Poziom światowej piłki się wyrównał. Kostaryka odsyła do domu Włochy i Anglię, a wspomniani Niemcy bardziej męczą się z Ghaną i Algierią niż Brazylią. Ale to wyrównywanie poziomów nie dotyczy dziś chyba tylko jednej reprezentacji. Nie dotyczy Polski. My – jak już chyba od pewnego czasu zwykle – w ogonie.
No i po Mundialu. Końcowy wynik nie trudno było przewidzieć. Chociaż Argentyńczycy - naprawdę zaskoczyli. Rozegrali swój najlepszy mecz na tych mistrzostwach. I wcale - 0:1 - przegrać go z Niemcami nie musieli…
Ja z tego Mundialu zapamiętam trzy fakty. Pierwszy taki, że jednak Europa przełamała tabu. Po raz pierwszy jej piłkarze zdobyli mistrzostwo na turnieju rozgrywanym w Ameryce Południowej. Warto to odnotować.
Fakt drugi to klęska Brazylii z Niemcami. Jeśli do dziś kibice kanarkowych pamiętają porażkę swych ulubieńców z Urugwajem, w finale brazylijskiego Mundialu w 1950 roku, to jak długo będą pamiętać tę tegoroczną – 1:7 - klęskę z Niemcami? Cóż z tego, że z późniejszymi mistrzami świata? Naprawdę, chyba nie zapomną jej nigdy…
Wreszcie fakt trzeci. Że poziom światowej piłki się wyrównał. Kostaryka odsyła do domu Włochy i Anglię, a wspomniani Niemcy bardziej męczą się z Ghaną i Algierią niż Brazylią. Ale to wyrównywanie poziomów nie dotyczy dziś chyba tylko jednej reprezentacji. Nie dotyczy Polski. My – jak już chyba od pewnego czasu zwykle – w ogonie. Aż strach pomyśleć, co będzie jesienią na Narodowym w meczu z niedzielnymi zdobywcami mistrzostwa świata…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (24)