intuicja
"Z punktu widzenia polityki prawda ma charakter despotyczny. Jest zatem znienawidzona przez despotów, słusznie obawiających się konkurencji ze strony siły przymusu, której nie mogą sobie podporządkować." Hannah Arendt
124 obserwujących
403 notki
716k odsłon
1890 odsłon

Polacy i Żydzi, czyli rzecz o Bożym Narodzeniu

Wykop Skomentuj168

Notka przeznaczona dla tych, którzy zwykli czytać notki od początku do końca ze zrozumieniem;) 


Jakiś czas temu podczas spotkania z przyjaciółmi rozgorzała dyskusja na temat relacji polsko-żydowskich (nie pierwszy i nie ostatni raz). Jedna z osób przytoczyła powiedzenie, że różnica między Polakami a Żydami sprowadza się do tego, że Żydzi mają dodatkowe szare komórki, natomiast Polacy mają dodatkowe serce.  

Zainteresowała mnie ta korelacja, niby żartobliwa, ale wydało mi się wówczas, że coś w tym może być...

I to jest rzecz pierwsza.

Druga, to wypowiedź, którą zapamiętałam z dyskusji na jednym z portali, a którą można sprowadzić do stwierdzenia, że mentalnie wszyscy tkwimy w Starym Testamencie.

Trzecia zaś, łącząca się z drugą, to zdanie-wytrych, pojawiające się w setkach rozmów o sprawach najróżniejszych, od finansów po sztukę. Ta trzecia rzecz to zdanie „Żydzi rządzą światem”.

I co ciekawe, każde z tych schematycznych w swej prostocie spostrzeżeń jest prawdą, choć uzasadnienie „dlaczego” okazuje się bardzo odległe od postrzegania spraw, z którym zazwyczaj się spotykałam. Ponadto, wszystkie trzy myśli łączą się ze sobą i na ich podstawie można wysnuć jeden wspólny wniosek. 

Ale po kolei.


Dwa narody bardzo podobne do siebie, a zarazem bardzo się od siebie różniące. Można zaryzykować, narody wybrane: jeden przez Boga, drugi przez Maryję. Zarówno Żydzi jak i Polacy mają za sobą okres bezpaństwowości, a co za tym idzie silne poczucie tożsamości narodowej, bez którego przetrwanie byłoby niemożliwe, w tym roku obchodzimy ważne, związane z tym, rocznice: Polacy – 100. rocznicę odzyskania niepodległości, Żydzi – 70. rocznicę utworzenia państwa. Oba narody odzyskały swoją państwową suwerenność w wyniku dwóch wielkich wojen i o tę suwerenność wciąż walczą: Żydzi – fizycznie, Polacy – póki co na drodze dyplomatycznej. Ostatnimi czasy mamy nawet wspólnego sojusznika – Stany Zjednoczone. 

I między tymi narodami wciąż iskrzy. 

Różnice między nami są wynikiem diametralnie różnego postrzeganie Boga, a co za tym idzie, diametralnie różnych zasady, którymi obie nacje kierują się w życiu (to rozważania modelowe, teoretyczne, z poszczególnymi ludźmi bywa przecież różnie). Ogień i woda? Póki co, jednak tak. Nawet nasze języki różnią się na zasadzie przeciwieństw (uzupełniających się?): w hebrajskim zapisujemy tylko spółgłoski, one są ważne, w języku polskim istotę zrozumienia stanowią samogłoski;) 

Judaizmem zainteresowałam się niedawno, mam za sobą zaledwie kilka przeczytanych publikacji i wysłuchanych wykładów, także można mnie korygować:)

Rabin Sacha Pecaric mówi: [cyt. z pamięci] „Tora jest instrukcją na tu i teraz, a więc w tym świecie i dla konkretnego człowieka.”, „Celem Tory jest przekształcenie, metamorfoza do podobieństwa boskiego. Człowiek ma użyć swojego rozumu (racjonalności), aby nabyć mądrość, którą rozumie się jako zdolność istnienia w świecie.”, „Talmudysta ożywia Torę swoją inteligencją”.

Biorąc pod uwagę powyższe, trudno się więc chyba dziwić, że Żydzi tak bardzo cenią sobie właśnie inteligencję. Jest ona – w ich mniemaniu - narzędziem niezbędnym do wypełnienia wymogów Tory. Taki wybór świadczy o ich spójności i wierności Torze. To jest ich postrzeganie Boga oraz rozumienie tego, czego Bóg od nich oczekuje, a oczekuje od nich „tu i teraz”, a więc „mądrego istnienia w świecie”.

A jak się sprawa ma z Polakami? A może: z polskością? 

I tu, przyznaję, wkładam kij w mrowisko nie utożsamiając „polskości” z „Polakami”…

Przyglądając się publicystyce portalowej i tradycyjnej, zauważyć można, że prym wiodą chrześcijańscy (było nie było) autorzy najróżniejszych teorii super spiskowych, prześcigający się w dowodzeniu rzeczy przez nikogo nie dowiedzionych, oskarżaniu o najgorsze zdrady w oparciu o wielopiętrowe konstrukcje myślowe oraz powiązania faktów, o których „nie śniło się nawet filozofom”. Autorzy ci szczycą się swoją inteligencją, ba, nawet popisują się nią niczym „skarbem największem”, nie zdając sobie zupełnie sprawy z tego, że w ten właśnie sposób pokazują, iż z „polskością” mają niewiele wspólnego. Wskazują na coś dokładnie odwrotnego, a mianowicie na to, że kultem inteligencji, który uprawiają, potrzebą udowadniania czyichś przewinień, oskarżania, znacznie więcej mają wspólnego ze znienawidzoną przez siebie "żydowskością". Bo przecież podobno Polacy mają jedno serce więcej…

Trochę się wyzłośliwiam, ale to, co w formie prześmiewczej opisałam, jest prawdą. 

Bo jacy teoretycznie powinni być Polacy? Co teoretycznie powinno być kwintesencją polskości? Chrześcijaństwo. Wraz z przyjęciem chrztu rozpoczęła się nasza państwowość. Pierwszym hymnem była Bogurodzica. Uszczegóławiając, kwintesencją powinna być więc miłość, miłosierdzie, pokora. W każdą niedzielę bijemy się w piersi mówiąc „baranku boży”, ale kto chciałby być tym łagodnym, pokornym barankiem, wolne żarty. Kto chciałby robić z siebie w dzisiejszym świecie wariata? Nie dajemy więc świadectwa. Mentalnie tkwimy w Starym Testamencie. Atrakcyjniejszą wartością pozostaje dla nas inteligencja, spryt.

Wykop Skomentuj168
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka