brat Damian brat Damian
262
BLOG

Grenlandia jest polska i wara od niej!

brat Damian brat Damian Świat Obserwuj temat Obserwuj notkę 10
Trumpa wyprawa na Eskimosów

Kto rządzi światem? Żydzi, masoni i jezuici. Hitler głupi nie był i wszystkich ich zwalczał. Czasami nawet naziści pisali na plakatach: Juden und Jesuiten raus aus Deutschland! – co znaczy: Żydzi i jezuici precz z Niemiec! Kilkanaście lat temu moja prowincja otrzymała z Rzymu polecenie przejęcia opieki duszpasterskiej nad Danią, którą to zadanie wcześniej wypełniali jezuici z Reichu. Jak się okazało razem z Danią dostaliśmy też Grenlandię i czasami ktoś z Polaków musi tam jechać, aby duchowo wesprzeć Eskimosów. Jak tylko usłyszałem o Trumpa zakusach na Grenlandię, czyli na nasze polsko-jezuickie terytoria, postanowiłem, że nasz jacht Xavier, który mamy wodować w marcu, pierwszy rejs wykona na Grenlandię, aby zatknąć tam polską flagę i nie dopuścić ani Trumpa, ani amerykańskich jezuitów, na teren naszej kolonii.


Ludzie mało obeznani w zawiłościach geopolityki, a szczególnie różne aktorki lub działaczki salonowe, myślą, że to kolejne wariactwo rudzielca, tymczasem trzeba popatrzeć na Grenlandię z innej strony. A konkretnie niech każdy czytelnik popatrzy na zamieszczoną mapę. Otóż przyzwyczailiśmy się patrzeć na mapę świata z Europą po środku. Jeśli popatrzymy na Ziemię z północy, to zobaczymy, że najkrótsza droga dla rakiet z Chin i Syberii (tutaj jest większość arsenału nuklearnego Rosji) do Nowego Jorku i Waszyngtonu prowadzi przez … Grenlandię. Ameryka przede wszystkim z tego powodu już wielokrotnie w XX wieku składała Danii propozycję kupna tej prawie całkowicie pokrytej lodem zamorskiej kolonii, tak jak wcześniej kupiła Alaskę od cara, a Luizjanę od Francji. Ostatni raz propozycję kupna złożył sam Trump podczas swojej poprzedniej kadencji. Podczas II Wojny Światowej Amerykanie założyli tam bardzo ważną bazę lotniczą, która działa do dzisiaj i kiedyś nawet rozwalił się im tam samolot z atomowymi bombami. Po wojnie Duńczycy chcieli Amerykanów stamtąd wyrzucić, ale się nie udało i musieli się pogodzić z ich żołnierzami. Teraz, kiedy Amerykanie zdają sobie sprawę coraz lepiej z nadciągającej konfrontacji z Chinami (do których może dołączyć Rosja – Trump oczywiście stara się jak może, aby do tego nie doszło) i dlatego właśnie za wszelką cenę chcą wziąć pod kontrolę tę wyspę-kontynent, z militarnego punktu widzenia największy lotniskowiec świata rozmieszczony w super strategicznym miejscu.


Zgadza się, że Trump jest jak małpa z brzytwą i słoń w składzie porcelany, ale niestety jest cholernie skuteczny i co do głównego kierunku to wie, o co mu chodzi, a chodzi mu jak wiadomo o to, aby Ameryka była znowu wielka. I w tym jest niezwykle konsekwentny. Oczywiście ciarki przechodzą po plecach na myśl, że za tym gościem noszą walizkę z czerwonym guzikiem. Ale właśnie jego nieobliczalność jest największym atutem: takie ciarki czuje też Wołodia i Xi. Jedna z deklaracji wyborczych Trumpa: koniec z nielegalną migracją. Media jak mogą pomijają tę informację, ale obecnie nielegalna migracja w USA spadła do poziomu lat 70tych. Schroniska dla emigrantów po meksykańskiej stronie zioną pustką. I jak do tego doszło, czego nie można było zrobić od dziesięcioleci? Trump przycisnął seniorę Sheinbaum (typowo latynoskie nazwisko ;-) i okazało się, że Meksyk jednak może coś z tym zrobić.


32 Kubańczyków broniło Maduro – co nam dużo mówi o suwerenności Wenezueli oraz zaufaniu między prezydentem i jego narodem. Wenezuela stała się ekspozyturą Rosji, Chin, a nawet Iranu. I co? I nic. Obama i Biden patrzyli na to patologiczne państwo z stoickim spokojem, bo ich podejście do bezpieczeństwa własnego kraju było dosyć pasywne. Ameryka słabła na własne życzenie. Przykład tego sromotna ucieczka z Kabulu. Duża część wyborców demokratów myśli mniej więcej tak: Kto był gorszy Stalin czy Hitler? Nie, oczywiście Ameryka! Mao czy Kim Ir Sen? Nie, oczywiście Ameryka! Pol Pot czy Ho-Chi-Minh? Nie, oczywiście Ameryka! Castro czy Chavez? Nie, oczywiście Ameryka! Jest to ta, jak nam dobrze znana, „kultura wstydu”. Nawet obecny pontyfik ma ten uraz, kiedy na swoim pierwszym wystąpieniu mówił po włosku i hiszpańsku, i ani słowa po angielsku. I tłumacz tym ludziom, że to właśnie dzięki wygranej przez USA wojnie większość Koreańczyków nie musi jeść trawy. Krzyki o okropnościach wojny i o pokoju, ale akurat mam trochę znajomych z Sajgonu i Kuby, a oni na temat amerykańskiego imperializmu mają nienajgorsze zdanie, natomiast gorsze na temat amerykańskiego pacyfizmu. Jaka straszna była Ameryka, która wspierała szacha, a teraz cały Iran skanduje: Pahlawi, Pahlawi.

Po zastanowieniu muszę stwierdzić, że mam wielkie wątpliwości, iż porywając Maduro Trump naruszył zasady prawa międzynarodowego. Co mówi laureatka pokojowego Nobla Seniora Machado: „Słuchajcie, niektórzy mówią o inwazji na Wenezuelę. Mamy rosyjskich agentów, mamy agentów irańskich, mamy ugrupowania terrorystyczne takie jak Hezbollah i Hamas działające swobodnie w zgodzie z reżimem. Mamy kolumbijską partyzantkę, kartele narkotykowe, które przejęły ponad 60% naszej populacji, i które zajmują się nie tylko handlem narkotykami, ale także handlem ludźmi, sieciami prostytucji. To uczyniło z Wenezueli przestępcze centrum obu Ameryk, a reżim podtrzymywał bardzo silny i hojnie finansowany system represji”. Tak więc mamy państwo upadło, którym zawładnął jakiś rzezimieszek. W historii zdarzało się wielokrotnie, że jakiś awanturnik i bandyta zawładnął władzą w kraju. Zazwyczaj inny władca go przeganiał i ścinał mu głowę. Trump aresztował tego rzezimieszka, bo Ameryka jak z wieloma innymi bandytami, ma z nim swoje porachunki. Nie ma znaków tego, że Trump chce atakować i niszczyć Wenezuelę, jako państwo, ale chciałby pomoc w tym, żeby przestało być ono jaskinią zbójców i tego chcą też sami Wenezuelczycy, którzy po prostu pragną swoje okupowane przez bandytów państwo odzyskać. Oczywiście, że różni inni bandyci, których Machado wymienia, będę machać nam przed oczami prawem międzynarodowym, by bronić swoich interesów. Pod wojnie na procesach zbrodniarzy naziści też się powoływali na niemieckie prawo, bo przecież ustawy norymberskie faktycznie były w Niemczech prawem. Oprócz prawa stanowionego, istnieje jednak jeszcze Prawo Boże i Prawda.

W ostatnich latach w Ameryce od przedawkowania narkotyków, w tym w dużej mierze od produkowanego w Meksyku fentanylu i w Kolumbii kokainy ginęło nawet ponad 100000 osób rocznie. Można sobie teraz uświadomić ile więcej ludzkich nieszczęść i tragedii szczególnie wśród ludzi młodych. Tej powodzi narkotyków sprzyjała niezwykle nielegalna emigracja. To jednak nie tylko problem zdrowia amerykańskich obywateli, lecz to co raz bardziej kwestia bezpieczeństwa narodowego USA. Biorąc pod uwagę zaangażowanie Rosji, Chin i Iranu w Wenezuelę, która stała się dla Stanów narkotykowym hubem, nie trudno sobie tutaj skojarzyć opiumowych wojen w XIX wieku. Prezydent Petro i Sheinbaum (obydwaj lewicowcy, a pierwszy nawet wcześniejszy terrorysta) mogą sobie mówić o zwalczaniu karteli metodą „uściski nie pociski”, ale fakty są takie, że siła karteli rośnie, a ofiarą ich działalności są przede wszystkim Stany. Największe sukcesy w walce z narkotykami Kolumbia odnosiła dzięki wsparciu USA, jak np. rozbicie kartelu z Medellín w 1993 roku. Patrząc na to wszystko nie dziwne, że Trump grozi, że sam zrobi w tych krajach porządek, jeśli ich władze nie są w stanie kontrolować własnego terytorium.

