Jan Bodakowski
NZS na UW 1982-1990
Historycy Instytutu Pamięci Narodowej Patryk Pleskot i Robert Spałek opublikowali wybór uszeregowanych wspomnień działaczy NZS na UW. Prace „Pokolenie 82–90. Niezależne Zrzeszenie Studentów na Uniwersytecie Warszawskim we wspomnieniach (1982–1990)” czyta się z dużą przyjemnością. Wspomnienia są subiektywne i często sprzeczne. Relacje kombatantów nie są zakłócone polemiką ze strony historyków.
Na kartach publikacji czytelnik poznaje kształtowanie się tożsamości opozycjonistów w domach rodzinnych. Ich działalność opozycyjną w liceach (mała propaganda, kolportaż bibuły, walkach z ZOMO). Opozycjoniści opisują brutalność milicji, szaleństwo nienawiści i agresji ze strony funkcjonariuszy reżimu, zatrzymani, przesłuchania, bicie, wymuszanie zeznań i zastraszanie ze strony Służby Bezpieczeństwa. Pomoc postronnych osób dla demonstrantów. Czytelnik dowiaduje się o skutecznym zachowywaniu zasad konspiracji przez młodzież, pomocy w druku nielegalnych wydawnictw. Wymuszaniu soluwami na rówieśnikach zaprzestania działalności w reżimowych organizacjach młodzieżowych. Na kartach książki działacze NZS opisują demonstracje, walki z milicją, strajki, walkę o władze i spory ideowe w organizacji.
NZS (a szerzej opozycja antykomunistyczna) jest doskonałym dowodem na kilka niezwykle ciekawych i dziś aktualnych zjawisk społecznych. Jednym z takich zjawisk jest to że Polacy zazwyczaj nie zdają sobie sprawy że wyznają jakieś poglądy. Drugim to że żyją w błogiej nieświadomości co do naturalnych podziałów ideowych w społeczeństwie (każdy jest przekonany że reszta podziela i powinna podzielać jego pogląd na świat). Trzecim zjawiskiem jest to że pieniactwo często ma charakter karykaturalny. Czwartym to że ludzie ideowi często zapominają o ideach wyznawanych w przeszłości (w czasach NZS Ryszard Czarnecki domagał się od NZS walki z aborcją, dziś jest działaczem partii mającej do walki z aborcją stosunek lekceważący).
Dość ważnym dla działaczy NZS konfliktem był konflikt Ryszarda Czarneckiego z środowiskiem które Czarnecki uważał za lewice. Na UW dominował nurt postrzegany przez oponentów jako lewicowy (jednym z jego przedstawicieli był założyciel CBA Mariusz Kamiński, który nawet w czasie pierwszych wyborów prezydenckich wspierał Mazowieckiego – Kamiński był charyzmatycznym liderem środowiska). Dość prężny był taż nurt konserwatywno-liberalny związany z Unią Polityki Realnej i Januszem Korwin Mikke.
Niezwykle ciekawie z dzisiejszej perspektywy był stosunek opozycjonistów do religii (ciekawy bo moim zdaniem bliski stosunkowi PIS do katolicyzmu). Środowisko NZS było właściwie wykorzenione z katolicyzmu, odrzucało przy tym antyklerykalizm. Kościół instrumentalnie wykorzystywało do działalności opozycyjnej.
Studenccy kombatanci na kartach książki opisali również nielegalne czasopisma i wydawnictwa, nielegalny druk i kolportaż (rozpad systemu był widoczny w tym że nielegalne wydawnictwo korzystały z sowicie opłacanego nielegalnego druku w koncesjonowanych prywatnych drukarniach należących do byłych pracowników bezpieki).
Azylem wolności w PRL był niewątpliwie Uniwersytet Warszawski. Na teren Uniwersytetu nie mieli wstępu policjanci. Na terenie UW beż większych przeszkód kolportowano nielegalne czasopisma, książki i gazety. Książki były kolportowane w gigantycznych nakładach (wielokrotnie większych od nakładów dzisiejszych małych prywatnych wydawnictw). Wydawanie i kolportaż stał się dla wielu młodych opozycjonistów doskonałą okazją do zarabiania. Cześć nielegalnych wydawców była dotowana z zagranicy (Niezależna Oficyna Wydawnicza czy Tygodnik Mazowsze środowiska późniejszej gazety wyborczej). Inni musieli sami zapewnić dochody wydawnictwu. Należąca do Janusza Korwin Mikke „Oficyna Liberałów (...) miała książki kilka razy droższe (…) Liberałów nikt nie dotował, a cały koszt produkcji musiał się zmieścić w cenie książki. Ludzie zresztą je wydawali bo wydawali chodliwe książki”. „Oficyna liberałów nie drukowała ceny na wydawanych przez siebie książkach” dzięki czemu kolporterzy mogli zarabiać (Niezależna Oficyna Wydawnicza dawała kolporterom tylko 5% rabat, co było nieopłacalne, i zmuszała do zakupu książek w kompletach, chodliwego Trznadla z zalegającym magazyn Michnikiem - dotowanie z zagranicy pozwalał wydawcy na lekceważenie rynku).
Początek transformacji ustrojowej (1988-1989) był okresem większej aktywności działaczy NSZ. Demonstracje, malowanie napisów na murach, akcje były codziennością. Działania wspierali postronni warszawiacy. Ulotki były masowo rozlepiane, spektakularnie wystrzeliwane z pirotechnicznych urządzeń miotających, rozrzucane z budynków i autobusów. Ładunkami pirotechnicznymi odpalano na budynkach transparenty (by rozwijały się samoczynnie dając czas do ucieczki). Malowano napisy na ścianach budynków. Urządzano spektakularne i krótkie demonstracje (by nie dać czasu służbom na dojechanie w miejsce incydentu). Urządzano happeningi w stylu Pomarańczowej Alternatywy.
Na Uniwersytecie Warszawskim legalne Reżimowe ZSP działał w faktycznej konspiracji, nielegalny NZS właściwie jawnie. Działacze NZS równocześnie udzielali się i w innych środowiskach: pacyfistycznym WIP, Grupach Oporu Solidarni, ROPCiO, Solidarności Walczącej, UPR, PPS-RD, Solidarności.
Rozpoczęcie jawnej działalności przez NZS miało miejsce 8 marca 1988 roku. Studenci masowo zapisywali się do NZS. Tworzono demokratyczne struktury. Przed bramą Uniwersytetu wszystkie opcje polityczne (łącznie z UPR, Narodowym Odrodzeniem Polski i antysemitami) prowadziły jawny kolportaż nielegalnych publikacji. MO i SB tolerowały taki stan rzeczy. Mniej tolerancji mieli wobec siebie kolporterzy z różnych opcji.
Publikacje kończą relacje dotyczące dalszych losów działaczy NZS. Ich aktywności w Kongresie Liberalno Demokratycznym czy w Porozumieniu Centrum, zaangażowanie się w pierwsze wolne wybory prezydenckie (Mariusz Kamiński popierał Tadeusza Mazowieckiego, Paweł Piskorski Lecha Wałęsę). Ostatnie strony książki zawierają dokumentacje fotograficzną działań NZS.
Jan Bodakowski

Inne tematy w dziale Kultura