Przypomniał mi się rewelacyjny film „International” z 2009 roku, w reżyserii Toma Tykwera („Pachnidło”) z Clive'em Owenem i Naomi Watts w rolach głównych. Agent (Thomas Schumer) został otruty cyjankiem. Dzieje się to zaraz po spotkaniu na berlińskim dworcu z informatorem (pracownikiem banku na wysokim szczeblu). Wracając ze spotkania nagle robi mu się niedobrze, wymiotuje i pada martwy na ulicy. Zabójca podszedł do niego niepostrzeżenie i wstrzyknął mu, prawdopodobnie igłą, truciznę - cyjanek.
Cyjanek ma działać trochę wolniej, ale… W swojej książce pt.: „Skąd się wziął Karol Nawrocki”, która jest wywiadem rzeką prof. Andrzeja Nowaka z prezydentem, pisze, że K. Nawrocki podczas kampanii 15 maja w Ząbkowicach Śląskich nagle poczuł silne osłabienie, jakby „ktoś wyłączył mu organizm” i doznał gwałtownych wymiotów – kopał nogami, był rzucany przez wymioty, a po odzyskaniu przytomności nie pamiętał kilku minut. Niech tu wypowiedzą się specjaliści, ale to mogło być zatrucie cyjankiem.
Oczywiście mogły to też być inne toksyny, podane w jedzeniu, napoju, a nawet nikotyna, ale co to musiałaby być za końska dawka nikotyny. Ale jeśli ktoś zamienił pastylkę – snufa, znacznie wcześniej, niż w Ząbkowicach – mógł to być ktoś z otoczenia prezydenta, wynajęty ochroniarz, kierowca, jakaś konsultantka, czy organizatorka „czegoś tam”. Mógł to być ktoś, kto witał się z Karolem Nawrockim albo przeszedł obok niego.
Sprawy nie da się wyjaśnić bez odpowiednich próbek, których teraz zapewne nie ma. Można spróbować poszukać ich w autobusie, którym poruszał się Karol Nawrocki. Chociaż z pewnością był wyczyszczony, może są tam jakieś ślady.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)