Minęło już kilka dni od weta Karola Nawrockiego w sprawie programu SAFE. Oczywiście jest to problem dla Polski, ale jest także problemem dla Europy. A najbardziej cieszy się z niego Władimir Putin.
Dlaczego? Dla mnie to dość proste.
Kiedy zaczęła się rosyjska agresja na Ukrainę, pamiętacie Państwo, co robili przywódcy Zachodu? Prezydent Francji wydzwaniał do Władimira Putina i próbował mu coś tłumaczyć. Niemcy głównie mówili i zwlekali z decyzjami. W tym czasie Mateusz Morawiecki jeździł do Berlina, aby przekonywać Niemców i inne państwa zachodnie, że to naprawdę bardzo poważna sprawa.
Z wielkim trudem, także z pomocą Donalda Trumpa, udało się w końcu przekonać wygodne społeczeństwa Europy, że trzeba się zbroić. Że trzeba kupować broń i wzmacniać zdolności obronne.
Po długich i trudnych negocjacjach, za polskiej prezydencji, powstał właśnie ten program. Program, który polski prezydent zawetował.
Co się teraz dzieje w Europie? Otóż ci, którzy w ostatnim czasie przekonywali, że nie ma sensu kupować broni, a pieniądze należy przeznaczać raczej na ekologię, politykę socjalną czy edukację, pokazują dziś swoim rządom decyzję Karola Nawrockiego i mówią: spójrzcie – Polska, która jeszcze niedawno tak bardzo namawiała wszystkich do zbrojeń, sama nie chce tych pieniędzy. A skoro ich nie chce, to znaczy, że zagrożenie wcale nie jest tak poważne. Że można wrócić do naszego wygodnego i bezpiecznego życia.
Nie twierdzę, że taka argumentacja od razu okaże się skuteczna w Szwecji, Danii czy Holandii. Jednak jej zwolennicy byli w ostatnich miesiącach zepchnięci do absolutnej defensywy. Teraz Karol Nawrocki swoim wetem wyciąga ich z tej defensywy.
Ku ich radości – i ku radości Władimira Putina.





Komentarze
Pokaż komentarze (18)