Nie chcę porównywać organizatorów uroczystości smoleńskich do funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji. Było by to czymś skandalicznym. Niektórym kapłanom - żarliwym ich uczestnikom - pragnę tylko zwrócić uwagę na – dostrzeżony przez Lasotę – pewien mechanizm psychiczny.
Od kilku dni czytam książkę Marka Lasoty „Donos na Wojtyłę” – ciekawą pracę o sylwetce przyszłego papieża, widzianej przez pryzmat esbeckich akt. Wydaną przez Znak w 2006 roku.
Na stronie 66 tej książki Lasota pisze: „Bywało, że ksiądz – aspirujący raczej do roli patriotycznego bojownika niż kapłana Kościoła Powszechnego, niesiony umiejętnie ugruntowanym w nim fałszywym poczuciem misji w sprawach Polski – decydował się pomagać podobnie, jego zdaniem, rozumującym funkcjonariuszom bezpieki”.
W żadnym przypadku nie chcę porównywać organizatorów uroczystości smoleńskich do funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji. Było by to czymś skandalicznym. Niektórym kapłanom - żarliwym ich uczestnikom - pragnę tylko zwrócić uwagę na – dostrzeżony przez Lasotę – pewien mechanizm psychiczny. Tak ku refleksji…
Inne tematy w dziale Społeczeństwo