SpaceX wchodzi na giełdę! - Independent Trader
SpaceX wchodzi na giełdę! - Independent Trader
Independent Trader Independent Trader
78
BLOG

SpaceX wchodzi na giełdę! Kupować czy uciekać?

Independent Trader Independent Trader Gospodarka Obserwuj notkę 2
SpaceX wchodzi na giełdę i już teraz można powiedzieć, że będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii rynku kapitałowego. Mówimy o spółce Elona Muska, która chce zebrać około 75 miliardów dolarów, przy wycenie zbliżonej do 1,75–1,8 biliona dolarów. Dla porównania, Saudi Aramco w 2019 roku zebrało w ofercie publicznej około 30 miliardów dolarów. SpaceX chce więc pobić ten wynik ponad dwukrotnie. I tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: czy inwestor powinien brać udział w takim IPO?

Z jednej strony mamy najbardziej zaawansowaną spółkę kosmiczną świata, firmę, która zmieniła rynek startów rakietowych, zbudowała Starlinka i działa w obszarach, które przez kolejne dekady mogą być niezwykle ważne. Z drugiej strony mamy bardzo wysoką wycenę, ogromne oczekiwania, niski free float, dużą zmienność i biznes, w którym spora część wartości opiera się nie na obecnych wynikach, lecz na wizji przyszłości. Jak dobrze wiemy, wizje Elona Muska potrafią zmieniać świat, ale nie każdą wizję da się kupić w dowolnej cenie.

Czym tak naprawdę jest SpaceX?

Na pierwszy rzut oka SpaceX kojarzy się z rakietami. I słusznie, bo to właśnie dzięki rakietom firma stała się jednym z najważniejszych przedsiębiorstw technologicznych na świecie.

SpaceX współpracuje z NASA, realizuje loty kosmiczne, wynosi ładunki na orbitę i rozwija technologię, której większość konkurencji po prostu nie jest w stanie dziś skopiować. To spółka, która zmieniła ekonomię lotów kosmicznych i pokazała, że rakiety mogą być wykorzystywane wielokrotnie.

Ale dzisiaj SpaceX to już nie tylko rakiety.

image

Źródło: Opracowanie własne

Pierwszy segment to oczywiście działalność kosmiczna. Drugi to Starlink, czyli sieć satelitów zapewniających dostęp do internetu. Trzeci to xAI, czyli sztuczna inteligencja, Grok oraz infrastruktura związana z centrami danych.

I właśnie ten podział jest kluczowy, bo gdy inwestor kupuje SpaceX, nie kupuje już wyłącznie firmy od rakiet. Kupuje połączenie kosmosu, internetu satelitarnego i sztucznej inteligencji.

To brzmi bardzo atrakcyjnie. Pytanie tylko, ile warto za to zapłacić.

Starlink, czyli najważniejsze źródło przychodów

Najbardziej dochodowym i najważniejszym segmentem SpaceX jest dziś Starlink.

image

Źródło: x.com/Starlink

Mówimy o sieci tysięcy satelitów, które zapewniają dostęp do szybkiego internetu w miejscach, gdzie klasyczna infrastruktura jest słaba, droga albo w ogóle jej nie ma. To bardzo ważne, bo ogromna część świata nadal żyje poza zasięgiem dobrego internetu szerokopasmowego.

I tutaj Starlink ma realną przewagę.

Nie trzeba kopać kilometrów światłowodu. Nie trzeba budować klasycznej sieci stacjonarnej. Wystarczy terminal, dostęp do nieba i infrastruktura satelitarna, którą SpaceX rozwija od lat.

To jest biznes, który może mieć ogromny rynek. Szczególnie jeśli ceny dostępu będą stopniowo spadać, a liczba klientów będzie rosnąć. Im tańsza usługa, tym większy potencjalny zasięg. A im większa skala, tym lepsza ekonomika całego segmentu.

I właśnie dlatego Starlink jest dziś najważniejszą częścią SpaceX z punktu widzenia inwestora. Nie rakiety. Nie Mars. Nie wizje kolonizacji kosmosu. Tylko internet satelitarny, który już teraz generuje znaczące przychody.

xAI, czyli sztuczna inteligencja dopięta do IPO

Trzeci segment to xAI, czyli działalność związana ze sztuczną inteligencją.

Mówimy tutaj o Groku, modelu konkurującym z rozwiązaniami takimi jak ChatGPT czy Gemini, a także o centrach danych i infrastrukturze potrzebnej do rozwoju sztucznej inteligencji.

image

Źródło: buzzcenter.pl

To segment bardzo modny, bardzo medialny i bardzo kosztowny.

Utrzymanie infrastruktury AI kosztuje miliardy dolarów rocznie. Centra danych, układy graficzne, energia, zespoły badawcze, rozwój modeli – to wszystko wymaga ogromnego kapitału. I właśnie dlatego dołączenie xAI do SpaceX wygląda jak ruch, który ma zwiększyć skalę całej historii opowiadanej inwestorom przed wejściem na giełdę.

Bo sama spółka kosmiczna byłaby ciekawa.

Spółka kosmiczna ze Starlinkiem byłaby jeszcze ciekawsza.

Ale spółka kosmiczna, ze Starlinkiem i sztuczną inteligencją? To już brzmi jak historia idealna na ogromne IPO.

Problem polega na tym, że rynek bardzo często płaci nie za to, co firma realnie zarabia dzisiaj, tylko za to, co może zarabiać za wiele lat. A w takich momentach bardzo łatwo przesadzić.

19 miliardów dolarów przychodów i wycena bliska 1,8 biliona

SpaceX generuje obecnie niecałe 19 miliardów dolarów przychodu. Około 60% ma pochodzić ze Starlinka, 22% z segmentu kosmicznego, a pozostałe 18% z xAI.

Problem polega na tym, że przy takiej skali przychodów spółka ma być wyceniana na około 1,8 biliona dolarów.

To oznacza wskaźnik ceny do przychodów w okolicach 100.

image

Źródło: Opracowanie własne

Dla porównania, w przypadku bardzo drogich i modnych spółek technologicznych ten wskaźnik bywa wielokrotnie niższy. Palantir, Tesla czy OpenAI również są wyceniane wysoko, ale SpaceX przy tej cenie wchodzi na zupełnie inny poziom oczekiwań.

I tutaj trzeba powiedzieć jasno: inwestując w SpaceX przy takiej wycenie, inwestor nie kupuje obecnych wyników. Kupuje wizję. Kupuje wiarę w to, że Elon Musk kolejny raz ma rację i przekonanie, że Starlink stanie się gigantycznym biznesem, loty kosmiczne będą coraz bardziej dochodowe, a sztuczna inteligencja dołożona do całej struktury uzasadni astronomiczną wycenę.

Czy to możliwe? Tak.

Czy to pewne? Zdecydowanie nie.

SpaceX to świetna firma. Ale świetna firma też może być za droga.


Czytaj dalej: SpaceX wchodzi na giełdę! Kupować czy uciekać?

Jak inwestować w surowce bez dźwigni?

Autor: Karol Natonik


Nigdy nie byłem prymusem. To, czego nie mogłem wykorzystać w praktyce niezbyt mnie interesowało. Już jako nastolatek wiedziałem, że system szkolnictwa nie jest skonstruowany tak, jak być powinien. Byłem prawdziwym utrapieniem dla nauczycieli :) W trakcie studiów na UW moje podejście do nauki zaczęło się trochę zmieniać, ponieważ otaczali mnie coraz ciekawsi ludzie. Z uczelni nie skorzystałem jednak zbyt wiele, gdyż sytuacja zmusiła mnie do nagłego podjęcia pracy. Jak się szybko przekonałem, rola pracownika nie za bardzo mi odpowiadała więc wraz z kolegą założyłem pierwszą firmę. Był to strzał w 10! Firma zaczęła się rozwijać, a my zatrudnialiśmy coraz więcej osób. W ciągu pięciu lat przeszliśmy od gwałtownego rozwoju, przez kontrolowany chaos, aż do ładu korporacyjnego, który okazał się być złem koniecznym. W międzyczasie ukończyłem MBA na University of Illinois. Po kilku latach, wszystkie firmy, które kontrolowałem zatrudniały prawie 50 osób, a łączny obrót przekraczał 20 mln zł. Lata harówki od rana do późnego wieczora sprawiły, że się wypaliłem. Sprzedałem wszystkie udziały i zacząłem jeździć po świecie. W ciągu kilku lat odwiedziłem prawie 30 krajów, mieszkając w niektórych przez dłuższy czas. Poznawanie innych kultur w fantastyczny sposób otwiera umysł oraz rzuca całkiem nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Inwestowaniem zajmowałem się równolegle do pracy zawodowej, aby w rozsądny sposób zagospodarowywać nadwyżki. Jednak dopiero od 2008 roku zacząłem intensywnie uczyć się, poznając prawa rządzące rynkami finansowymi. Pierwsze artykuły na łamach bloga zacząłem pisać, aby usystematyzować swoją wiedzę. Z czasem jednak okazało się, że to co robię przyciąga wiele osób i należy to kontynuować. Obecnie, moim celem jest stworzenie portalu na miarę The International Forecaster ś.p. Boba Chapmana. To właśnie jego praca otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, za co zawsze będę mu bardzo wdzięczny. Kolejne lata pokazują, że to co robimy ma sens. Każdego tygodnia nasze artykuły czyta ponad 60 tys. osób, z czego 25 tys. to stali czytelnicy. Zainteresowanie portalem potwierdzają dotychczasowe nagrody. Zaczęło się od II miejsca w konkursie "Ekonomiczny Blog Roku 2014" organizowanym przez Money.pl. Dalsze sukcesy przyniosły konferencje FxCuffs, gdzie w 2016 roku otrzymaliśmy nagrodę w kategorii "Blog Roku". Rok później wyczyn ten udało się powtórzyć ("Blog Roku 2017"). Dodatkowo, otrzymałem również nagrodę w kategorii "Osobistość Roku 2017". Każde z tych wyróźnień stanowi świetną motywację do dalszej pracy. Trader21

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka