Jarosław Banaś
Jarosław Banaś
report report
973
BLOG

Im większa krytyka rządu, tym pewniej stoi KO. Chcesz rządzić? Nie gaś ognia.

report report Sondaż Obserwuj temat Obserwuj notkę 10
Przeczytaj najnowszą analizę badań sondażowych: im głośniej krytykuje się rząd i KO, tym mocniej KO stoi w sondażach. Opinia24 daje Koalicji Obywatelskiej 31,4 proc. i wzrost. PiS ma 17,5 proc. – wynik dramatycznie niski jak na partię, która po 2015 roku brała po trzydzieści kilka i czterdzieści kilka procent. Prawica się kruszy, Konfederacja i partia Brauna zrzucają punkty, a rząd mimo obelg nie znika z kadru. Felieton stawia twardą tezę: chcesz rządzić, produkuj negatywny PR. Prawicowe media przegrzewają afery tygodnia i malują Polskę jak zaścianek, w którym liczy się gest marszałka, tłumaczenie naukowca albo prawo jazdy artysty. Tymczasem Europa liczy trendy gospodarcze i patrzy na Niemcy po sondażach, w których AfD idzie na czele. Porozrzucane, pozbawione kontekstu newsy nie obalają władzy. Karmią ją. KO nie musi być lubiana. Wystarczy, że zostaje jedynym stałym bohaterem. Krytyka bez osi, bez mapy i bez jednego mocnego zdania wzmacnia tych, którym chodzi nie o Polskę, tylko o władzę – i są w tym piekielnie sprawni. Tekst kończy się pytaniem: co robić? Odpowiedź jest. Felietonista nie odda jej za darmo.

Sondaż Opinia24 z 10 września wygląda jak złośliwa glosa do podręcznika politologii. Koalicja Obywatelska rządzi, tłumaczy się, kłóci i zbiera ciosy – a i tak rośnie do 31,4 proc. PiS ma 17,5 proc. Dla partii, która po 2015 roku przyzwyczaiła siebie i kraj do trzydziestu kilku, a bywało że do czterdziestu kilku procent, to wynik z innej epoki. Nie jest to absolutne historyczne dno – w debiucie 2001 roku PiS wzięło 9,5 proc., a w niektórych sondażach z początków minionej dekady oscylowało wokół 18. Ale od czasu, gdy stało się jedną z dwóch osi polskiej polityki, 17,5 proc. jest wynikiem dramatycznie niskim. Po rozłamie i starcie Rozwoju Plus wygląda jeszcze gorzej: stary obóz władzy rozjechał się na dwa słupki, a ten z nazwą PiS został przy poziomie, który kiedyś oznaczałby kryzys tożsamości, nie korektę.

Prawa flanka dokłada reszty. Konfederacja i partia Brauna zrzuciły łącznie 4,8 punktu. Lewica stoi. Rozwój Plus ledwo oddycha nad progiem. PSL podwoiło wynik z 1,1 do 2,2 proc. i nadal jest poza Sejmem, co w polityce znaczy mniej więcej tyle, co awans z piwnicy na parter w kamienicy bez windy.

Wniosek jest nieprzyzwoicie prosty: im głośniej się krzyczy na rząd i KO, tym wyraźniej KO zostaje pierwszym planem. Nie dlatego, że nagle wszyscy pokochali Donalda Tuska. Dlatego, że polska debata działa jak źle nastrojony instrument: im mocniej uderzysz w jedną strunę, tym głośniej słychać echo po drugiej stronie. PiS spada, prawica się kruszy, a rząd – mimo krytyki – nie znika z kadru.

Tu zaczyna się prawdziwy problem prawej strony, i nie leży on wyłącznie w podziale mandatów. Leży w diecie informacyjnej. Prawicowe media przegrzewają wątki aferalne, aż metal zaczyna pękać, a nie pokazują zagrożeń perspektywicznych, tendencji i trendów w polityce europejskiej. Zamiast mapy – lupa. Zamiast horyzontu – kadr z korytarza sejmowego. Polska wychodzi z tego przekazu jak zaściankowa prowincja, w której najważniejsze jest to, że marszałek zlekceważył dziennikarza, że naukowiec nie wytłumaczył się publicznie z zachowania albo – co brzmi już jak parodyjna pointa – że policja podważyła ważność prawa jazdy artyście.

