Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
155 obserwujących
1936 notek
2442k odsłony
  144   9

Demokracja płynna w partii politycznej

Są na świe­cie par­tie po­li­tycz­ne, któ­re po­pie­ra­ją i po­stu­lu­ją de­mo­kra­cję bez­po­śred­nią. W Pol­sce je­st na­wet par­tia, któ­ra się na­zy­wa: „De­mo­kra­cja bez­po­śred­nia”. Dla ni­ch ide­ałem je­st ustrój Szwaj­ca­rii z czę­sty­mi re­fe­ren­da­mi na szcze­blu kan­to­nów i z rzad­szy­mi re­fe­ren­da­mi na szcze­blu ca­łej kon­fe­de­ra­cji szwaj­car­skiej. De­mo­kra­cja bez­po­śred­nia je­st uzna­wa­na przez wie­lu or­to­dok­syj­ny­ch de­mo­kra­tów za naj­do­sko­nal­szą for­mę ustro­jo­wą. Ale w prak­ty­ce rzad­ko je­st to sto­so­wa­ne.

  We wszyst­ki­ch de­mo­kra­tycz­ny­ch pań­stwa­ch świa­ta ma­my de­mo­kra­cję przed­sta­wi­ciel­ską – czy­li naj­pierw ogół lud­no­ści wy­bie­ra raz na ja­kiś czas re­pre­zen­tan­tów two­rzą­cy­ch le­gi­sla­tu­rę, a po­tem oni gło­su­ją nad wszyst­ki­mi usta­wa­mi w par­la­men­ta­ch. A za­tem ma­my cia­ła po­śred­nie i ma­my ich ka­den­cyj­no­ść. Re­fe­ren­da są bar­dzo rzad­kie. Ma­my wie­le ro­dza­jów de­mo­kra­cji – róż­nią się one or­dy­na­cją czy ko­dek­sem wy­bor­czym, czy­li me­cha­ni­zmem wy­bie­ra­nia przed­sta­wi­cie­li. Są sto­so­wa­ne or­dy­na­cje więk­szo­ścio­we, pro­por­cjo­nal­ne i mie­sza­ne.

  Ma­my te or­dy­na­cje i cia­ła po­śred­nie z po­wo­dów tech­nicz­ny­ch, a nie me­ry­to­rycz­ny­ch. Po pro­stu nie da się tak zor­ga­ni­zo­wać le­gi­sla­tu­ry, by nad każ­dą usta­wą gło­so­wał ogół ludności — z dwó­ch naj­waż­niej­szy­ch po­wo­dów:

  1. Ta­kie re­fe­ren­dum dla mi­lio­nów lu­dzi je­st dro­gie w zor­ga­ni­zo­wa­niu, a gdy ich mia­ło­by być kil­ka dzien­nie, to bę­dzie to kosz­to­wać wie­lo­kroć wię­cej niż ca­ły bu­dżet pań­stwa.
  2. Re­fe­ren­dum to też kosz­ty dla gło­su­ją­cy­ch – mu­szą się za­po­znać z pro­jek­tem pod­da­nym pod gło­so­wa­nie i wziąć udział w de­ba­cie te­go do­ty­czą­cej, a to zaj­mu­je czas. Na to nie ma­ją cza­su na­wet obec­ni po­sło­wie i dla­te­go mu­szą ist­nieć ko­mi­sje sej­mo­we.

  Kwestie techniczne spowodowały to, że w USA nawet wybory prezydenckie nie są bezpośrednie, ale odbywają się poprzez elektorów. Dziś już to nie jest potrzebne, ostało się na mocy tradycji, ale dwieście lat temu było konieczne z powodów trudności zorganizowania powszechnych wyborów. 

  Te pro­ble­my roz­wią­zu­je de­mo­kra­cja płyn­na, któ­ra łą­czy oba spo­so­by two­rze­nia pra­wa – nad każ­dą usta­wą gło­su­je ogół lud­no­ści, ale każ­dy mo­że so­bie w do­wol­nym mo­men­cie wy­brać re­pre­zen­tan­ta, któ­ry za nie­go wy­ko­na le­gi­sla­cyj­ną pra­cę. I w do­wol­nym mo­men­cie moż­na wy­mie­nić re­pre­zen­tan­ta na in­ne­go. W ten spo­sób od­pa­da ka­den­cyj­no­ść, a po­śred­nio­ść wy­two­rzy się na­tu­ral­nie naj­lep­sza. Od­po­wied­ni­kiem po­sła bę­dzie ten, kto ni­ko­mu nie od­dał swo­je­go gło­su, a bę­dzie re­pre­zen­tan­tem ty­lu osób, ile je­st pod wszyst­ki­mi, któ­rzy je­mu od­da­li głos. Być mo­że ta­ki­ch po­słów bę­dzie dzie­się­ciu, a mo­że setki — żadna licz­ba, w tym 460, nie bę­dzie pre­fe­ro­wa­na. Na do­da­tek każ­dy po­seł bę­dzie miał ta­ką si­łę gło­sów, ile re­al­nie za nim stoi lu­dzi. Bę­dzie więc bar­dziej de­mo­kra­tycz­nie.

  Tech­nicz­nie już je­st moż­li­wa re­ali­za­cja de­mo­kra­cji płyn­nej – od kie­dy ma­my kom­pu­te­ry po­łą­czo­ne w sieć i je­st to po­wszech­ne – każ­dy czło­wiek ma ła­twy i ta­ni do­stęp do kom­pu­te­ra, smart­fo­na czy ta­ble­ta dzia­ła­ją­cy­ch w In­ter­na­cie. Po­trze­ba do te­go tyl­ko sto­sow­nej apli­ka­cji. Już ta­kie są.

  De­mo­kra­cję płyn­ną moż­na za­sto­so­wać nie tyl­ko w pań­stwie, ale w każ­dej or­ga­ni­za­cji. To mo­że za­stą­pić wszel­kie sta­tu­to­we cia­ła de­cy­zyj­ne w do­wol­nej or­ga­ni­za­cji. Pro­po­nu­ję to za­sto­so­wać w par­tii po­li­tycz­nej.

  Bę­dzie to po­le­gać na tym, że każ­dy czło­nek par­tii, któ­ry­ch mo­że być ty­sią­ce, mo­że zgło­sić do­wol­ną spra­wę, któ­ra bę­dzie dys­ku­to­wa­na i gło­so­wa­na i każ­dy mo­że za­gło­so­wać nad każ­dą spra­wą. To mo­że być ja­kaś uchwa­ła, oświad­cze­nie, punkt pro­gra­mu, wy­bór kan­dy­da­ta na li­sta­ch wy­bor­czy­ch, de­cy­zja o ko­ali­cji czy jej ze­rwa­niu, od­de­le­go­wa­nie mi­ni­stra czy pre­mie­ra i w ogó­le wszystko, o czym de­cy­du­je par­tia.

  Ale co naj­waż­niej­sze: każ­dy czło­nek mo­że sce­do­wać swój głos w do­wol­nej spra­wie, te­ma­cie, czy gru­pie spraw, cza­so­wo na ko­goś in­ne­go. To po­wo­du­je, że w pew­ny­ch spra­wa­ch bę­dzie de­mo­kra­cja bez­po­śred­nia (na przy­kład przy de­cy­do­wa­niu o ko­lej­no­ści na li­sta­ch wy­bor­czy­ch), bo wszy­scy bę­dą gło­so­wać, w pew­ny­ch bę­dzie przed­sta­wi­ciel­ska (na przy­kład tak po­wsta­nie sztab wy­bor­czy), bo wszy­scy sce­du­ją swe gło­sy na ja­kąś ma­łą, kil­ku­set, czy kil­ku­dzie­się­cio­oso­bo­wą gru­pę, a w jesz­cze in­ny­ch bę­dzie mo­nar­chia (na przy­kład rzecz­nik pra­so­wy), bo wszy­scy od­da­dzą swój głos jed­nej oso­bie. No i oczy­wi­ście w każ­dym mo­men­cie tak usta­lo­ne struk­tu­ry bę­dą mo­gły się prze­kształ­cić w coś in­ne­go. Z punk­tu wi­dze­nia użyt­kow­ni­ka sys­te­mu ma on ta­kie ro­dza­je de­cy­zji: al­bo zgło­sić coś pod gło­so­wa­nie, al­bo od­dać na coś głos na tak lub nie, w imie­niu wszyst­ki­ch, któ­rzy na nie­go sce­do­wa­li głos, al­bo wy­co­fać swo­je sce­do­wa­nie swo­jej gru­py na ko­goś, al­bo sce­do­wać swo­ją gru­pę ko­muś.

  Na do­da­tek to wszyst­ko bę­dzie trans­pa­rent­ne, bo da się ła­two ro­bić ze­sta­wie­nia te­go, jak się roz­kła­da­ją gło­sy w każ­dym gło­so­wa­niu i kto, ja­ką ma po­pu­lar­no­ść. Bę­dą to do­kład­ne da­ne, a nie son­da­żo­we.

  To spo­wo­du­je zwięk­sze­nia za­an­ga­żo­wa­nia człon­ków w to, co się dzie­je w par­tii, ale po­zwo­li też, by w par­tii uczest­ni­czy­ły oso­by sła­bo an­ga­żu­ją­ce się, bo nie chcą lub nie mo­gą i się to na do­da­tek zmie­nia w cza­sie – cza­sem bar­dziej mo­gą, a cza­sem mniej. Ta­kie oso­by się za­zwy­czaj do par­tii po pro­stu nie za­pi­su­ją, choć ją po­pie­ra­ją.

  Mo­im zda­niem me­cha­ni­zm de­mo­kra­cji płyn­nej był­by świet­ny do bu­do­wa­nia struk­tur partii — w spo­sób na­tu­ral­ny wy­kry­wał­by li­de­rów na do­wol­nym szcze­blu oraz po­zwa­lał­by każ­de­mu się za­an­ga­żo­wać nie­za­leż­nie od te­go, jak bar­dzo mo­że czy chce.

  Tu je­st w du­żym skró­cie po pol­sku wy­tłu­ma­cze­nie, czym je­st de­mo­kra­cja bez­po­śred­nia: Demokracja płynna. A tu bar­dziej pre­cy­zyj­ne wy­tłu­ma­cze­nie po an­giel­sku: Liquid democracy

  W na­stęp­ny­ch czę­ścia­ch tej se­rii bę­dę pi­sał o dal­szy­ch za­le­ta­ch de­mo­kra­cji płyn­nej. Przy krytyce proszę zwracać uwagę na to, czy to krytyka ogólnie demokracji, czy tego konkretnego sposobu w porównaniu do innych metod demokratycznej władzy. Jak ktoś mi napisze, że demokracja płynna jest niemożliwa w Polsce, bo nie mamy tak rozwiniętej kultury demokratycznej, jak w Szwajcarii, to niech najpierw oceni, czy w Szwajcarii taka forma by się sprawdziła. A jak ktoś uzna, że w PiS-ie czy PO by to nie przeszło, czy się nie sprawdziło, to niech najpierw oceni, czy jakaś nowa hipotetyczna partia mająca identyczny program i hasła, ale mająca statut z demokracją płynną, nie byłaby lepsze. 

następna część serii -> Demokracja płynna zamiast klubów

Grzegorz GPS Świderski
t.me/gps65

------------------------------

Czy zanik państw musi być komunistyczny? <- poprzednia notka

następna notka -> W jakiej perspektywie ma sens futurologia?

------------------------------

Tagi: gps65, demokracja, bezpośrednia, przedstawicielska, płynna, legislatura, wybory, ordynacja, kodeks wyborczy

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale