W pierwszych słowach mego listu chcę Cię ogromnie przeprosić, że tak późno odpisuję...
:) A wiesz...? Specjalnie tak piszę, bo wiem, że uśmiechniesz się dobrotliwie i pobłażliwie i powiesz "ech...ty stara, gł*pia".
Chciałam Ci powiedzieć, że noszę w sercu Twoje słowa, Twoje listy i wracam myślami do Ciebie w różnych momentach mojego życia.
Te słowa: "Hej, wy tam - to jest mój dach i moje krzaki!"... i te: "Ludzie myślcie, to nie boli!"...niech niosą się i brzmią we wszechświecie przez całą wieczność.
Tę życiową bitwę, w której szykowałaś mi pomoc, wygrałam. Po wygranej rozprawie myślałam o Tobie. Teraz wiem, że to dzięki Tobie. To Ty przebudziłaś sędzinę i otworzyłaś jej oczy...tylko Aniołowie Stróże mają taką moc :).
Powiedz, jak się mają Aniołowie Stróże, tam...? Czy wszyscy zdrowi? Czy uśmiechają się do nas, gdy otaczają każdego z nas swoimi skrzydłami w naszych najtrudniejszych chwilach? A może grożą nam dobrotliwie palcem z przestrogą? :)
A wiesz co jeszcze? Wspominam czas, gdy mi napisałaś będąc jeszcze z nami tu na Ziemi, że mając sześć kotków, jedna z nich poleciała na ksiuty i przyniosła Ci kolejnych sześć maluchów. Jejku...jak Ty wtedy dawałaś sobie radę z tą całą ferajną? Ja z siódemką ledwo zipię. ;)
Teraz jedna z moich kotek jest bardzo chora. Tracę ją. Zaopiekujesz się nią, gdy odejdzie w Twoje strony, prawda? Tak jak zaopiekowałaś się moimi poprzednimi sześcioma. Wierzę, że w Twoich anielskich skrzydłach są bezpieczne. I szczęśliwe.
Pozdrawiam Cię, moja Wspaniała Przyjaciółko. Kiedyś napiszę jeszcze coś więcej... Ale przecież Ty wiesz. :)
Komentarze
Pokaż komentarze (5)