Ojciec Tadeusz Rydzyk, decydując się na ten krok, rozegrałby tak naprawdę wielki mecz. Mecz o wielką stawkę. Mecz, w którym grałby tak naprawdę o nowy obszar ewangelizacji. Pytanie tylko, jak ten mecz by rozegrał?
Dziś parę słów o ojcu Rydzyku. Co może wielu zaskakiwać – słów niezwykle pozytywnych. Wręcz pełnych zachwytów. Robię to dziś, w dniu, w którym organizuje on swój marsz. I pewnie, jako jego organizator jutro – delikatnie mówiąc - nie będzie zasługiwał na takie uznanie, gdy go ukończy, ale dziś jeszcze – tak.
Otóż parę dni temu media podały, że toruński zakonnik postanowił wskoczyć w buty TVP. Postanowił zakupić prawa do transmisji eliminacyjnych meczów polskiej reprezentacji do Mundialu Brazylia2014 (http://eurosport.onet.pl/pilka-nozna/eliminacje-ms/el-ms-mecz-polska-anglia-w-tv-trwam,1,5245833,wiadomosc.html). Od kilku dni wiem już, że transmisje przeprowadzi jednak telewizja publiczna. Sam pomysł wart jest jednak skomentowania, bo – sama idea przyznam szczerze - wzbudziła mój zachwyt. Dlaczego?
Po pierwsze dlatego, że pomysł ogrania i zastąpienia w tej kwestii TVP już sam w sobie był znakomity. Był po prostu genialny. Pokazał jak na dłoni z jednej strony ociężałość publicznego molocha, a z drugiej zdolność adaptacyjną prywatnego, czy tez precyzyjniej nazwanego, społecznego przedsięwzięcie.
Po drugie to mogło być wejście chrześcijańskiego medium w nowy obszar oddziaływania. Oczyma wyobraźni już widzę te wszystkie tysiące kibiców, którzy nigdy w życiu nie wzięli do ręki pilota, by przy jego pomocy nastawić Telewizje Trwam. Tym razem tak by było. I już samo w sobie będzie jest to czymś surrealistycznym. Surrealistycznym, ale w pozytywnym sensie tego słowa. Używając języka młodzieżowego było by to po prostu niezłym jajem.
I wreszcie po trzecie. Ojciec Tadeusz Rydzyk, decydując się na ten krok, rozegrałby tak naprawdę wielki mecz. Mecz o wielką stawkę. Mecz, w którym grałby tak naprawdę o nowy obszar ewangelizacji. Pytanie tylko, jak ten mecz by rozegrał? Czy wdałby się w politykę, czy raczej inteligentnym dyskretnym przekazem próbowałby przywiązać nowych widzów tak, aby ich stopniowo ewangelizować? Póki co, się tego nie dowiemy. Ale niewątpliwie, to toruński zakonnik byłby tutaj w posiadaniu piłki.
Moi stali, krytyczni wobec mnie, czytelnicy pewnie się zdziwią, ale w tej sprawie ojcu Rydzykowi po prostu bym kibicował. Trzymał za niego kciuki. Naprawdę…
PS: A jutro – właśnie w kontekście tego marszu – napiszę o zaskakującej metamorfozie, jaką w ostatnich latach w stosunku do o. Rydzyka, przeszedł prezes PiS. I o tym dlaczego dziś Zbigniew Ziobro chyba nie zostanie na owym marszu dopuszczony do głosu….
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (39)