fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
750
BLOG

„Maestro” Marcina Kąckiego. Czy nic się nie stało?

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Rozmaitości Obserwuj notkę 59

  

Czy negatywnym bohaterom książki Kąckiego w ogóle chodzi po głowie takie kościelne rozliczanie się? Czy zamierzają w ogóle coś z tym zrobić? Czy też wzorem – powoli ginących już na szczęście kościelnych nawyków – będą próbowali udawać, że nic się nie stało?
 
Dziś krótko. Czytam właśnie najnowszą książkę Marcina Kąckiego, zatytułowaną „Maestro”. Książkę poświęconą poznańskiemu milczeniu wokół pedofilskich skłonności Wojciecha Kroloppa – byłego szefa chóru Polskie Słowiki. Mam już za sobą jedną trzecią tej publikacji. I w kontekście jej lektury nurtuje mnie jedno pytanie.
 
Bo jest dla mnie jasne, że przypadki pedofilii wśród osób duchownych są czymś najbardziej odrażającym. Czymś godnym najwyższego potępienia i ukarania. Bo dotyczą przecież ludzi, którzy – z natury swoich funkcji – nauczają innych moralności. Mają być dla nich jej wzorem.
 
Z tego też powodu, reakcje naszej hierarchii na takie przypadki są nie wystarczające. Wydają się zwykle spóźnione. Nieporadne, a czasem nawet zawstydzające. Za wolno, zdecydowanie za wolno, coś się jednak zaczyna zmieniać. Wyciągane są konsekwencje wobec sprawców czynów tych bardzo dawnych i tych świeższych. Dziś – niestety poza nielicznymi przypadkami – nikt już takich czynów nie usprawiedliwia. Nie pochwala zamiatania ich pod dywan. Powoli jednak zmierzamy do rozliczeń.
 
I tylko wciąż nurtuje mnie to jedno pytanie. Czy negatywnym bohaterom książki Kąckiego w ogóle chodzi po głowie takie kościelne rozliczanie się? Czy zamierzają w ogóle coś z tym zrobić? Czy też wzorem – powoli ginących już na szczęście kościelnych nawyków – będą próbowali udawać, że nic się nie stało?
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (59)

Inne tematy w dziale Rozmaitości