Jarosław Banaś
Wolność to wolność a nie nie niewolność.
5 obserwujących
56 notek
26k odsłon
120 odsłon

Polskę zdradzamy niezauważenie...

Pixabay License
Pixabay License
Wykop Skomentuj

v

Bo my,  rozważnie jesteśmy przeciw. Niby razem - niby z akceptacją demokratycznie wybranych władz, niby - a jednak przeciw. W dystansie. My - władza lokalna dystansujemy się od rządzących Polską. Wykonujemy co trzeba, ale nie gorliwie i w natchnieniu, tylko z przymusem i niechętnie. Taka nasza uroda, taki czar, bo to nie my, to oni. To oni zarządzają kryzysem i podejmują decyzje, oczywiście złe. My podjęlibyśmy lepsze, ale niestety, chwilowo nie możemy. Tu w mieście sygnalizujemy jedynie, że w kryzysie, wykonujemy złe decyzje rządowe. Taki los. Gdyby nasi byli przy władzy pracowalibyśmy dziarsko, a tak pozostaje nam rozważny dystans. Nie robić nic, coby przydało rządowi dobrej opinii. Pieniądze bierzemy z obrzydzeniem i gdyby nie to że musimy, to byśmy ich najpewniej nie wzięli. 

Taki rozkrok i dystans miał nawet swój urok w czasach normalnych, jak to obserwowaliśmy przed wybuchem pandemii. Ten samorządowy foch przegranej opozycji, nawet kiedyś pasował do części samorządów. Nudząc się w oczekiwaniu na zamianę władzy, trzeba było jednak coś robić, choćby każdy kilometr rządowej inwestycji, wymagał tysiąca zdań, że to tylko dzięki opozycji inwestycja doszła do skutku. To nawet śmieszne było. Takie przeciąganie liny przez słabą drużynę. Nogi zaryte do kostek, ścięgna zerwane a rządowi mimo to ciągną jak gdyby nigdy nic.

Ale od jakiegoś czasu, widać coraz wyraźniej, że w czasie pandemii żarty się skończyły. Teraz to nie jest już sprawa przeciągania liny, teraz to sprawa życia. Kto postępuje wbrew polityce rządowych decyzji w kryzysie, szasta życiem Polaków. Naraża naród na zachorowanie, państwo na destabilizację, gospodarkę na straty. Stąd tylko krok, by zagrożona została wywalczona pozycja międzynarodowa, niezależność i przyszłość. Targowica chichocze starym scenariuszem. Wszystko już to przerabialiśmy.

Kto nie rozumiejąc polityki państwa, staje przeciw niej, zdradza Polskę. Kto myli interes partyjny z interesem narodowym, Polskę zdradza. Kto w kryzysie rządu nie wspomaga, dystansuje się by nie rzec przeciwstawia, wzmaga zagrożenie. Dlaczego takie larum podnoszę? Co przeraża tak bardzo, że przywołuję na pamięć targowiczan?

Widzę to nad wyraz dokładnie, to scenariusz destrukcji państwa. Przegrana obecnego prezydenta, to wstęp do porażki w wyborach parlamentarnych. Zerwanie z narodową linią wzrostu gospodarczego, natychmiastowa wyprzedaż majątku, likwidacja ostatnich rodzimych mediów i przekazanie władzy do Brukseli. Czarny sen z myśliwym pod żyrandolem, czekoladowym orłem, szarą strefą, falą emigracji i fundacjami Sorosa, jako wiodącymi narratorami kultury i obyczaju, może wrócić w każdej chwili.

Bo oni się dystansują. Nadal przeciągają linę, nie dają rady, ryją po kostki, zrywają ścięgna ale ciągną, może się uda? Może Polacy zwariują, zapomną o tym wszystkim co się już działo, dawno w zaborach i nie tak dawno, za tamtej władzy i może uwierzą, że silna władza w Brukseli, to także Polska, że zagraniczny właściciel radia, telewizji, gazety pilnuje polskiej racji stanu, że bank, linia lotnicza, linia żeglugowa w obcych rękach, to tak samo jak i w polskich rękach, że gaz ze wschodu jest najtańszy, że, że, że...

Więc, piszę o tym, byście nie usnęli, znudzeni w dwubiegunowej narracji. Z jednej strony stan katastrofy i konieczność zmiany władzy z drugiej z taką samą siłą dobrostan i konieczność utrzymania władzy. Ale nad tymi dwoma biegunami, jest nadrzędny interes narodowy, nie partyjny, tylko polski, rdzenny, tożsamościowy. Ten o którym śnili pod zaborami nasi przodkowie, ten wywalczony krwią patriotów i nie można o tym zapomnieć teraz, gdy ścierają się światowe potęgi ekonomiczne. Chiny walczą z USA, Niemcy układają się z Rosją. Polska nie może nawet na pędź zmienić swojej linii gospodarczej, obronnej, historycznej. W ostatecznym rozrachunku, każda zmiana grozi wznowieniem procesu utraty niepodległości. Taki proces obserwowaliśmy za poprzedniej władzy. Teraz jej przedstawiciele w samorządach dystansują się od rządu, osłabiają go swoim brakiem zaangażowania w zwalczanie kryzysu. Tak zaczyna się zdrada. Bo my rozważnie jesteśmy przeciw. Niby razem - niby z akceptacją demokratycznie wybranych władz, niby - a jednak przeciw. W dystansie. Zdradzamy niezauważenie.


JB


pisałem dla www.kolobrzegwiary.pl


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka