julian olech julian olech
746
BLOG

Wielkanoc 2024 – „Górki przeprośne” potrzebne wierzącym i niewierzącym

julian olech julian olech Święta, rocznice Obserwuj temat Obserwuj notkę 4

W naszej polityce dzieje się coraz więcej i coraz bardziej problematycznych zdarzeń, i aż trudno uwierzyć, że nasze państwo w tym bałaganie jeszcze jakoś funkcjonuje. Pod płaszczykiem demokracji i sprawiedliwości rządzący działają metodami zaczerpniętymi z państw, które ze sprawiedliwością i demokracją mają niewiele wspólnego. Trudno, mamy takie państwo, jakie mamy, wszyscy z nas powinni sobie we własnym sumieniu rozważyć, na ile przyczyniliśmy się do obecnej sytuacji. Wyjątkową do tego okazją jest najbliższy czas, mamy Wielki Tydzień, a to taki okres, w którym dobrze byłoby, choć na chwilę, odejść od spraw bieżącej polityki, a skupić się na sprawach duchowych. Gonitwa za naszymi politycznymi ideami, za pieniędzmi, a potem za ich spożytkowaniem kradnie nam bezcenny czas, którego końca nikt z nas nie zna. Warto tak żyć?

Chodzący na pielgrzymki opowiadają, że przed dojściem do celu, z reguły na ostatnim noclegu/ przystanku, trafia się na tzw. „górki przeprośne”. Na tegorocznych rekolekcjach jeden z pielgrzymkowych przewodników tłumaczył, że te przeprośne przystanki tuż przed osiągnięciem celu mają bardzo głęboki sens. Uczestnicy pielgrzymek na ich początku są pełni zapału, mają bardzo przyjazne nastawienie do innych pielgrzymów, chętnie udzielają potrzebującym pomocy, dzielą się jedzeniem i napojami, wspólnie się modlą, śpiewają, itd., ale też bywa, że pod koniec wędrówki, po kilku dniach jej trwania już nie zawsze jest tak kolorowo. Narastające zmęczenie, obtarte nogi, czekanie na możliwość przygotowania ciepłego posiłku, kolejki do punktów sanitarnych, itp. mogą niejednemu uczestnikowi zepsuć dobry nastrój. Dotarcie do górki przeprośnej oznacza, że cel wędrówki jest blisko, że jeszcze tylko trzeba pokonać jeden odcinek, z reguły już niezbyt długi i przyjdzie ukojenie. Ale, żeby dobrze przeżyć zakończenie pielgrzymki najpierw trzeba pojednać się z tymi, z którymi, być może, trzeba było się o coś spierać. Obrazki z przeprośnych górek są bardzo podobne, pielgrzymi zgromadzeni gdzieś w lesie, opatrujący zranione nogi, niektórzy zmęczeni leżą na rozłożonych karimatach, lub siedzą pod drzewami, kolejki do spowiedzi, księża, też przecież pątnicy, siedzący na byle czym (krzesło, to luksus), czasami różniący się od pielgrzyma tylko tym, że mają przerzuconą przez ramiona stułę, kolejki penitentów (czekających na spowiedź). Nikt tych ludzi do tego nie zmuszał, by wędrowali w słońcu, w deszczu, czasami nocą, bo w upalny dzień się nie dało, a jednak wielu ten trud podejmuje. Po co to robią? Każdy, kto idzie na pielgrzymkę robi to z jakichś powodów i dla sobie znanych intencji. Czasami te intencje są ujawniane w modlitwie wiernych podczas mszy św., a czasami są zachowywane w tajemnicy.

Po co to wszystko, co powyżej napisałem? Kiedy słyszę, co dzieje się w naszej polityce, to myślę, że wszyscy powinniśmy udać się na górkę przeprośną. Jeżeli takiego aktu pojednania nie dokonamy, a przynajmniej nie podejmiemy takich prób, to marna przed nami przyszłość. Jeżeli obecne metody zarządzania naszym państwem będą kontynuowane, to każda następna władza będzie sięgała po jeszcze bardziej radykalne metody rządzenia, które pokazują przede wszystkim jedno, że to interes władzy jest najważniejszy, a cała reszta, demokracja, praworządność, sprawiedliwość, interes społeczny, to tylko slogany, które mogą być dowolnie interpretowane. Dla rządzących liczy się tu i teraz, a co potem będzie … żądza odwetu każe decydentom o tym potem w ogóle nie myśleć, bo rządzenie nie jest dla "mięczaków".

Dla mnie górką przeprośną jest dzisiejszy wieczór. O polityce piszę coraz rzadziej, bo o tej dziedzinie na spokojnie pisać się nie da. By pisać o tym, co tu i teraz, trzeba używać coraz mocniejszych słów, a granice tej eskalacji mogą doprowadzić nas, a mnie na pewno, do skrajności, których musiałbym się kiedyś bardzo wstydzić, a to dla mnie żaden interes, by do tego doszło. Zatem wszystkich tych, którzy moimi wcześniejszymi tekstami poczuli się jakoś urażeni, za wszystko przepraszam. Czy jeszcze jakiś tekst o polityce na Salonie zamieszczę tego nie wiem, ale pewnie szybko to się nie stanie. Oprócz polityki świat ma nam jeszcze coś więcej do zaoferowania, warto o tym pamiętać, szczególnie w takim czasie, jak Triduum Paschalne, po którym mamy Święto Zmartwychwstania Pańskiego.

Spokojnych Świat Wielkanocnych, dla wszystkich Czytelników mego bloga, wierzących i niewierzących, pokój i spokój jest nam wszystkim potrzebny.


to tylko moje opinie, nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania _ komentarze: pisz co chcesz, ale bez inwektyw i wulgaryzmów, za to zalicza się wypady

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura