fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
1691
BLOG

Do Rzeczy i W Sieci – coś więcej niż wojna gazet?

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 13

  

Pamiętacie Państwo zamachowe wątpliwości Pawła Lisickiego i ulubioną na nią ripostę Jarosława Kaczyńskiego? Ripostę dotyczącą życia prywatnego? Wtedy to była brutalna odpowiedź na wątpliwość znanego, konserwatywnego publicysty, co do – instrumentalnie traktowanego – politycznego mitu. Dziś to jest coś więcej. Duży tygodnik i mogące zabiegać o jego sympatie środowiska narodowe. Tego kwartet: Kaczyński – Karnowscy – Sakiewicz bardzo się boją.
 
Przemyślałem trochę mój wczorajszy tekst o wyniszczającej wojnie niepokornych dziennikarzy. I po tej refleksji uważam, że moje wczorajsze wnioski to tylko część prawdy. Że jest ona bardziej złożona i ma bardziej polityczny charakter.
 
Do takiego wniosku skłoniło mnie obejrzenie dwóch debat. Najpierw Samuela Pereiry, Dawid Wildsteina, Roberta Winnickiego i Krzysztofa Bosaka na portalu niezależna.pl, a potem Tomasza Sakiewicza, Rafała Ziemkiewicza i Jerzego Wasiukiewicza w Klubie Ronina. Obie debaty dostępne są tutaj: (http://www.youtube.com/watch?v=QTpwxt8LL7g,http://www.youtube.com/watch?v=TW0OUiFb6X4). Jaki płynie z nich wniosek?
 
Moim zdaniem taki, że w konserwatywnych środowiskach antyrządowych wyraźnie kończy się monopol PiS. Kończy się monopol smoleński. To nie tak, że ci, co chcą konkurować z PiSem – na przykład Winnicki czy odżegnujący się gorąco od roli głównego ideologa neoendecji Ziemkiewicz – nie chcą o tym mówić w ogóle. Chcą. Ale chcą to badać na spokojnie. Bez pseudo mistycyzmu smoleńskiego, dominującego przekaz konserwatywny i zamazującego konserwatywne cele. Bez mistycyzmu, pozwalającego uchodzić za konserwatywne środowiskom, które wcale konserwatywne nie są.
 
To zmiana społeczna, po konserwatywnej stronie pozwala powiedzieć Winnickiemu, że „Kaczyński znowu coś palnie”  To fakt, że ona zaistniała tak niepokoi Tomasza Sakiewicza, że wzywa Ziemkiewicza i Wasiukiewicza by już teraz przyznali się do, odrębnych od pisowskiego monopolu, partyjnych czy politycznych planów, a nie odżegnywali się od nich do czasu jak urosną w siłę i będą mogli wybić się na samodzielność.
 
Co to ma wspólnego z rywalizacją dwóch tygodników? Otóż ma. Bo moim zdaniem to jest oczywiście wojna gazet o rynek. Ale to jest też coś więcej niż wojna gazet. To jest wiązanie się z dwoma różnymi nurtami po prawej stronie: tym smoleńskim (W Sieci) i tym nowym, walczącym o emancypację z mentalnego zdominowania środowisk konserwatywnych przez PiS (Do Rzeczy). To – w przyszłości, w wypadku Do Rzeczy – może prowadzić do jakiegoś aliansu z nową, bardziej narodową siłą polityczną. W przypadku W Sieci nie musi, bo jego rolę, dla obozu PiS opisuje przecież sam Ziemkiewicz.
 
Jaki jest ostatni dowód na tą tezę? Pamiętacie Państwo zamachowe wątpliwości Pawła Lisickiego i ulubioną na nią ripostę Jarosława Kaczyńskiego? Ripostę dotyczącą życia prywatnego? Wtedy to była brutalna odpowiedź na wątpliwość znanego, konserwatywnego publicysty, co do – instrumentalnie traktowanego – politycznego mitu. Dziś to jest coś więcej. Duży tygodnik i mogące zabiegać o jego sympatie środowiska narodowe. Tego kwartet: Kaczyński – Karnowscy – Sakiewicz bardzo się boją.
 
 
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka