Inflacja - Independent Trader
Inflacja - Independent Trader
Independent Trader Independent Trader
61
BLOG

Inflacja bez tajemnic. Co naprawdę napędza wzrost cen i kto na tym zyskuje?

Independent Trader Independent Trader Gospodarka Obserwuj notkę 3
Każdy z nas choć raz widział w telewizji materiał, w którym klienci na targu narzekają na rosnące ceny, a sprzedawcy ostrzegają, że „będzie tylko drożej”. W tle takiej sceny kryje się powszechne, ale błędne przekonanie, że banknot 100 zł to stała jednostka wartości – coś tak pewnego jak metr czy kilogram. Tymczasem to jedynie obietnica, która z każdym dniem staje się coraz trudniejsza do utrzymania.

Inflacja nie jest ani nowym zjawiskiem, ani chwilową usterką systemu. To stały element gospodarczej gry – zarówno między klientem a sprzedawcą, jak i między państwami na globalnej arenie. W najprostszym ujęciu inflacja oznacza wzrost cen, przez co za tę samą kwotę kupujemy coraz mniej. W praktyce wygląda to tak, że codzienne zakupy drożeją niemal niezauważalnie, a mimo rosnących zarobków nasz poziom życia nie zwiększa się proporcjonalnie do wypłaty.

Jak działa obecny system pustego pieniądza?

15 sierpnia 1971 roku świat gospodarczy doświadczył szoku, który zapoczątkował trwający do dziś system pieniądza fiducjarnego (oparty na pieniądzu fiat). Prezydent USA Richard Nixon ostatecznie zawiesił wymienialność dolara na złoto. Obecny system opiera się na zaufaniu do banku centralnego, ponieważ waluta nie ma już pokrycia w twardych aktywach. Bank centralny to najważniejsza instytucja finansowa w kraju odpowiadająca za kreację pieniądza, obsługę bankową państwa oraz stabilność systemu gospodarczego.

Banki centralne uzyskały większą elastyczność w polityce monetarnej, ale ceną za to jest wyższa inflacja w długim terminie. Dzięki temu zabiegowi banki centralne mogą dodrukowywać pieniądze oraz zarządzać stopami procentowymi w celu walki z recesją, co było niemożliwe przy sztywnym parytecie. Brak ograniczeń wynikających z ilości złota ułatwił rządom zadłużanie się i doprowadził do trwałej inflacji, co skutkowało wzrostem cen np. kruszców, które stały się aktywem inwestycyjnym. Jeśli ktoś chce zrozumieć na jakich zasadach działa obecny system i w jaki sposób do obrotu trafia nowa waluta, zachęcam do obejrzenia tego filmu: Na czym polega dodruk?

Ważnymi momentami dla obecnego systemu psucia pieniądza były lata 2008 i 2020. Kryzys finansowy w Stanach Zjednoczonych w 2008 roku doprowadził do znaczącego dodruku waluty w celu ratowania gospodarki i sektora bankowego. Jedną z jego przyczyn była nadmierna skłonność instytucji finansowych do udzielania kredytów podmiotom o niskiej zdolności kredytowej. Gdy sytuacja wymknęła się spod kontroli, bank centralny zasilił system finansowy płynnością, zapobiegając efektowi domina i upadłości wielu instytucji.

Rok 2008 stał się symbolem odejścia od wcześniejszych ograniczeń w polityce monetarnej – skala kreacji pieniądza pozostała wysoka również w kolejnych latach.

image

W 2020 roku masowy dodruk miał załagodzić skutki gospodarcze pandemii C19. Skala kreacji pieniądza przewyższyła tę z 2008 roku. Na załączonym wykresie widzimy znaczący wzrost bazy monetarnej (gotówka + rezerwy banków komercyjnych), który prezentuje skale kreacji w tych kluczowych latach. Za skutki masowego dodruku płacą zwykli ludzie, którym inflacja pożera oszczędności i doprowadza do spadku siły nabywczej w codziennych zakupach.

Jak liczona jest inflacja?

W praktyce gospodarczej posługujemy się oficjalną miarą inflacji, choć w rzeczywistości dla każdego jest ona inna. Inaczej wzrost cen odczuwa klient na bazarowych zakupach, a inaczej właściciel firmy. Aby ujednolicić miarę, Główny Urząd Statystyczny (GUS) tworzy koszyk inflacyjny, w którego skład wchodzą różne produkty i usługi. Następnie porównuje ich ceny w czasie, tworząc średnią zmianę cen w gospodarce.

Wskaźnik inflacji konsumenckiej (CPI – Consumer Price Index) – zależy w głównej części (ok. 26%) od cen żywności i napojów bezalkoholowych, kosztów użytkowania mieszkania lub domu (ok. 20%) oraz transportu (ok. 10%). Takie proporcje wynikają z faktu, że są to statystycznie największe wydatki polskiej rodziny w skali roku. Szczegółowe zestawienie wag stosowanych w obliczaniu CPI przedstawia poniższa grafika.

image

Źródło: Opracowanie własne

Choć CPI jest użytecznym narzędziem do porównywania zmian cen w skali całej gospodarki, trzeba pamiętać, że jest to jedynie statystyczna średnia, która nie oddaje w pełni indywidualnych doświadczeń konsumentów. Każdy z nas ma własny „koszyk inflacyjny”, zależny od stylu życia, wieku, miejsca zamieszkania czy struktury wydatków. Dlatego realna inflacja, którą odczuwamy w portfelu, może być znacznie wyższa lub niższa od tej oficjalnej – i to właśnie ta różnica sprawia, że jedni mówią o „drożyźnie”, a inni twierdzą, że „nic tak bardzo nie podrożało”.

Realna inflacja vs. Oficjalna miara inflacji (CPI)

Odczuwalny wzrost cen jest często wyższy od urzędowych danych. Wynika to głównie z kilku czynników:

Ciągłość inflacji

Działa tu ta sama zasada, którą znamy z procentu składanego – inflacja jest procesem ciągłym, a ceny rosną każdego roku od coraz wyższej „bazy”. Oznacza to, że nawet przy niezmiennym tempie inflacji, nominalne podwyżki stają się coraz większe.

Przykład: załóżmy, że koszyk zakupów kosztuje 100 zł, a inflacja wynosi 10% rocznie przez 3 lata.

Cena koszyka w kolejnych latach wygląda tak:

Rok 0: 100 zł

Rok 1: 110 zł

Rok 2: 121 zł

Rok 3: 133,10 zł

Widzimy więc, że mimo identycznego tempa inflacji, cena rośnie coraz szybciej. Po 10 latach taki koszyk kosztowałby już ponad 2,5 razy więcej niż na początku – choć inflacja to „tylko” 10% rocznie. To właśnie siła procentu składanego, która w długim okresie potrafi dramatycznie obniżyć realną wartość pieniądza.

„Spadająca inflacja”

Chwyt językowy często wykorzystywany przez polityków i komentatorów w mediach. Sugeruje, że spadająca inflacja jest równoznaczna ze spadkiem cen. Spadająca inflacja to tylko spadek wskaźnika, a nie realny spadek cen (ceny rosną, ale wolniej).

Warto zwrócić tu uwagę na perspektywę długoterminową. W życiu gospodarczym przeplatają się okresy rosnącej i spadającej inflacji. Jednak z punktu widzenia konsumenta jest to ciągły spadek wartości pieniądza.

image

Wskaźnik CPI w Polsce w latach 2000-2025 (w %, rdr), źródło: NBP

Wykres przedstawia oficjalną miarę inflacji w Polsce. Poza okresem 2014-2016 roku (deflacja – spadek cen) ceny nieustannie rosną, mimo okresów „spadającej” inflacji.

Podatek inflacyjny

To jedno z najbardziej podstępnych zjawisk ekonomicznych – działa po cichu, ale dotyka każdego posiadacza oszczędności. Polega na tym, że wraz ze wzrostem cen realna siła nabywcza pieniądza spada, przez co nasze oszczędności tracą wartość, nawet jeśli nominalnie pozostają takie same. Schemat działania podatku inflacyjnego przedstawia poniższa grafika.

image

Źródło: Opracowanie własne

Zgodnie z powyższym schematem, na podatku inflacyjnym korzystają dłużnicy, w tym państwo. Rosną bowiem nominalne wpływy podatkowe, a realna wartość zadłużenia maleje. W tym samym czasie obywatele mogą kupić coraz mniej za tę samą kwotę, choć na pierwszy rzut oka nikt nie „zabrał” im ani złotówki.

Kolejnym skutkiem wynikającym z tzw. podatku inflacyjnego jest rosnąca liczba osób wpadających w drugi próg podatkowy. W Polsce obowiązuje stawka 12% dla dochodów do 120 000 zł rocznie oraz 32% dla wartości powyżej tej kwoty. Ostatnia waloryzacja progu miała miejsce w 2022 roku, kiedy został on podniesiony z 85 528 zł do obecnie obowiązującego poziomu 120 000 zł. Od tego czasu, mimo wysokiej inflacji, próg pozostaje zamrożony. Reforma z 2022 roku „wyłączyła” z drugiego progu około milion osób, jednak inflacja „przesunęła” je tam z powrotem w ciągu zaledwie dwóch lat. W samym 2024 roku prawie 2 mln osób uzyskało dochody przekraczające 120 000 zł, a prognozy na 2025 wskazują, że liczba ta wzrośnie do około 2,5 mln osób. Mechanizm ten sprawia, że nominalny wzrost wynagrodzeń, mający jedynie niwelować skutki inflacji, zostaje w dużej mierze skonsumowany przez państwo. Podatnik, wpadający w wyższy próg podatkowy, płaci wyższą daninę od dochodu, którego realna wartość po uwzględnieniu inflacji pozostała w zasadzie bez zmian.

Czytaj dalej: Independent Trader - oszczędzanie i inwestowanie

Jak osiągnąć niezależność finansową?

Autor: Bartosz Piwko

Nigdy nie byłem prymusem. To, czego nie mogłem wykorzystać w praktyce niezbyt mnie interesowało. Już jako nastolatek wiedziałem, że system szkolnictwa nie jest skonstruowany tak, jak być powinien. Byłem prawdziwym utrapieniem dla nauczycieli :) W trakcie studiów na UW moje podejście do nauki zaczęło się trochę zmieniać, ponieważ otaczali mnie coraz ciekawsi ludzie. Z uczelni nie skorzystałem jednak zbyt wiele, gdyż sytuacja zmusiła mnie do nagłego podjęcia pracy. Jak się szybko przekonałem, rola pracownika nie za bardzo mi odpowiadała więc wraz z kolegą założyłem pierwszą firmę. Był to strzał w 10! Firma zaczęła się rozwijać, a my zatrudnialiśmy coraz więcej osób. W ciągu pięciu lat przeszliśmy od gwałtownego rozwoju, przez kontrolowany chaos, aż do ładu korporacyjnego, który okazał się być złem koniecznym. W międzyczasie ukończyłem MBA na University of Illinois. Po kilku latach, wszystkie firmy, które kontrolowałem zatrudniały prawie 50 osób, a łączny obrót przekraczał 20 mln zł. Lata harówki od rana do późnego wieczora sprawiły, że się wypaliłem. Sprzedałem wszystkie udziały i zacząłem jeździć po świecie. W ciągu kilku lat odwiedziłem prawie 30 krajów, mieszkając w niektórych przez dłuższy czas. Poznawanie innych kultur w fantastyczny sposób otwiera umysł oraz rzuca całkiem nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Inwestowaniem zajmowałem się równolegle do pracy zawodowej, aby w rozsądny sposób zagospodarowywać nadwyżki. Jednak dopiero od 2008 roku zacząłem intensywnie uczyć się, poznając prawa rządzące rynkami finansowymi. Pierwsze artykuły na łamach bloga zacząłem pisać, aby usystematyzować swoją wiedzę. Z czasem jednak okazało się, że to co robię przyciąga wiele osób i należy to kontynuować. Obecnie, moim celem jest stworzenie portalu na miarę The International Forecaster ś.p. Boba Chapmana. To właśnie jego praca otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, za co zawsze będę mu bardzo wdzięczny. Kolejne lata pokazują, że to co robimy ma sens. Każdego tygodnia nasze artykuły czyta ponad 60 tys. osób, z czego 25 tys. to stali czytelnicy. Zainteresowanie portalem potwierdzają dotychczasowe nagrody. Zaczęło się od II miejsca w konkursie "Ekonomiczny Blog Roku 2014" organizowanym przez Money.pl. Dalsze sukcesy przyniosły konferencje FxCuffs, gdzie w 2016 roku otrzymaliśmy nagrodę w kategorii "Blog Roku". Rok później wyczyn ten udało się powtórzyć ("Blog Roku 2017"). Dodatkowo, otrzymałem również nagrodę w kategorii "Osobistość Roku 2017". Każde z tych wyróźnień stanowi świetną motywację do dalszej pracy. Trader21

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka