Tak. Jacek Kurski ma rację. Z tej operacji będzie mandat poselski. Będzie mandat europarlamentarny. Ten mandat przepadnie z list PiS Adamowi Bielanowi. Jeśliby więc zapytać, co wyjdzie z profesora Glińskiego, to moim zdaniem odpowiedź jest prosta. Z profesora Glińskiego wyjdzie po prostu Adam Bielan.
Trwa dyskusja nad kandydaturą profesora Piotra Glińskiego na premiera. W sensie marketingowym pisowski ruch jest niewątpliwie posunięciem ciekawym. Kandydat jest człowiekiem spokojnym, kulturalnym, wykształconym i eleganckim. Gładko posługuje się językiem polskim, co niewątpliwie nadaje całej wystawiającej go formacji inteligenckiego sznytu. Czy jednak jest on kandydatem poważnym?
Wielu już pisało, że nie jest. Jest to niewątpliwie prawda. Chociaż można by oczywiście z tym dyskutować. Podawać przykłady Kazimierza Marcinkiewicza, Jerzego Buska, czy nawet – patrząc szerzej – Mario Montiego. Wszyscy oni mieli jednak za sobą realną większość. Profesor Gliński zwyczajnie jej niema. Jeśli do tego dołożymy historię premierowania Marcinkiewicza, profesor Gliński jeszcze bardziej jawi się jako kandydat – wydmuszka. Jarosław Kaczyński zwyczajnie nie pozwoli by po prostu ktoś poza nim miał realną władzę. Co więc tak naprawdę wyniknie z kandydatury profesora Glińskiego?
Jacek Kurski mówi, że wyniknie z tego zwyczajnie parlamentarny mandat dla samego kandydata. Mandat poselski, albo europejski (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12584006,Kurski__Kandydat_PiS_na_premiera__Jakis_profesor_.html). To bardzo możliwe, że - obok chwilowego zysku wizerunkowego dla PiSu - wyniknie z tego dla samego kandydata trwałe miejsce w naszej polityce. Moim zdaniem wyniknie z tego jednak jeszcze jedna kwestia. Jeszcze jedna osoba będzie największym politycznym beneficjentem tej operacji zatytułowanej „profesor Gliński”. Kto to będzie?
Otóż oglądając wizerunkową operację PiSu w ostatnich tygodniach, trzeba przyznać, że jest ona przeprowadzana niezwykle sprawnie. Jest głęboko przemyślana. Ma – jak to się popularnie mówi – ręce i nogi. Trzeba więc zapytać kto ją tak dobrze obmyślił? Kto ją tak dobrze zaplanował? Kiedy się nad tym zastanawiam to przychodzi mi do głowy tylko jedna osoba. Tylko jeden autor, który mógłby tak sprawnie i w sposób tak przemyślany przeprowadzić podobną operację. Tym człowiekiem jest były pisowski europoseł Adam Bielan. Człowiek, który niemal oficjalnie aspiruje dziś do powrotu w szeregi partii Jarosława Kaczyńskiego. Tak. Jacek Kurski ma rację. Z tej operacji będzie mandat poselski. Będzie mandat europarlamentarny. Ten mandat przepadnie z list PiS Adamowi Bielanowi. Jeśliby więc zapytać, co wyjdzie z profesora Glińskiego, to moim zdaniem odpowiedź jest prosta. Z profesora Glińskiego wyjdzie po prostu Adam Bielan.
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (37)