Mimo diabolicznej propagandy, próbującej za wszelką cenę ośmieszać prezydenckie akcje, uprawianej przez partyjnych agitatorów obozu pisowskiego, którzy sami siebie nazywają „dziennikarzami tożsamościowymi”, namowy prezydenta, by narodowy patriotyzm prezentować radośnie są niezwykle skuteczne.
Dziś Dzień Niepodległości. Miałem zaszczyt – wraz z profesorem Maciejem Giertychem, Leszkiem Moczulskim, moim ojcem, Aleksandrem Halem, panem Niklewiczem, Romanem Giertychem i Michałem Kamińskim – towarzyszyć Prezydentowi RP, panu Bronisławowi Komorowskiemu, przy składaniu kwiatów pod pomnikiem Romana Dmowskiego.
Ludzi kilkakrotnie więcej niż w zeszłym roku. I widać, że mimo diabolicznej propagandy, próbującej za wszelką cenę ośmieszać prezydenckie akcje, uprawianej przez partyjnych agitatorów obozu pisowskiego, którzy sami siebie nazywają „dziennikarzami tożsamościowymi”, namowy prezydenta, by narodowy patriotyzm prezentować radośnie są niezwykle skuteczne. To bardzo cieszy. I kilka petard, awanturniczo rzuconych pod rosyjską Ambasadą naprawdę tego nie zmieni.
I kwestia druga. Skończyłem dziś czytać książkę Marcina Kąckiego „Maestro”. Książkę opisującą historię pedofilskiego skandalu Wojciecha Kroloppa. Krolopp nazywał w tej książce Kąckiego diabłem. Tak. To wiele mówiące określenie. Bo określenie, którego używa człowiek, wyłaniający się z tej książki, jako postać iście diaboliczna. Tak. Historia Wojciecha Kroloppa opowiedziana przez Kąckiego to historia jakiegoś diabolicznego uwikłania. Jakiegoś demonicznego dramatu. Na szczęście - jak w obu przypadkach widać – każdy wyraz diabolizmu, choć każdy zupełnie inny – ostatecznie przegrywa. I to jest pocieszające.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (22)