fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
1646
BLOG

Zmodyfikują ornat smoleński

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Rozmaitości Obserwuj notkę 75

 Wszystko wskazuje więc na to, że prawdopodobnie za jakiś czas ci, którzy uważając krzyż jedynie za substytut pomnika ofiar wypadku lotniczego, nie będą już mogli wiarygodnie aspirować do miana politycznych reprezentantów elektoratu katolickiego.

 
Jakiś czas temu opisywałem na tym blogu sprawę smoleńskiego ornatu, jakiego używano do liturgii w bydgoskim kościele Jezuitów. Z całą sprawą można się zapoznać tutaj: (http://jflibicki.salon24.pl/442698,ornat-smolenski).
 
Kilka dni temu, prowincjał zakonu, ojciec Tomasz Kot, przesłał do mnie stosowny list w tej sprawie. Z jego treścią można się zapoznać tutaj, po przeklejeniu następującego linka (https://dl.dropbox.com/u/70333690/ornat2.pdf). Najważniejsza część stanowiska przełożonego brzmi tak:
 
Ponieważ jednak rzezywiście zestawienie tych dwóch dat może porowadzić u niektórych do interpretacji sugerujących indentyczność natury obu zdarzeń i siać niepokoje - czego Pan Senator sam dał wyraz swoim listem i publikacją internetową - poprosiłem tamtejszego przełożonego, by ornat nie był używany bez niezbędnych modyfikacji, mających na celu wykluczenie możliwości takich interpretacji.
  
Przyznam szczerze, bardzo się z takiego postawienia sprawy ucieszyłem. Oznacza to bowiem, że założony przeze mnie cel został osiągnięty. Ornat albo nie będzie więc używany, albo po prostu zostanie zmodyfikowany.
 
List ojca Kota jest jednak ważny jeszcze z innego względu. Wpisuje się bowiem już w pewien ciąg zdarzeń, który oznacza ostateczne rozejście się katolickiej opinii publicznej z PiSem. Najpierw głośny wywiad arcybiskupa Michalika w sprawie Smoleńska, potem zdecydowana decyzja kardynała Nycza w sprawie Mszy świętej mającej otwierać marsz „Obudź się Polsko”, a teraz jasna decyzja ojca Kota. Wszystkie te wydarzenia wyraziście ilustrują nową, pisosceptyczną linię Kościoła. Że tak jest niech świadczy fakt, że decyzję tę podejmują przedstawiciele naprawdę różnych kościelnych nurtów.
 
Wszystko wskazuje więc na to, że prawdopodobnie za jakiś czas ci, którzy uważając krzyż jedynie za substytut pomnika ofiar wypadku lotniczego, nie będą już mogli wiarygodnie aspirować do miana politycznych reprezentantów elektoratu katolickiego. Przyznam szczerze – kamień spadł mi z serca. Dlaczego? Dlatego, że uważam, iż to właśnie środowisko, z którego wyrosłem, miało swego czasu bardzo znaczący udział w uczynieniu skuteczną tej mistyfikacji. Tego największego, współczesnego, politycznego oszustwa. Z naiwności. Z dobrej woli, ale niestety – miało.
 
Teraz już tak nie będzie. Nareszcie…
 
 
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (75)

Inne tematy w dziale Rozmaitości