Każda z tych historii może być prawdziwa, śmieszna albo irytująca. Żadna nie tłumaczy, dlaczego układ sił w Europie się przesuwa i dlaczego partia, która jeszcze niedawno rządziła samodzielnie, dziś ogląda 17,5 proc. jak obcy wynik. Echa tych pseudoafer nakręcają koniunkturę rządzącym, bo widać wyraźnie, że z igły robi się widły. Widz dostaje dreszczyk oburzenia, opozycja – poczucie, że „uderza”, a KO – darmowy czas antenowy i rolę jedynego dorosłego przy stole. Krytyka nie niszczy lidera pola. Utrwala jego pozycję. Słabnącemu PiS-owi nie dodaje siły. Zabiera tlen.

Raporty IMM od lat pokazują, kto ustawia temat tygodnia: cytowania, powielenia, „Rzeczpospolita” jako najbardziej opiniotwórczy tytuł prasowy. Media nie muszą kochać rządu, żeby mu pomagać. Wystarczy, że o nim mówią. Każda afera, każda konferencja, każdy „skandal dnia” podtrzymuje markę KO jako głównego aktora. Opozycja dostaje rolę recenzenta. Recenzent rzadko wygrywa wybory. Partia z wynikiem 17,5 proc. tym bardziej nie wraca do gry, gdy zamiast wielkiej osi sporu dostaje tygodniowy serial o gestach, minach i prawach jazdy.

Tymczasem świat i Europa analizują trendy gospodarcze albo zastanawiają się nad losem Niemiec po ostatnich sondażach. AfD prowadzi w skali kraju na poziomie około 28–29 proc., Unia osuwa się w okolice 20 proc., a na wschodzie Niemiec wyniki idą już w okolice 36–45 proc. To nie jest ciekawostka z sąsiedztwa. To zmiana ciężaru w środku Unii, z konsekwencjami dla budżetu, migracji, przemysłu i bezpieczeństwa. U nas w tym samym tygodniu można godzinami rozważać, kto komu nie podał mikrofonu.

Negatywny PR ma w Polsce osobliwą właściwość: nie karze tego, kto rządzi, tylko rozprasza tego, kto chciałby rządzić. Krytyka mobilizuje własny elektorat KO („znów nas atakują”), polaryzuje niezdecydowanych w stronę znanego zła i – co najgorsze dla prawicy – zamienia konkurencję w chór solistów. Gdy zamiast jednego ciosu padają trzy, sondażówka zaczyna przypominać rozbiór spadku. PiS zostaje z wynikiem, którego nie da się już schować za słowem „korekta”.

Stąd przepis cyniczny, bo skuteczny: chcesz rządzić, nie unikaj ognia. Stojąc w centrum kadru, nie musisz być lubiany. Musisz być nieusuwalny z kadru. Niech IMM liczy cytowania, niech raporty o opiniotwórczości krążą w newsletterach, niech opozycja recenzuje każdy grymas marszałka. Im więcej hałasu wokół rządu, tym trudniej zapamiętać, kto miał być alternatywą. A 17,5 proc. dla PiS jest właśnie taką przypominajką: hałas nie zastępuje projektu.

Da się to obalić. Nie kolejną „aferą tygodnia”, tylko zebraniem tych niedbale porozrzucanych skandali w jeden spójny, dramatycznie mocny przekaz. Nie jako katalog uraz, lecz jako zdanie: Koalicji Obywatelskiej nie chodzi o kraj, bo on już jest zaplanowany jako unijne terytorium, tylko o władzę. I są w tych staraniach piekielnie sprawni. Krytyczne, nieuporządkowane i pozbawione kontekstu newsy tylko ich wzmacniają, bo zamieniają zarzut ustrojowy w szum dnia. Szum nie obala rządu. Szum go karmi.

Co robić? Felietonista wie. Ale nie powie. Opozycja za mało go lubi.


Jarosław Banaś 

report
O mnie report

Na Salonie24 od 2008. Reaktor Jarosław Banaś. Dziennikarz radiowy, autor słuchowisk, reportaży. Autor porywającej prozy o Julianie Arnoldzie Szaraczkiewiczu "Tak diała państwo". Publikacja w przygotowaniu. Poniżej song Szaraczkiewicza.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka