samo życie
nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania
25 obserwujących
412 notek
616k odsłon
  822   7

Wolność i demokracja to pojęcia obce dla Donalda Tuska?

Polityk PO Tomasz Lenz, w dyskusji prowadzonej w TVP Info na temat szerzącej się w Polsce inflacji podpowiadał, by rozważyć czasowe zawieszenie wypłat uchodzących za zasiłki socjalne, wprowadzone przez rząd PiS (500+, trzynasta i czternasta emerytura, itp.). Te świadczenia były realizacją obietnic wyborczych, jakie działacze PiS składali w kampaniach wyborczych w 2015 i 2019r, co przyniosło im zwycięstwo nad PO, a z czym pokonani ciągle nie mogą się pogodzić. A może dziwi ich, że obietnic wyborczych się dotrzymuje? I choć wszyscy pamiętamy wypowiedź ministra finansów PO, zagadywanego o większe wydatki na cele socjalne , że „piniendzy nie ma i nie będzie”, to obecnie PO jak ognia boi się składania deklaracji, że coś z tego, co społeczeństwu dał PiS Platforma zabierze. „Co dane nie będzie zabrane”, tak platformersi gadają, ale, kto ich tam wie, co zrobią, jak się kiedyś znowu do władzy dorwą?

Po tej głośnej wypowiedzi Tomasza Lenza odezwały się głosy, że oto PO już zapowiada zniesienie wspomnianych wypłat, co znacznej części wyborców na pewno się nie spodoba. Tym bardziej, tak głośna wypowiedź padła w TVP Info, popularnym serwisie informacyjnym, a nie w jakiś niszowym medium, do którego mało kto zagląda. I tak padł strach na decydentów PO, głównie na Donalda Tuska, który sam się kreuje na jedynego i niepodważalnego wodza tego ugrupowania, który natychmiast T.Lenza przywołał do porządku, albo, jak kto woli, spacyfikował, strasząc go, za w/w wypowiedź, odcięciem od mediów, a jak to nie pomoże, to wyrzuceniem z list wyborczych PO, co być może byłoby wysłaniem Lenza do politycznego niebytu. Przecież Lenz nie powiedział nic innego, tylko to, co jest realizacją linii programowej wszelkiej maści liberałów, także tych z PO, by jak najmniej wydawać na świadczenia socjalne. W PO ciągle się ubolewa, nad stanem polskiego budżetu i poważnie(?) rozważa różne rozwiązania, jak budżetowe wydatki ograniczyć, kiedy PO do władzy powróci. Zapewne tak myśli nie tylko T.Lenz, ale w podobnym duchu wypowiadali się i Sławomir Nitras, i Ewa Kopacz,i Małgorzata Kidawa-Błońska, i wielu innych, co z nimi, panie Tusk? Takie i podobne rozwiązania sugerują też doradcy ekonomiczni PO, m.in. pan Rzońca, a prof. Balcerowicz zapewne poszedłby jeszcze dalej. Opozycyjni politycy w znacznej większości mocno krytykują „rozdawnictwo” PiS, które z założenia ma wyrównywać poziomy życia, a przynajmniej zmniejszać różnice w tych poziomów, miedzy poszczególnymi grupami społecznymi. Wielu takie rozwiązania mocno krytykuje, bo kojarzy im się to z polskim, słusznie minionym socjalizmem, w którym głównie panowała zasada, „czy się stoi, czy się leży 1500 się należy”. Moim zdaniem można, a może i należy o tym dyskutować, ale należy to robić „bez ściemy”, którą ciągle PO uprawia, także w tej kwestii, o której tu mowa, bo za Tuskiem i inni psioczą na Lenza i już grupowo, przywołują do porządku wcale nie tak szeregowego posła, jakim jest T.Lenz.

Nie da się temu zaprzeczyć, że wszelkie dodatkowe środki, które PiS do społeczeństwa skierowało, jakiś wpływ na inflację mają, a inflację powinno się ograniczać. PO już ma problem, jak to zrobić, jak się do władzy dorwie, by „wilk był syty i owca cała”. Znowu grozi nam ściema ze strony PO, że „co dane nie będzie zabrane”? Przecież można nawet tak się wykręcić, że „nie odbierzemy tego, co dane było, ale my już tego nie damy”, bo to nie nasze przyrzeczenia. Jak się okazuje, wcale to nie jest łatwe przypominać ciągle liberalne zasady, że wolność gospodarcza polega głównie na konkurowaniu na rynku pracy, zarówno miedzy przedsiębiorcami, jak pracownikami, gdzie wszyscy podkreślają, że „jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”, a co innego postarać się o tych najmniej zaradnych, chociażby, jak urealnić wypłaty tzw rodzinnego, o którym to dodatku do pensji już zapominamy, że coś takiego było, bo było to tak mizerne, że nie warte pamiętania. No i co najważniejsze, dla PO i samego Tuska, jak pogodzić liberalizm z troską o tych mniej i średnio zaradnych, którzy mają w swoich rękach kartki wyborcze, a którzy, jak okazało się w 2015r, wysadzili z siodła tych „bardzo zaradnych, bogatych, wykształconych i z dużych miast”, którym po ośmiu latach rządów w głowach na tyle się poprzewracało, że ich wódz zwiał do Brukseli, zostawiając premierowski urząd i partię coraz bardziej dołującą w sondażach i co skończyło się totalną klęską PO, z której ta partia ciągle nie może się pogodzić? I na co PO liczy? Że uratuje ją ten, który w znacznej mierze przyczynił się do jej marnego, dzisiejszego położenia i który pacyfikuje teraz posła, który mówi to, co wielu innych posłów PO myśli i o czym oficjalnie się w partyjnych kuluarach dyskutuje ?

Kiedy się słyszało wypowiedzi D.Tuska, a także jego bliskich współpracowników, o pacyfikacji posła Lenza (Siemoniak&Comp), chciałoby się zapytać, gdzie wasze poczucie praworządności, wolności i demokracji, gdzie to jest? Opozycja chciałaby „zjeść omlet i mieć całe jaja”, a tak się nie da, panie Tusk, tak się nie da, „pan to rozumie”?

PS. Byłbym zapomniał (dopisane 17:15), mamy pracować cztery dni w tygodniu, może/chyba po 7 godz., a budżetówka ma dostać 20% podwyżki, Unia obiecała D.T. jakiś specjalny fundusz na te nieliberalne pociągnięcia?

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka