samo życie
nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania
27 obserwujących
438 notek
656k odsłon
  724   1

UE, Niemcy, Rosja. Skąd w Polsce tylu „adwokatów diabła”?

„Obyś żył w ciekawych czasach”, o pochodzenie tego powiedzenia ciągle toczą się spory, jedno ze źródeł mówi, że wypowiedział je w 1898r brytyjski polityk Joseph Chamberlain, a inni przypisują je starożytnym filozofom chińskim. Jedni uważają to powiedzenie za błogosławieństwo, a inni za przekleństwo, a to z tego powodu, że jego teść można bardzo różnie interpretować. Jedno z możliwych tłumaczeń mówi, że to powiedzenie jest życzeniem komuś bycia, życia w ciekawym czasie i środowisku, gdzie nigdy nie jest nudno. Aktualnie mamy takie czasy, gdzie mnogość informacji, zmienność sytuacji, szalejące wyścigi w przeróżnych konkurencjach pojedynczych osób, grup społecznych i całych społeczeństw, sterowanych przez „zdolnych” przywódców „zabijają” czas, którego poszczególni ludzie mają dla siebie coraz mniej.

Takiej niepewności, jaką obecnie mamy, nawet „najstarsi górale” nie pamiętają. Najpierw coronawirus poprzewracał świat do góry nogami, a kiedy ta plaga, jak się wydawało, zaczęła wygasać, Wielki Brat ze wschodu przypomniał sobie, co kiedyś należało do Wielkiej Rosji i próbuje w brutalny sposób zawłaszczyć sąsiednie terytoria niezawisłych państw. I świat, jak na razie, nie potrafi sobie ze współczesnym rosyjskim carem poradzić.

Wydawałoby się, że życie w tak „ciekawych czasach” powinno zbliżać ludzi do siebie, że poszczególne społeczeństwa będą się scalać, że choć na chwilę przycichną wewnętrzne spory, a politycy różnych stron będą wspierać swoje rządy. I tak w większości krajów jest, tylko nie u nas. Część Polaków tak ma, że musi mieć nad sobą jakiegoś obcego pana, bo swoim rządzącym nie ufa. Od zawsze mieliśmy dwóch wrogów, ze wschodu i zachodu, i do dzisiaj w tej materii nic się nie zmieniło. Skąd zatem biorą się ci Polacy, którzy wolą obcym służyć, niż bronić polskiej racji stanu?

Polska ma swoje spory z UE, która oraz bardziej ingeruje w nasze sprawy wewnętrzne, choć unijne traktaty jej do tego nie upoważniają. Zarzucanie Polsce braku praworządności wobec tego, co dziej się w samych Niemczech, we Francji, Hiszpanii, jak wygląda problem pedofilii i eutanazji w Belgii i Holandii, itp., itd., wręcz zakrawa na kpinę. Popieranie zbuntowanych polskich sędziów, którzy w otwarty sposób, wbrew wymaganej od nich przez prawo apolityczności, lokują się po jednej ze stron politycznego sporu, jest jawnym dowodem przyznawania sobie (UE) kompetencji, których tej organizacji unijne traktaty nie dają. Domaganie się przez UE dla tych sędziów prawa do podważania kwalifikacji innych sędziów, czego nie ma w żadnym innym unijnym kraju, jest jawnym rozwalaniem polskiego wymiaru sprawiedliwości, a nie jego naprawianiem.

Otwarte popieranie D.Tuska przez KE i jej szefową UvdL, i wywieranie nacisku na polskie społeczeństwo, by wybrało, „kogo trzeba”, jest wyraźnym ingerowaniem w nasze wewnętrzne sprawy. Jak do tego dołożyć bezprawne wstrzymywanie przez KE należnych Polsce wypłat z funduszy europejskich, co jest jawną polityczną korupcją, którą KE wobec Polski uprawia, a polska totalna opozycja to pochwala wietrząc w tym swoją szansę na wygranie wyborów „sposobem”, to mamy obraz tej rzekomo bezstronnej, sprawiedliwej i praworządnej UE, która miała być lekiem na wszelkie zło, jakiego Polska doświadczała do 1989r.

UE ciągle szuka nowych pretekstów, by obecnemu polskiemu rządowi „przywalić”, ostatnio na tapecie jest Karta Praw Podstawowych, „wynalazek”, którego w traktatach unijnych nie ma, a który, nakazuje nam gloryfikować społeczność LGBT+, co było, jest i będzie obce naszej kulturze, tradycji i moralności. Nikt w Polsce homoseksualistów nie szykanuje, co wmawiają decydentom UE „aktywiści” i „obrońcy” tej społeczności, a co teraz ma być pretekstem do wstrzymywania wszelkich wypłat z należnych nam unijnych funduszy.

Niemcy i Rosja zawsze byli wrogami Polski i pomimo różnych pojednań, bratania się, czy to za tzw. komuny, czy już po jej teoretycznym obaleniu, niewiele się w tej materii zmieniło. Najpierw mieliśmy całkiem spore grono polityków, którzy byli za „pan brat” ze wschodem, a teraz, kiedy polityczna chorągiewka odwróciła się w przeciwna stronę, niektórzy tak bardzo się bratają z zachodem, że zupełnie zapomnieli o polskim interesie i uważają, że trzeba słuchać tych, którzy są silniejsi, bogatsi i którzy wiedzą lepiej, co dla Polski i Polaków jest lepsze. Paradoksalnie, często są to te same osoby, które wcześniej były za wschodem (Miller, Cimoszewicz, Belka, Liberadzki &Comp), a teraz pokochali zachód, bo … ? Są też ci, którzy „obalali komunę”, czy, jak kto woli, dogadywali się z komuną i młodsi, którzy do tego grona dołączyli, którzy kreowali się na polskich patriotów walczących wolną i niezależną Polskę, a teraz na ślepo popierają UE, którą obecni decydenci, na czele z Niemcami, chcą zmienić w zupełne przeciwieństwo tego, czym UE była i do czego została powołana. I choć wielu z tych zmieniających Polskę przyznawało się kiedyś do poglądów prawicowych, deklarowało wiarę katolicką, podkreślało polską tradycję, to UE i jej „nowoczesność” na tyle ich ogłupiła, że dzisiaj, przynajmniej pod względem politycznym, a często i moralnym, są nie do poznania. Co się z wami stało, panie/panowie: Thun, Bieńkowska, Kopacz, Kidawa-Błońska, Tusk, Pawlak, Komorowski, Wałęsa, Rychard, Michnik, Kowal, Trzaskowski, Budka, itp., itd.? Przepraszam tych, których wymieniłem i znacznie, ale to bardzo znacznie większą rzeszę tych, których nie wymieniłem, także całe szeregi nowych czerwonych, zielonych, celebrytów, „aktywistów” wszelkiej maści, którzy do w/w dołączyli, co się z wami stało, że straciliście w pola widzenia Polskę, nasz kraj? To tylko przykłady ich myślenia: Reparacje wojenne od Niemiec? Przecież nam się nie należą. Fundusze unijne? Tak, ale nie za tego rządu, bo to prawicowi nacjonaliści. To ma być polski punkt widzenia?

Kiedy przysłuchuję się medialnym debatom o Polsce i naszych układach z sąsiadami i z UE, i w ogóle o pozycji Polski na arenie międzynarodowej, to często zastanawiam się, skąd w nas tylu „adwokatów diabła”, którzy na pierwszy plan wysuwają obce spojrzenie na Polskę zapominając o tym, że Polska powinna być przede wszystkim dobrym miejscem do życia dla samych Polaków?

Chcecie Państwo (to do WP czytających moje wpisy), tych „adwokatów diabła” posłuchać? Włączcie TOK FM, TVN, weźcie do ręki liberalne gazety, tam rzadko kiedy kogo innego dopuszczają do głosu. Albo, może lepiej tego nie róbcie, bo, po co Wam wiedzieć, ilu to „naszych” popiera, a nawet nawołuje UE do szantażowania Polski (pieniądze za „praworządność”), którzy czekają na ostrą zimę, by udowodnić, że mamy za mało węgla, którzy rozwalają polskie sądy, bo wolą swoje, dla swoich, „wole sądy”. „Wolne media” z polskiego patrioty robią wariata, ciemniaka, zacofanego „polaczka”, którego „nowoczesny świat”, czyli zdemoralizowana UE (jej decydenci) nie akceptuje.

Na koniec dwie definicje określenia „adwokat diabła”:

Wikipedia: Promotor Wiary (łac. promotor fidei) – urzędnik występujący podczas procesu kanonizacyjnego i beatyfikacyjnego, potocznie określany mianem adwokata diabła (łac. advocatus diaboli). Jego zadaniem jest doszukiwanie się przyczyn, dla których kandydat na błogosławionego lub świętego nie zasługuje na ten zaszczyt.

Sjp.pwn.pl: ktoś, kto broniąc sprawy niesłusznej lub atakując słuszną, przyczynia się do lepszej orientacji w dyskutowanych kwestiach; dawniej też po prostu: obrońca złej sprawy.


Lubię to! Skomentuj66 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka