Jerzy George Jerzy George
145
BLOG

Ukraina - od euforii do rozpaczy

Jerzy George Jerzy George Polityka Obserwuj notkę 23

Ukraina znalazła się w potwornej sytuacji. Była w złej sytuacji już w 2022 roku, gdy napadła na nią Rosja. Później położenie Ukrainy wciąż się pogarszało. Owszem, zdarzały się momenty wielkiego przypływu nadziei i nawet wybuchy euforii, kiedy ukraińskie wojska przepędziły Rosjan spod Kijowa i następnie odbijały po kolei ogromne połacie terytorium w obwodach czernichowskim, sumskim, charkowskim i chersońskim. Ale na Ukrainę wciąż leciały bomby, Rosjanie wciąż przesuwali linię frontu na zachód i momenty euforii przestały się powtarzać.

Nadzieja długo jeszcze rozgrzewała żywym płomieniem ukraińskie i polskie serca, jednak po nieudanej kontrofensywie ukraińskich wojsk w Donbasie i na Zaporożu, również ona zaczęła gasnąć. Przez jakiś czas podtrzymywało ją i może nadal podtrzymuje więdnące z dnia na dzień wsparcie Zachodu.

Lecz fakty są nieubłagane. Ostatnie masowe ataki rakietowe na Lwów, Kijów i Odessę postawiły na granicy nieodwracalności zniszczenia krytycznej infrastruktury. W Kijowie nie ma prądu po 17 godzin na dobę, mer Kijowa zarządza ewakuację mieszkańców miasta (dokąd, do kogo?), wojska ukraińskie wypierane są ze swych pozycji na całej linii frontu.

Pokrowsk padł, Mirnograd padł, Siewersk padł, Hulajpole padło, Konstantynówka pada, Kupiańsk pada. Tylko Kramatorsk i Słowiańsk jeszcze stoją w nienaruszonych granicach administracyjnych pod bombami i dronami wroga, szykując się do rozpaczliwej obrony przed nadciągającą w odległości kilkunastu kilometrów rosyjską piechotą. Groźne przyczółki rosyjskie wiążą ukraińskie siły w obwodach charkowskim i sumskim.

Wywiad donosi, że Rosja akumuluje militarny potencjał do odcięcia występu czernichowskiego, skąd Ukraińcy dronami i pociskami dalekiego zasięgu nękają Moskwę i niszczą rosyjskie rafinerie naftowe. A gdy padnie występ, to już niedaleka droga do zajęcia się całym obwodem czernichowskim.

Sytuacja jest naprawdę katastrofalna i kolejna ukraińska delegacja właśnie udaje się, czy już się udała, do Waszyngtonu, tym razem podobno z propozycjami poważnych ustępstw terytorialnych na rzecz Rosji. Tymczasem Ameryka skupia się na odbudowie doktryny Monroe, odpycha od siebie Europę, która wyciągając ku Ukrainie pomocną dłoń, sama ledwo stoi na nogach. Rosja obserwuje to i nabiera apetytu na kontynuowanie zaboru ukraińskich ziem.

To już widać, to się już czuje, nawet zmysłami zwykłego zjadacza chleba, gdyż marzenia kraju Iwana Groźnego wartkim strumieniem wlewają się do internetu. Logika Rosji jest prosta, wręcz ujmująca. Wszak powszechnie wiadomo, że obwody odesski, mikołajowski, dniepropietrowski i charkowski są też rosyjskie. Wszak to jest Nowa Rosja, która była nasza i znowu powinna należeć do nas. Musimy przywrócić odwieczny stan rzeczy. Jesteśmy to winni naszym przodkom. Katarzynie Wielkiej, Potiomkinowi, którzy zakładali tam miasta, rozwijali przemysł, zagospodarowywali te tereny. Obwody sumski, połtawski i czernichowski może nie należały formalnie do Nowej Rosji, ale i tam kwitła rosyjska cywilizacja, zwłaszcza w czasach Związku Radzieckiego. Stamtąd radziecki żołnierz gnał niemieckie wojska na zachód i stamtąd ukraińscy faszyści ostrzeliwują teraz terytorium Federacji Rosyjskiej. To niebezpieczeństwo trzeba raz na zawsze usunąć. Do Rosji musi wrócić wszystko, co znajduje się po lewej stronie Dniepru i wszystko, co daje Ukrainie dostęp do Morza Czarnego. Krym nigdy więcej nie może czuć się zagrożony z tej strony. Te wrota, przez które pokonana Ukraina bez naszej wiedzy i zgody nadal zbywałaby za pieniądze i broń swoje produkty rolne, muszą być na głucho zatrzaśnięte.

W 2014 roku z braku choćby odrobinę mądrzejszego zajęcia piszący te słowa wziął udział w internetowej dyskusji i wygłosił pisemnie niedorzeczną, jak się wtedy wydawało, przepowiednię: „Zachód po odebraniu Ukrainie Krymu leje krokodyle łzy. Ale czego właściwie się spodziewał? Że Rosja, ot tak, wzruszona przemówieniami Obamy, wyrzeknie się swoich imperialnych ambicji i może jeszcze zacznie pomagać wolnemu światu w instalowaniu na Krymie amerykańskich baz? Rosja prędzej po raz drugi zagłodzi Ukrainę, niż poda ją na tacy Zachodowi. To nie jest czarny scenariusz, to jest pewnik.”

Ta niedorzeczna jak na 2014 rok przepowiednia właśnie jakby się sprawdza. Co musiałoby się stać, żeby agonię Ukrainy odwrócić? Co musiałoby nastąpić? Gospodarcze załamanie Rosji? Jakoś się na to nie zanosi. Obalenie lub w ogóle pozbawienie życia Putina? Kto miałby tego dokonać? Co ma robić Polska, która już tyle dla Ukrainy zrobiła, odbierając sobie od ust i z arsenałów? Nikt nie wie. Bo zaśpiewy o zajęciu obwodu królewieckiego, o wysłaniu do boju jakichś nowych lisowczyków, jakiegoś nowego pułku Kalinowskiego, formowaniu batalionu Kmicic-Babinicz, to są po prostu nieprzyzwoite, wyzbyte poczucia odpowiedzialności, bezwstydne brednie, nie licujące zupełnie z pozycją czołowego polskiego geopolityka.

Czy Ukraina przetrwa przynajmniej w granicach kadłubowego państwa bez dostępu do morza? Niewykluczone, że przetrwa. To może się Rosji nawet opłacać, ta szansa istnieje. Rosja potrzebuje takiego buforu na południu od Białorusi. Ale kto wie, czy rozgoryczeni klęską, przepełnieni gniewem i rozpaczą Ukraińcy nie zaczną się domagać terytorialnych rekompensat od Rzeczpospolitej? To też może być Rosji na rękę.

Kończąc tę ociekającą czarną melancholią notkę mam jednak nadzieję, że jestem głupi i niedoinformowany, że czerpię wiadomości o tej wojnie z niewłaściwych źródeł. Może rację mają ludzie, którzy nadal mówią: Ukraina zwycięży, wróg zostanie przegnany.


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka