19 obserwujących
538 notek
687k odsłon
265 odsłon

- Kochane Kobiety! Naprawdę chcecie równych praw? Nie wierzę…

Zródło: Internet
Zródło: Internet
Wykop Skomentuj1


Poważni ludzie mówią, że kobiety w Polsce nie mają równych praw. To prawda. Mają więcej praw niż mężczyźni i bardzo dobrze!

Kobiety rodzą dzieci, przez co tracą zdrowie. Podobno urodzenie jednego dziecka zabiera 2 lata życia. Niestety, panie też szybciej się starzeją (zatem związywać się należy z młodszymi kobietami). Dlatego też nie mogą pracować do 67 roku życia. O ile wielu facetów w wieku 57 lat może zrobić jeszcze dziecko, to 57-letnia kobieta jest już de facto babcią. Niestety, atrakcyjnych, mających tyle lat jest niewiele.

- Są narzekania na to, że kobiety żyją dłużej od mężczyzn… Palę i za kołnierz nie wylewam. Przez to, że nie dożyję 70-tki, mogę mieć pretensje tylko do siebie. – mówi przeciętny polski prawdziwy mężczyzna, a nie jak ci płaczący faceci w Internecie, twierdzący, że kobiety w dzisiejszych feminizujących się czasach są silniejsze od mężczyzn… Tak, silniejsze, już to widzę – ha ha! Silniejsze do pracy w biurze. I siadaniu na kolanach. Patrz: „aniołki prezesa banku” (mężczyźni nie zajmują się prostytucją i generalnie nie dostają pracy za seks, co nie znaczy, że nie mają innych głupich cech, z których moga być "dumni").


„Prawo do lenistwa” Paula Lafargue z 1883 r., zięcia Karola Marksa, o którym to autorze często mówi Krzysztof Karoń, jest dziełem krótkim, pisanym bardzo „na serio” pamfletem, które zawiera wiele ciekawych spostrzeżeń o naturze człowieka.

Otóż jednym z postulatów Roberta Biedronia w kampanii wyborczej do europarlamentu były „równe prawa dla kobiet”.

Poniżej fragment z „Prawa do lenistwa” zięcia Karola Marksa Paula Lafargue’a z 1883 r.:

 - Gdzież są nasze bojowe kobiety, o których opowiadają nam stare dzieje, kobiety zawsze odważne, swobodne w mowie i nie gardzącce boskim trunkiem? Gdzież są owe wesołe kumoszki, żywe, ruchliwe, rozsiewające wokół siebie radość życia, dobrze gotujące, chętne do miłości i bez bólu rodzące zdrowe i dzielne dzieci? Obecne dziewczęta i kobiety pracujące w fabrykach podobne są do bladych, bezbarwnych kwiatów, anemiczne, o chorych żołądkach i wychudzonych członkach. Nigdy nie doznały zdrowej rozkoszy i nie mogłyby rubasznie opowiedzieć, jak straciły dziewictwo. A dzieci? Dwanaście godzin pracy dla dzieci! O nędzo! Nawet wszyscy Jules Simonowie z Akademi i Nauk Moralnych i Politycznych i wszyscy Germiniuszowie jezuityzmu nie mogliby wymyślić środka bardziej przytępiającego zdolności umysłowe dzieci, bardziej deprawującego ich instynkty i bardziej niszczącego ich organizm niż praca w zepsutej atmosferze kapitalistycznego zakładu pracy.

(…)

W Miluzie, w Dornach praca rozpoczynała się o piątej rano, a kończyła się o piątej wieczorem, zarówno latem, jak i zimą... Należało ich widzieć, jak przychodzili rano i odchodzili wieczorem. Dużo było wśród nich bladych, chudych kobiet, które chodziły boso po błocie i które w czasie deszczu lub śniegu zakładały na głowę fartuch czy spódnicę. – pisze Paul Lafargue.


Swoją drogą, jak to jest, że ci, którzy promowali liberalizm i bezmyślne hasła, że majątek jest tyle wart, ile za niego ktoś chce zapłacić, ci piewcy wolnego rynku, ci lewicowi-liberalni ojcowie kapitalizmu Polski lat 90-tych, wyznawcy kultu siły, rzekomi liberaliusze, są piewcami praw kobiet.? No chyba, że w istocie, w imię wolności i równości chcą je zagonić do fabryki. Kobiety chyba nie chcą takiej "równości" - prawa do ciężkiej fizycznej pracy.

Śmiem twierdzić, że kobiety bojowe są tylko wtedy, gdy nie mają "równych praw" (rozumianych tak po lewicowemu), bo są traktowane lepiej. Tak, to oksymoron. Danie im tych praw i obowiązków spowoduje, że staną się „malutkie, grzeszne i posłuszne”. - Kobiety są silne. Silniejsze od mężczyzn - twierdzą femisitki. Kiedyś to doceniano i zatrudniano je w kopalniach.

Już widzę, wielkie gromady kobiet chcące udowodnić swoją siłę pracą na budowie. Taa, już widzę…

Często jeżdżę windą. Nawet kobiety w spodniach nie protestują, gdy przepuszczam je w drzwiach.

Podpuszczane, mamione, indoktrynowane, łatwo podatne na wpływy, podążające w pierwszej kolejności za emocjami, a dopiero potem za rozumem (mężczyźni też, ale mniej intensywnie), kobiety nie mogą mieć „równych praw”, bo te w istocie oznaczają ideologię lewicową wymuszająca na systemach opanowanych przez siebie krajów, przywileje kobiet (tak skonstruowane, by rozwalić te społeczeństwa od środka) i propagandę nihilizmu, jako kolejny elementu tego systemu. Demoralizację kobiet widać szczególnie w mającej wielki wpływ na umysły kobiet popkulturze, ale też instynktach:

- Mężczyźni nie wiążą się z mordercami swoich ojców, tak jak kobiety, a Polki szczególnie. Mężczyźni nie chcą doświadczonej seksualnie partnerki, podczas gdy wyzwolone kobiety chętniej oddadzą się Don Juanowi niż przeciętnemu i porządnemu facetowi.- tak działają kobiety.

Niestety, ale bywa, że prawo preferującre kobiety szkodzi mężczyznom, co trzeba zmienieć: obligatoryjne uznanie ojcostwa. Właściwe w prawie należy zmienić tylko to, że jeśli kobieta zdradzi swojego męża i spłodzi z innym dziecko, te nie powinno być automatycznie uznawane po przekroczeniu 6 miesiąca życia za dziecko rodzica - mężczyzny. Może inaczej: powinna istnieć możliwość rezygnacji z ojcostwa.

– Męska dominacja jest marzeniem każdej prawdziwej kobiety i tym w istocie są krzyki feministek i tych kobiet, domagających się wpuszczania do Europy i Polski muzułmanów.Tymczasem uważajmy, aby mężczyźni nie szli do więzienia za płacenie alimentów swoim rozwiedzionym i bezdzietnym żonom (patrz: Kazimierz M. i Izabela – do więzienia nie poszedł, ale komornika na karku ma). Złe i głupie prawo nie pomoże dzieciom, a tylko zniechęca do zakładania rodziny coraz większe rzesze mężczyzn, nie chcących spełniać zachcianek coraz bardziej rozkapryszonych wychowywanych przez media kobiet. No bo jeśli prawo rozwodowe i rodzinne jest przeciwko mężczyznom (tu system prawny i samo prawo również jest nierówne, bo wyjątkowo podle preferuje kobiety), to po co my – europejscy mężczyźni mamy się wystawiać na ryzyko, straty, podziały majątku, alimenty dla nie swoich dzieci, itd. W Polsce jest już 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych i ta tendencja będzie się powiększać. Świata nie zmienimy, czym się przejmować, prawda?

image

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo