32 obserwujących
788 notek
1039k odsłon
  428   0

Gabriel Maciejewski chce mnie bić młotkiem

Foto ekranu: Romuald Kałwa
Foto ekranu: Romuald Kałwa

Gabriel Maciejewski to bardzo inteligentny człowiek, który nie waha się wściekle atakować otoczenia, eksponując przy tym swoje zdanie. Dobrze, że takie zdanie posiada, bo bywa ono często ciekawe, ale tak się nie podchodzi – bez żadnej głębi – do problemu, o którym poniżej.

- „Film Sumlińskiego i majora AWB Budzyńskiego, a owszem, to - "głos służb w Twoim domu" - na szczęście jest tam, w służbach, jeszcze jakiś polski ośrodek, który ma trochę patriotyzmu, kontakty i odwagę - bardzo dobry film, który wzbudził wściekłość salonu: "Pulawian" i kibuców w Izraelu i z Nowego Jorku - to dobrze. George Soros będzie musiał zainwestować tu więcej pieniędzy”.

- „Pan oszalał, prawda? Jeśli pan wierzy w takie brednie nie może być inaczej. Wywołanie wściekłości wroga i zmuszenie go do zwiększenia budżetu na walkę z nami to jest według pana sukces, tak? Niech pan sobie kupi wielki młotek i sam pan wie co potem zrobi... – Gabriel Maciejewski”.

Rzecz miała miejsce pod jego filmem na YouTube: „pogadanka o przybyszach ze wschodu” https://www.youtube.com/watch?v=aMdg_-qJzaA&lc=UgxBeK-lv8lelVYRgOF4AaABAg.9TCxJvARy969TE8LEwRjpL

Z tym głosem "służb w twoim domu", to taka, ni to prowokacja, ni przenośnia, ale nerwowy Gabriel Maciejewski "chce mnie bić młotkiem", tzn., chce, abym sam się pobił, i to na swój koszt, bo on, przez Internet, niestety nie może, choć pewnie chciałby to zrobić osobiście. Przy okazji – pisanie, niech ktoś się uderzy młotkiem, to bardzo incelskie zachowanie. Straszna frustracja jakaś. Dobrze, że wprost nie życzy mi śmierci, chociaż kto wie, co naprawdę pomyślał, a co tylko napisał...

3:52 – „dla wzmocnienia oburzenia można puścić film Sumlińskiego, wokół którego paru wariatów się zgromadzi i będzie uważało, że o to za chwile pokażą „tym”, jak jest naprawdę. Niczego nie pokażą, chyba tylko goły zadek, bo nic więcej nie wchodzi w grę, i już. To jest taki mechanizm, publiczność jest niepotrzebna”.

12:37 – „ci, którzy próbują rozliczyć młode pokolenie Polaków ze zbrodni w Jedwabnem i zaaranżować tutaj jakieś piekiełko, po to, żeby utrzymać tę fikcję. Większość tragedii dziejowych wynika z tego, że ktoś próbuje narzucić komuś i utrzymać jakąś fikcję”.

No tak, z filmu wynika, że Sumliński jest po to, aby chronicznie wywoływać konflikt, i w ogóle, służy ten Sumliński jakimś dziwnym celom, tymczasem filmy nagrywane przez młodzież ze Wschodu o tym, jak w Polsce jest fajnie, są „łykiem świeżej wody dla spragnionego, bo można wreszcie posłuchać, że człowiek żyje w kraju w którym warto żyć, bo mówią o tym nie ustawieni ludzie, czy propaganda państwowa, jak za Gierka, którzy przyjechali z o wiele gorszych okoliczności, które opisują życie na Ukrainie”.

I tym Pan chce Polakom poprawić humor, obronić na arenie międzynarodowej przed roszczeniami, wojną hybrydową, itd.? Naprawdę?

15:26 – „a my dalej musimy słuchać, że jesteśmy odpowiedzialni za jakieś rzeczy, których nie popełniliśmy, i że to tak już będzie”.

Gabriel Maciejewski pisze jak „Jakub Maciejewski” – publicysta tygodnika „Sieci” i portalu wPolityce.pl, który swoim złośliwym pisaniem o filmie „Powrót do jedwabnego” i braku odniesienia do faktów, Wojciecha Sumlińskiego bardzo zdenerwował.

Gabriel Maciejewski wspomina o filmie Smarzowskiego. Tymczasem „Jedwabne” nie jest rozliczoną zbrodnią, podobnie jak tysiące zbrodni niemieckich, sowieckich, ale żydowskich na Polakach. Cyklicznie powtarzane kłamstwa o spaleniu stodoły w Jedwabnem i zdziczałych Polakach, to ważne mechanizmy psychologiczne, które poprzez powtarzanie mają z odbiorców zrobić wierząca we wszystko mierzwę. Gdy w 2010 r. zwiedzałem Auschwitz-Birkenau, widziałem ludzi, których ta propaganda skutecznie przekonała. „Jedwabne” to świetne narzędzie do podtrzymania poczucia gorszości i winy Polaków. Tymczasem film Sumlińskiego i Budzyńskiego to świetne i proste narzędzie, aby ich otrzeźwić, albo przynajmniej zdenerwować – skupienie ich uwagi także jest ważne.

Dodatkowo, czy to się komuś podoba, czy nie, w polskich służbach jest „ośrodek polski”. Co ważne, służby, a dotyczy to nawet jednej „służby”, nigdy nie są monolitem.

Można zachowywać się jak założyciel sekty – dla każdego sekciarza świat jest zły, nikt nie ma racji, a większość ludzi w sobie ma demony, szczególnie ci, którzy są jakąkolwiek konkurencją. Sorry, ale jak ktoś chce mnie bić młotkiem, to nie dopatruję się w nim jakiejś tam szlachetności.

Zanalizujmy fragment tekstu Gabriela Maciejewskiego, umieszczony na jego portalu „Szkoła nawigatorów”, który to tekst poświęcony jest Sumlińskiemu i „sprawie Jedwabnego”.

- „Ani wizualizacja w postaci filmu, ani publikacja w postaci książki nie zmieniają trwale niczyich poglądów i zapatrywań i nie mają wpływu na to, jak postrzegają nas inni” – mają, i to bardzo duże, po to te filmy się robi, książki pisze, a gazety drukuje. Proszę nie pisać głupot, albo dokształcić się z komunikacji i wpływu społecznego.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale