Jan Bodakowski
15 sierpnia Święto Wojska Polskiego i coroczne cierpienia lewaków
Z roku na rok okazuje się, że pacyfistyczne brednie rozpowszechniane przez lewicowe media i lewicowych aktywistów absolutnie nie przemawiają do Polaków. Dla wszelkiej maści lewaków, pacyfistów czy pederastów, dzień Wojska Polskiego, obchodzony w rocznicę zwycięstwa nad Rosją sowiecką w 1920 roku, jest dniem bolesnym. Nie można się im dziwić, z roku na rok rośnie liczba Warszawiaków i mieszkańców innych miast entuzjastycznie biorących udział w uroczystej defiladzie wojskowej 15 sierpnia.
Na łamach portalu Tomasza Lisa Na Temat ukazał się wywiad z doktorem Filipem Ilkowskim, z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Ilkowski w portalu Lisa przedstawionym jako działacz anty wojenny – według wyników z wyszukiwarki Google Ilkowski jest autorem tekstów publikowanych na komunistycznej stronie 1917, był kandydat do samorządu Ruchu Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza (RSS 1 maja wspólnie demonstrował z Polską Partią Komunistyczną), publicystą czasopisma, które odwołuje się do idei trockizmu, „Pracownicza Demokracja”.
Działacz lewicy skrytykował defiladę z okazji święta Wojska Polskiego, nazwaną przez niego militarystyczną hecą, za to, że jest ona wyrazem rzekomego polskiego imperializmu, który chce przekształcać stosunki w innych państwach „w interesie państwa polskiego”. Lewicowego aktywistę martwi to, że publiczne pieniądze są, jego zdaniem, marnowane na wojsko. Zdaniem Ilkowskiego „koncepcja, że Rosja mogłaby zaatakować Polskę w najbliższym czasie to kompletne science fiction”. Według działacza lewicy to polskie zbrojenia są współodpowiedzialne za nakręcanie militaryzmu w Europie. W wypowiedzi Ilkowskiego oczywiście nie zabrakło klasycznych komunistycznych bredni o odpowiedzialności kapitalizmu i amerykańskich imperialistów za wojny.
Według relacji portalu gazeta.pl polski militaryzm zbulwersował, znanego z bycia gejem, Roberta Biedronia, który na antenie TVN24 stwierdził, że Polska nie potrzebuje czołgów tylko darmowych obiadów dla dzieci, nowych autostrad. Zdaniem działacza gejowskiego „nie zanosi się na to, żeby miało dojść do bezpośredniego konfliktu zbrojnego”. W wywiadzie Biedroń zadeklarował - „Ja jestem pacyfistą, uważam, że kupowanie super rakiet i wypasionych czołgów to pieniądze w dużej mierze wyrzucone w błoto”.
Z roku na rok na trasie defilady wojskowej są coraz większe tłumy. W tym roku setki tysięcy Polaków z entuzjazmem przyjmowało defiladę wojskową na kilkukilometrowej trasie przejazdu pojazdów Polskich Sił Zbrojnych oraz naszych sojuszników z USA i Kanady. Z sympatią witany był też prezydent Andrzej Duda.
Chodniki od dworca PKP Powiśle były pełne ludzi śpieszących na trasę przemarszu wojsk. Trasa defilady biegła od placu Trzech Krzyży, Alejami Ujazdowskimi, przez plac na rozdrożu, Belwederską, do ulicy o głupiej nazwie Gagarina. Obserwatorzy defilady szczelnie wypełniający chodniki wzdłuż trasy, stojący na ławkach, a nawet wiszący na płotach i drzewach, mieli okazje zobaczyć 170 pojazdów wojskowych i 1500 żołnierzy. Nad defiladą przeleciało kilkadziesiąt samolotów i śmigłowców.
Atrakcją święta Wojska Polskiego był ogromny piknik wojskowy na błoniach stadionu narodowego. Gdzie wszyscy mieli okazje zwiedzić pojazdy od wewnątrz, obejrzeć broń palną, postrzelać na strzelnicy, obejrzeć pokazy wojskowe i posilić się wojskową grochówką czy niezwykle smacznym chlebem z wojskowej piekarni.
W ogromnym tłumie znalazł się jeden idiota w koszulce z Che, oraz debilny rodzić, który swoje dziecko ubrał w czapkę z czerwoną gwiazdą. Zapewne kilka nazbyt egzaltowanych osób mogło być zbulwersowanymi czarno czerwonymi proporcami nad niektórymi pojazdami. Wbrew nieustraszonym pogromcom banderyzmu nie była to ukraińska prowokacja, tylko 2 mazowiecki pułk saperów z Kazunia Nowego, pod swoimi tradycyjnymi barwami - czarnymi od dymu, i czerwonymi od krwi.
Uzawodowienie armii i zwiększenie jej budżetu było od już ćwierć wieku jednymi z postulatów środowiska bliskiego tygodnikowi „Najwyższy Czas”, Unii Polityki Realnej, potem KNP, a dziś partii Korwin. Kolejnym postulatem w dziedzinie bezpieczeństwa kraju jest upowszechnię prawa do posiadania broni palnej. Dziś Polacy są narodem nie uzbrojonym, w razie agresji mogli by się bronić tylko butelkami z benzyną i kamieniami. Dzięki liberalizacji prawa posiadania broni palnej, koszty okupacji Polski, dla naszych wrogów mogły by się stać za wysokie. Po prostu Polacy mieli by czym zabijać okupanta. Dla tego warto walczyć o niesienie zakazów posiadania broni Palnej. Dla bezpieczeństwa Polski i wypełnienia praw człowieka wszystkich obywateli do dysponowania bronią palną.
Jan Bodakowski





















Inne tematy w dziale Kultura