Trump najpierw mówi pod wpływem intuicji i emocji, a potem dopiero myśli, po czym Rubio i cała ekipa wyjaśniają mu, że dla sukcesu nie trzeba ciągle wszystkich sąsiadów obrażać. Trump jest ucieleśnieniem swoich wyborców, którzy odreagowują dziesięciolecia przepraszania za to, że Stany Zjednoczone Ameryki istnieją, a także odreagowują odgrywanie roli bezsilnego olbrzyma. Rozwalenie Hezbollahu, Syrii, Iranu, pokój w Gazie, po drodze bombardowanie islamistów w Nigerii, uwięzienie Maduro, a teraz przejęcie irańskiego tankowca (co nagle stał się rosyjskim) - to pasmo niesłychanych sukcesów USA. Rosja i Chińczycy muszą teraz żyć w coraz większym niepokoju, ponieważ widzą, że pobłażliwe traktowanie USA się skończyło. Nie będzie już tak, że my będziemy kopać po jajach, a nasz przeciwnik może tylko udawać, że nie boli. „Atak” Trumpa na Grenlandię to jasny sygnał dla Putina i Xi żarty się skończyły, i jeśli chodzi o bezpieczeństwo mojego kraju to ja użyję tych środków, które mam w dyspozycji. To nie czasy Obamy, który trochę był prezydentem, trochę lewicowym kaznodzieją, to nie czasy Bidena, który był skoncentrowany na tym, żeby podczas marszu do mównicy nie wypadły mu pieluchomajtki. Kiedy Snowdena setki dziennikarzy witały na lotnisku w Moskwie, to Putin kpił sobie w żywe oczy z Obamy i mówił, że nasi amerykańscy partnerzy rozumieją, że nam chodzi wyłącznie o wolność słowa. Na takie numery Putin nie może sobie z Trumpem pozwolić, na odwrót musi zagryzać język, aby nie odszczekać Donladowi, kiedy ten mówi, że Rosja to papierowy tygrys. I dla Ameryki rzeczywiście nim jest, między innymi dlatego, że na własną prośbę osłabiła się wojną na Ukrainie. Rosja, a tym bardziej Chiny trzymane na dystans, silne Stany – to wszystko w interesie Polski i wolnego świata.

W ostatnich dniach nawet Dugin, główny ideolog euroazjatyzmu oraz samego Kremla, nie wytrzymał napięcia i zaczął pleść bzdury, że Rosja jest gotowa „moralnie” na wojnę ze Stanami. Nerwy puściły, bo Ameryka pokazała na koniec zęby, zamiast pupę do bicia. Fajnie było USA besztać wiedząc z doświadczenia, że przy Obamie i Bidenie to mocarstwo było tragicznie przewidywalne w swojej bezsilności, ale to się skończyło. Putin milczy, bo nie ma nic do powiedzenia. Prosi, żeby Trump wypuścił jego marynarzy. Putin wystrzelił co prawda jeden Orzeszek i bynajmniej nie dlatego, że Ukraińcy jakoby zbombardowali jego chatę, tylko żeby choć zrobić wrażenie przed światem, że napina mięśnie. A tu w Iranie znowu demonstracje i nie wiadomo, czy staruszek Chameini je przeżyje. Przyjaciół Rosji zresztą nie pozazdrościć: Łukaszenko, Kim Dzong Un, Xi, Maduro, ajatollahowie, Asad, Kuba i Erytrea. Jakby ich Putin raz zebrał wszystkich na kawie, to można by jednym granatem ulżyć losowi setek milionów mieszkańców naszej planety.

Wróćmy jednak do Grenlandii i terroryzowanych przez Trumpa Eskimosów. Kościół zawsze stoi na pozycji przestrzegania prawa międzynarodowego, negocjacji i zachowania pokoju. Rzeczywiście świat nie może się kierować prawem dżungli. Zarazem jednak każdy kraj ma prawo dbać o swoje interesy i bezpieczeństwo. Kwestia Grenlandii jest dla bezpieczeństwa Stanów niezwykle ważna. Kilka lat temu podczas mojej wyprawy w Jakucji, kiedy to w ciągu 42 dni przepłynęliśmy 2000 km rzeki Oleniok, na koniec znaleźliśmy się w wiosce Tajmyłyr 100 km od Oceanu Arktycznego. Obecnie żyją tam prawie wyłącznie Ewenkowie łowiący ryby w Morzu Łaptiewych. Cała wioska i tereny w promieniu około jednego kilometra pokryte są tysiącami beczek, zardzewiałymi gigantycznymi cysternami, wrakami transporterów opancerzonych, wojskowych ciężarówek, helikopterów, porzuconymi w czystym polu stacjami radiolokacyjnymi, a nawet kutrami. W czasach radzieckich ta położona na dalekiej północy miejscowość była jedną wielką wojskową bazą. Potem polecieliśmy śmigłowcem na wschód do Tiksi – najbardziej na północ położone miasto na Ziemi. Tiksi-3 90% bloków w ruinie, Tiksi-1 50% budynków porzuconych i zdewastowanych, ale tuż obok nowy, piękny blok dla … oficerów i ich rodzin. Niedaleko miasta odbudowują się jednostki wojskowe. Putin w ostatnich latach robi ogromne inwestycje na Dalekiej Północy, ciągle jakieś ćwiczenia lub eventu typu: wynurzenie trzech atomowych łodzi podwodnych na biegunie północnym (2021). Jeśli dołożyć do tego związane z ociepleniem klimatu udrożnienie Drogi Północnej i zainteresowanie tym projektem Chin, to nie można się zdziwić, gdyby przy pasywnym zachowaniu Stanów, Eskimosi „poprosili” za jakiś czas o przyłączenie Grenlandii do Rosji.

A po co Danii Grenlandia? Otóż absolutnie po nic. Dania daje Eskimosom subsydia i prowadzi tam badania meteorologiczne. Status samej wyspy jest można by to powiedzieć dosyć dynamiczny, a zupełnie niedawno był dosyć niejasny. Długo o Grenlandię walczyła z Danią Norwegia i jeszcze w 1931 roku udało się jej okupować kawałek tej wyspy. Dopiero w 1951 roku sama Dania uznała Grenlandię za integralną część swojego państwa. Równocześnie od tego momentu idzie ciągły proces emancypacji Grenlandii i coraz większej niezależności od Kopenhagi, co według większości eskimoskich polityków ma doprowadzić do niepodległości wyspy. W 1982 roku Eskimosi przegłosowali wystąpienie z UE! Przyczyną tego ekolodzy, którzy chcieli Eskimosom zabronić polowania na foki. Grendlandexit był więc pierwszą zapowiedzią Brexitu. Tak więc Dania jest w Unii, a Grenlandia nie! Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Eskimosi się za bardzo bogaci, to znaczy za biedni. Dania pompuje w każdego Eskimosa przynajmniej 10000 Euro rocznie, tak więc Eskimosi przywykli do wygodnego życia i już im się tak za fokami nie chce ganiać. Czy Trump gotów jest fundować im takie dostatnie życie?

Mamy więc pewien konflikt interesów: 350 milionowy kraj chce zabezpieczyć swoje bezpieczeństwo w sytuacji, którą papież Franciszek określił jako „trzecia wojna światowa na raty” i 56 tyś. mieszkańców niezamieszkałej wyspy-kontynentu, którzy oczekują uszanowania swoich praw do niezawisłości. Pięknie mówić o wyższości prawa międzynarodowego, jeśli jego przestrzeganie nie jest dla nas ryzykowne. A co byśmy powiedzieli, jeśliby na Grenlandii żyło 1000 lub np. 100 osób? Jak wiadomo na straży prawa międzynarodowego stoi ONZ, a w jej najważniejszym organie – Radzie Bezpieczeństwa – jest pięciu stałych członków: Chiny, Francja, Rosja, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania (nie ma nawet Indii – najludniejszego państwa świata!). Stały członek – to już jest jednoznaczna nierówność państw wobec prawa! I ci stali członkowie mają prawo weta! Gdzie tu równość wszystkich podmiotów prawa międzynarodowego? Samo to prawo daje szczególne przywileje największym mocarstwom! Nie ma co więc bredzić, że głos Grenalandii ma być tak samo słyszany jak USA, bo samo ONZ twierdzi coś przeciwnego. Historia zna wiele przykładów, kiedy podczas działań wojennych zajmowano strategicznie ważne tereny neutralnych państw np. w 1941 r. Islandia zajęta przez Wielką Brytanię i USA, aby zapobiec przejęciu jej przez Hitlera. W takich sytuacjach należy szukać kompromisu i uszanowania interesu obydwu stron. Módlmy się, aby znaleziono rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony, inaczej nasi chłopcy zgodnie z 5 artykułem będą musieli bronić Eskimosów przed marines. Sprawa Grenlandii została otwarta i tak po prostu sama nie ucichnie.

Co sam bym radził Eskimosom z Grenlandii? Po pierwsze ogłosić niepodległość – Duńczycy będą tym zachwyceni, bo pozbędą się poważnego problemu (i płacenia dotacji). Następnie trzeba zaprosić Donalda na wypalenie fajki pokoju i obgadanie dalszej współpracy, bo wygląda, że na razie z przyczyn finansowych Grenlandia nie może ogłosić niepodległości – po prostu od razu by zbankrutowała. Amerykanie na pewną nie zabronią polować na foki i postarają się, żeby myśliwi żyli dostatnio.


brat Damian
O mnie brat Damian

br. Damian TJ. Urodzony 1968 Lublin, uczęszczał do liceum Zamoyskiego. Należał do związanego z „Solidarnością” Niezależnego Ruchu Harcerskiego, potem do podziemnego Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”. W 1987 wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Gdyni. Zakończył filozofię w Krakowie na Wydziale Filozoficznym TJ (specjalizacja „kultura, estetyka, mass-media, kino”). Praca dyplomowa u bp. Jana Chrapka. Od 1991 pracował w TVP, jako dziennikarz i producent. Przechodzi szkolenie telewizyjne w Kuangchi Program Service – Tajwan. W 1996 wyjechał na Syberię, gdzie organizuje Studio Telewizyjne „Kana” w Nowosybirsku. Korespondent TVP i Radia Watykańskiego. Pomaga w szkolenia dziennikarzy z Europy Wschodniej w „European Center for Communication and Culture” w Falenicy. W 1999 rozpoczyna studia podyplomowe w szkole filmowej w Moskwie. W tym samym roku składa śluby wieczyste. Studia kończy w 2004 filmem dyplomowym „Wybacz mi Siergiej”, który uzyskał liczne nagrody na międzynarodowych festiwalach http://www.forgivemesergei.com. Wyjeżdża do Kirgizji - praca charytatywna Kościoła Katolickiego (więzienia, domy inwalidów) i prowadzi Klub Filmowy przy Ambasadzie Watykanu w Biszkeku. W 2006 wyjeżdża na południe Kirgizji, pomaga przy zakładaniu nowych parafii w Dżalalabadzie i Oszu www.kyrgyzstan-sj.org . Buduje i kieruje Domem Rekolekcyjnym nad jeziorem Issyk Kul, gdzie co roku przebywa ponad 1000 dzieci (sieroty, inwalidzi, dzieci z ubogich rodzin, dzieci i młodzież katolicka, studenci muzułmańscy) www.issykcenter.kg . Zakłada Fundacje Charytatywną “Meerim Bulak – Źródło Miłosierdzia” i społeczną „Meerim nuru”. Kapelan więzienia - w tym zajęcia w grupie AA. 2012 w Pawłodarze (Kazachstan). 2012-13 w Domu rekolekcyjnym w Gdyni i w portalu Deon w Krakowie. 2013-14 w Moskwie – odpowiada za sprawy finansowe, prawne, organizacyjne i budowlane Instytutu Teologicznego św. Tomasza. Od 2014 pracuje w Radiu Watykańskim w Rzymie. Od IV 2016 pracuje w TVP przy przygotowaniu transmisji z ŚDM. Współpracował z różnymi stacjami telewizyjnymi i redakcjami jako reżyser i dziennikarz. Pisze artykuły między innymi do „Poznaj Świat”, „Góry”, „Gość niedzielny”, Alateia i „Opoka”. 2017-2023 ekonom Apostolskiej Administratury w Kirgistanie, dyrektor kurii, ekonom jezuitów w Kirgistanie, ekonom Fundacji "Meerim Nuru" i Centrum Dziecięcego nad j. Issyk-kul, budowniczy katedry. Obecnie pracuje w Kolegium jezuitów w Gdyni i pomaga Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej.  Przewodnik wysokogórski: organizował wyprawy w Ałtaj, Sajany, Tuwę, Chakasję, na Bajkał, Zabajkale, Jakucję, Kamczatkę, Ałaj, Pamir i Tienszan, Półwysep Kolski. www.tienszan.jezuici.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka