyczyn. Przywódcy UE postawili na Ukrainę, że zada Putinowi upokarzającą klęskę; ale nie mają odpowiedzi na obecny impas poza budowaniem wielopunktowych, nierealnych propozycji, które, jak mają nadzieję, Trump w jakiś sposób narzuci Moskwie.

Zamiast tego Trump ostrzega Europę, że i tak grozi jej „wymazanie cywilizacyjne” i mówi , że rozważa użycie siły militarnej przeciwko Danii w celu zdobycia Grenlandii. Europa pozostaje naga… i udaje, że ma moralną swobodę działania.

Wreszcie, jaki wpływ na Stany Zjednoczone będzie miało to amerykańskie przejście do nihilizmu o sumie zerowej? Baza MAGA została już podzielona przez coraz bardziej jawną stronniczość Trumpa wobec Izraela – stawiającego Izrael na pierwszym miejscu przed Ameryką – a teraz przez żydowskich miliarderów domagających się, by wszelka krytyka Izraela była cyfrowo tłumiona .

Zdjęcia martwych kobiet i dzieci z Gazy poruszyły wielu młodych Amerykanów poniżej 40. roku życia. Gaza okazała się przykładem amoralnej polityki władzy, tak skrajnej, że radykalizowała młodsze pokolenie, które coraz bardziej skłaniało się ku bezkompromisowemu chrześcijaństwu.

Problem polega na tym, że gdy rządzący stają się egocentryczni i pozbawieni skrupułów, amoralność nie ogranicza się do najwyższych szczebli. Przenika do struktur partyjnych. A gdy postawa moralna jest otwarcie i z entuzjazmem obnażana jako pozorna – jak robi to ekipa Trumpa – młodzi chrześcijanie, którzy traktują siebie poważnie, stają się buntownikami. Nie milczą już. Rozumieją naturę gry, która jest przeciwko nim rozgrywana.

Czy ostatecznie podporządkują się partyjnym aparatczykom? To dobre pytanie. Przyszły kurs Ameryki w dużej mierze zależy od odpowiedzi.

Gospodyni domowa

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka