Jest to fragment listy anonimowej kobiety, która: „Opisuje ona w nim historie starszego brata swojego taty, którego rezuny z UPA schwytały w specjalnie zastawionej na niego zasadzce 22 grudnia 1945 roku, i którego następnie po bestialskich torturach rozerwano końmi, a potem poćwiartowano, ugotowano, upieczono i w całości po prostu… zjedzono!”.
Historia o tym krąży od dłuższego czasu w Internecie, ale bezpośrednie źródło jest „anonimowe”. Wczoraj zostało przypomniane przez Jerzego Osucha na profilu FB Wojciecha Sumlińskiego. Dr Lucyna Kulińska potwierdza tylko opowieści wspomnianego w tekście legendarnego już prof. Zina: „Profesor Zin przyjaźnił się z prof. Prusem. Opowiadali mi te historie z autopsji. Spotykali się co jakiś czas w Krakowie”.
Chodziło o historię, gdy ukraiński kuzyn z trzema upowcami napadł swojego polskiego kuzyna , który zmierzał z dwoma kolegami na pasterkę.
Takie rzeczy się zdarzały. Oto historia mojej rodziny:
Przyrodnia siostra mojego dziadka była w połowie Ukrainką. Wyszła za mąż za Ukraińca. Jej syn dołączył do upowców – był banderowcem (mamy wspólnego pradziadka, a on teoretycznie był - jest? - moim wujkiem, ale wyrzekam się tego ścierwa i bandyty). Z tej linii rodowej pochodzi jakiś pisarz, działacz ukraiński. Nie wiem jak się nazywa, bo mam go tam, gdzie kura jajo.
Ten śmieć powiedział po pijanemu, że gotów jest zabić własną matkę. Potem ją przepraszał na kolanach, ale kto wie, ilu Polaków zabił. Wspomniany powyżej dziadek, czy rodzina ze strony babci, musiała uciekać i chować się przed banderowcami. W zimie, pradziadek, ten ze strony babci, po tym jak dostał sygnał od upowca – nauczyciela, chyba zmuszonego siłą do uczestniczenia w tej organizacji, uciekł z żoną i dziećmi (w tym moją babcią) do lasu i schowali się w czymś podobnym do jaskini:
- Panie Kutkowski, ja nie dam rady was już więcej chronić. Dzisiaj przyjdą was zamordować.
Śp. Wujek Ludwig, najstarszy syn dziadka Kutkowskiego, bardzo inteligentny i dobry człowiek, przed banderowcami schował się w kominie. Dożył na szczęście sędziwego wieku. Tymczasem historia rodziny, szczególnie od strony prababci Karoliny Kutkowskiej ze strony Szczupaczyńskich, naznaczona jest połamanymi rękami i nogami.
Słuchałem opowieści, dziadków, rodziny, znajomych, albo Pani C., sąsiadki śp. Dziadków z Tarnowca, która opowiadała o znanym mordzie swojej rodziny w Czerwonogrodzie. To są straszne historie, jak z horrorów typu gore – nienormalnego świata stworzonego przez opętanych złem wariatów.
Mój wujek Tadek Parcej z dobrymi znajomymi z rodziny Gawroniuków i Bartkiem K. (nie wiem, czy chciałby aby ujawnić jego nazwisko, ale był kamerzystą i lektorem filmu - link na końcu tekstu) pojechał na Kresy, gdzie nakręcili film, umieszczony na YouTube pt.: „Nasze Kresy”. Link do filmu na swojej stronie opublikował śp. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
Dlatego trudno bez przeprosin przebaczyć takim ludziom jak Brat Damian Wojciechowski, zakonnik (salezjanin), czy mojej doktorce z Uniwersytetu Opolskiego, która na zajęciach mówiła, że upowcy mordujący Polaków „mieli rację”.
Warto jednak przypominać podłe zachowania, co właśnie zrobiłem:

Film "Nasze Kresy" osiągnął liczbę 50 000 odsłon na YT:



Komentarze
Pokaż komentarze (8)