315 obserwujących
897 notek
3927k odsłon
31190 odsłon

Young Lives Matter. Polska kontrkultura 2020

Wykop Skomentuj380

To, co dziś dzieje się na polskich ulicach, to coś znacznie większego i głębszego niż walka o prawo do aborcji, czy kolejny protest ludzi niezadowolonych z rządów PiS. Przekonywanie o tym, że teraz wyszło w Warszawie sto tysięcy ludzi, a kilka lat temu na demonstracje przyjeżdżało co najmniej tyle samo, jeśli nie więcej, podobnie jak na Marsze Niepodległości, to pocieszanie się i mydlenie oczu. I nie chodzi mi o to, czy obecny rząd przetrwa tę nawałnicę. Myślę, że przetrwa, choć poważnie się osłabi, a czy za rok odzyska siłę, tego nikt dziś nie wie. Dzieje się jednak coś dużo ważniejszego i głębszego.  

Na ulice setek miast – nie tylko Warszawy – wyszło zupełnie nowe pokolenie. Pokolenie, które używa symboliki, języka, form demonstracji szokujących dla starszych generacji, także wszystkich tych, którzy organizowali antykomunistyczny bunt w latach 80. czy później uczestniczyli w różnego rodzaju demonstracjach. Ale tak naprawdę w ich rozumieniu, walczą o to samo. „Nam chodzi o wolność” – powiedział mi kilka dni temu pewien 18-latek. Jakkolwiek trudno to zrozumieć wielu z nas, im chodzi o wolność. Oni czują, że ktoś im ją zabiera i bezradni, wściekli wykrzykują to w formie, którą uważają za stosowną i odpowiednią.

Język i symbole 

Niedawno zadzwonił do mnie kolega, za komuny działacz NZS, dziś radykalny przeciwnik PiS. Oczywiście popiera demonstrujących, ale jednocześnie jest zaszokowanych ich formą. - Pamiętasz, przecież myśmy nigdy nie krzyczeli „Komuniści wypierdalać!”, czy „Jebać komunę!”, nikt takich haseł nie malował na murach. Myśmy mówili: „Precz z komuną” – to był nasz język. Przez kolejne 30 lat, nawet najbardziej wściekli przeciwnicy Kwaśniewskiego, Wałęsy, AWS, SLD, Platformy i na koniec PiS nigdy takiego języka nie używali. Przeklinali prawie wszyscy i zawsze, ale było to zastrzeżone do strefy prywatnej. Granica była jasna. Wulgarności w radiu i telewizji były zastępowane dźwiękiem piiiiiiii…  

Niejedna to przekroczona granica. Nikt nigdy do tej pory w najnowszej historii Polski nie wkroczył do świątyni w celu innym niż modlitwa czy zwiedzanie, nikt nie próbował nawet niszczyć kościołów, malować ich murów. Symbole religijne – nie tylko katolickie były przez lata nietykalne. Nawet komunistyczne ZOMO, choć w reżimie totalitarnym mogło robić praktycznie wszystko bezkarnie, nie decydowało się na wejście do kościołów. Pałowani i oblewani wodą przez milicję demonstranci za komuny po przekroczeniu bramy kościołów mogli czuć się bezpieczni. Tlący się od lat antyklerykalizm nigdy nie przybierał form fizycznej agresji. 

Dziś sztandarową pieśnią demonstrantów jest imprezowa melodia zawierająca słowa do tej pory dopuszczalne tylko na stadionach piłkarskich. Dziś można profanować symbole religijne, malować pomniki, mury kościołów i – rzecz nigdy do tej pory nie do pomyślenia - nie tylko wchodzić do świątyni, ale ingerować i przerywać katolickie nabożeństwa. Uczucia religijne katolików, w kraju uchodzącym za katolicki, są masowo deptane. Rewolucja kulturowa postępuje w tempie zastraszającym i szokującym dla tradycyjnej części społeczeństwa. Co się stało? 

Tłumaczenie, że to podjudzanie przez opozycję, zachodnich lewicowców, organizacje LGBT jest zamazywaniem rzeczywistości. To nie jest akcja grupki radykalnych lewaków, doktorantów z Krytyki Politycznej, zdesperowanych gejów i lesbijek. To masowy bunt, który zapoczątkowały kobiety, bo iskrą była oczywiście decyzja Trybunału Konstytucyjnego dotycząca aborcji, ale który trafił w emocje setek tysięcy bardzo młodych ludzi. Decyzja Trybunału została potraktowana jako gwałt symboliczny, kolejny krok na drodze do obierania wolności. Nawet jeśli wydaje się to nam bezrozumne, nie oddające rzeczywistości, to dla młodych ludzi to walka o ich wolność. Oni tak to odczuwają.

Pokolenie photoshopu. Wszystko teraz i bez ograniczeń 

To pokolenie wychowane ze smartfonem w ręce, a w każdym razie z nieograniczonym dostępem do internetu od najmłodszych lat. To pierwsze w historii świata pokolenie poddane tak potężnej fali informacji, dezinformacji, prostego dostępu do pornografii, przepisów na produkcję i używanie narkotyków, opisów pięknego nierealnego świata, w którym każdy może mieć piękną brykę, dom z basenem, w którym wszystkie dziewczyny są zgrabne, mają piękne piersi, a wszyscy mężczyźni mają świetne zbudowane torsy. Świata, w którym można mieć kilka żyć i kliknięciem palca przeskoczyć na następny level. Photoshop i gry odrealniły ich świat. Pokolenie poddane potężnej presji marketingowej, przekonaniu, że wszystko mogę mieć tu i teraz w dowolnej ilości.  

I to pokolenie zderza się boleśnie z brutalną rzeczywistością. Mieszkam w bloku z rodzicami, bryka taty nie jest tak luksusowa, moje piersi małe, jestem otyła, a moja twarz nie taka jak na milionach zdjęć z sieci. Brutalna komunikacja na messengerze z rówieśnikami, bolesny hejt, mniej niż poprzednie pokolenia normalnych, fizycznych kontaktów na podwórku. Wielka narastająca frustracja, skutkująca depresjami, samobójstwami w najbardziej radyklanych przypadkach, a w wersji łagodnej wściekłość i samotność.

Wykop Skomentuj380
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo