23 obserwujących
365 notek
551k odsłon
  1547   8

KE chce Polskę ukarać, a stronę opozycyjną to podnieca

Nasza opozycja od dawna nie grzeszy rozsądkiem, ale, żeby tak jawnie grać na szkodę własnej ojczyzny i niecierpliwić się, że UE nie nakłada na Polskę kar finansowych, trzeba zupełnie nie mieć wyobraźni, jaką niedźwiedzią przysługę wyświadcza się w ten sposób własnemu krajowi i jego obywatelom.

„Zaangażowani” prawnicy-celebryci, jak choćby prof. Marcin Matczak, twierdzą, za wiadomości wp.pl: „że decyzja o karze finansowej będzie szybko podjęta”, „a mecenas Michał Wawrykiewicz dodaje, że kara będzie dotkliwsza niż w przypadku Puszczy Białowieskiej.” Ci osobnicy już wiedzą, co się stanie, ale przecież nie tylko oni są takimi „patriotami”, po opozycyjnej stronie ich nie brakuje. Donald Tusk i jego zastępczyni, w rządzie PO-PSL i była komisarz KE, pani Bieńkowska już od dawna „wróżą”, że Polska zostanie ukarana, bo jak stwierdził Tusk, „to tak działa”, a jego koleżanka mówi, że „KE musi Polskę ukarać. ” Były minister rządu PO-PSL, Radosław Sikorski, nasi byli premierzy, Cimoszewicz, Miller, Belka, czołowi „aktywiści z PO, aż przebierają nogami, tak bardzo nie mogą doczekać się kar dla Polski, bo przecież ta doktryna, że „im gorzej”’ dla Polski, „tym lepiej” dla jej wrogów, jest im dobrze znana. Sen o dawnej sławie ciągle ich prześladuje, a metody, jak do tej sławy powrócić najwidoczniej są im obojętne. Nie mogą do władzy wrócić w legalny, demokratyczny sposób, to uznali, że pomoże im „mamona” i polityczna korupcja nazywana przez unijnych decydentów, „pieniądze za praworządność”, choć powinno to być raczej na odwrót, „praworządność za pieniądze”. Jak to zwał, tak to zwał, ale generalne chodzi o to, by Polskę przerobić na unijne kopyto i zmusić do uznawania przez nasz kraj zasady, że w UE o bliżej nieokreślonej praworządności w poszczególnych krajach decydują samozwańcze „elity”, które za nic mają unijne traktaty i konstytucje poszczególnych krajów i ich prawo do samostanowienia w zakresie organizacji wymiaru sprawiedliwości. Ma być tak, jak chce Unia, czyli Niemcy i Francja, ze swoimi najbliższymi sojusznikami, Hiszpanią, Holandią i Belgią, a reszta na „siedzieć cicho i przytakiwać. Przytakiwać zasadom, co wolno Niemcom, Francuzom i ich akolitom, to już niekoniecznie całej reszcie. Tamci mogą nie uznawać wyroków TSUE, powołując się na własne akty prawne, a nam tego robić nie wolno. Tamci mogą tłumić akcje protestacyjne w brutalny sposób, a nasi policjanci mają jeszcze protestujących chronić, przed kontr-manifestantami, by przypadkiem tym pierwszym nikt krzywdy nie zrobił.

Opozycyjni dziennikarze dzielnie sekundują totalnej opozycji, a w dużej mierze i ją kształtują. Ci dzielni bojownicy o wolność i demokrację w naszym kraju wręcz są podnieceni perspektywą ukarania Polski przez KE, do spółki z TSUE, co ma dać im nadzieję na upadek obecnego rządu i na to, że rząd następny odda media publiczne do ich dyspozycji. Takim przykładem jest m.in. postawa dziennikarki prowadzącej w TOK FM „wywiad polityczny”. Wczoraj ta pani była wyraźnie podniecona perspektywą ukarania Polski wysokimi kwotami finansowymi, za nieprawidłowe reformy w wymiarze sprawiedliwości, które rzekomo nie gwarantują zachowania w naszym kraju „praworządności unijnej”. Wszystkich swoich wczorajszych gości pani redaktor pytała, czy na pewno te kary zostaną wymierzone, bo powinny, w jakiej wysokości, czy będą dotkliwe, bo też powinny i czy na pewno, tym razem, Unia nie wymięknie. Wśród wczorajszych gości radia był m.in. pułkownik WP, były szef służb specjalnych, który doszedł do wniosku, że polscy żołnierze chroniący naszą granicę z Białorusią popełniają przestępstwo robiąc to, co robią i za to kiedyś zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Tak, tak, żołnierz broniący granicy ma za to odpowiadać przed sądem. A Polska przez swoje działania chroniące unijne granice będzie oceniana przez NATO, bo w taki sposób łamie zasady, jakie w NATO obowiązują i podważa powagę, i zaufanie do tej wojskowej organizacji. Czy można wymyślić większe głupoty, jakie ci państwo wygadywali?

Dzisiaj wspomniana pani red. gościła w swoim studio m.in. senatora z PO, który wprawdzie mówił, jako były europseł, że z bliska widział, jak Unia wtrąca się w nieswoje sprawy, jak ślamazarnie działa, itd., ale jednak my bez Unii, to ani rusz, więc trzeba spełniać jej wymagania. Podniecenie, już nie tylko tej pani, ale całej totalnej opozycji, wzmaga przeciąganie zatwierdzenia przez KE naszego Planu Krajowej Odbudowy, który z niewiadomych powodów ciągle nie jest zatwierdzany. Z ich postawy bije tęsknota za tym, by UE coraz bardziej naciskała na Polskę, wstrzymując należne nam fundusze, co ma doprowadzić do upadku demokratycznie ustanowiony polski rząd, a oni znowu staną się rządzącą elitą. Jaką cenę nasz kraj za taką taktykę wprowadzania „praworządności” zapłaci, to dla totalniaków nie ma znaczenia, podniecenie perspektywą przejęcia władzy zabija w nich nawet instynkt samozachowawczy, bo wcale nie maja gwarancji, że po następnych wyborach w ogóle dopchają się do wymarzonych stanowisk. Tak, jak i wspomniani dziennikarze, kiedyś zaliczani do medialnych „elit” nie mogą być pewni, że wrócą na dawne posady.

Nie sprawdziły się te wcześniejsze, okupacja sejmu przez posłów buntowników, okupacja sejmu przez pomagierów opozycji przemycanych do parlamentu przez posłów opozycji, nie pomogła „ulica”, nie pomógł KOD, Obywatele RP, Strajk Kobiet, itd., ale, jak widać ciągle w grze jest „zagranica”. I opozycyjni dziennikarze widzą w tym szansę na to, że „znowu może być, jak było”. No cóż, jak ktoś „na złość babci chce sobie odmrozić język”, to nie ma rady, musi się sam przekonać, że to był zły wybór. A dziennikarskie podniecenie w tej sprawie niczym nie tłumaczy takiego zachowania, jakie dawne „elity” dziennikarstwa demonstrują. „To sa nevrati”, jak mawiał pan Havranek, przyjmij to totalna „elito” do wiadomości.


Lubię to! Skomentuj116 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka