Wg niektórych przedstawicieli zdecydowanej mniejszości, 10-15% naszego społeczeństwa, która nie przyznaje się do wyznawania religii chrześcijańskiej, Święta Bożego Narodzenia powinny być skromniej świętowane. Co ciekawe, uważa tak zdecydowana mniejszość z tych 10-15%, bo jest wielu niewierzących, którzy jednak podtrzymują polską tradycję tych zimowych Świąt i dzielą się opłatkiem, ozdabiają choinkę, pod którą składają sobie prezenty, przygotowują tradycyjne potrawy na wigilijną wieczerzę, a niektórzy nawet śpiewają kolędy. Często takie zachowanie tłumaczy się babcią, czy dziadkiem w rodzinie, którzy do Kościoła się przyznają, albo też chęcią zachowania rodzinnych tradycji, bez który te Święta byłyby jakieś puste.
Kto i dlaczego twierdzi, że Święta Bożego Narodzenia powinny być mniej świętowane? Oto w warszawskim ratuszu zawiązała się jakaś grupka nowo wybranych radnych, którym zaczęło przeszkadzać przygotowywanie w pracy wigilijnego opłatka połączonego z modlitwą i wystąpieniem księdza.
Uzasadnieniem sprzeciwu tej urzędniczej tradycji, której chyba nikt siłą nie narzucał, było rzekome zagrożenie złamania "zasady rozdziału państwa i Kościoła", oraz "konstytucyjnej zasady bezstronności organów władzy"(?), czego ponoć ci radni zobowiązali się pilnować w swojej kampanii wyborczej. Jak tegoroczny opłatek w tamtym ratuszu wyglądał, tego nie wiem, ale mam nadzieję, że ci, którzy chcieli go sprawować postąpili tak, jak poprzednio. A swoją drogą, czy ktoś zmuszał, namawiał tych "nowych" do tego, by świętowali ze wszystkimi? Mogli przecież próbować stworzyć nowy sposób tego świętowania, albo po prostu pójść do domu, pewnie nikt by ich za to nie szykanował.
Pojawiła się też grupa rodziców, która domaga się wykluczenia z publicznych szkół wigilii z opłatkiem i kolędami. Ci rodzice uważają, że ich dzieci, które nie chcą w tych uroczystościach uczestniczyć czują się wykluczane ze szkolnej społeczności, co powoduje u nich traumę. Jak można być wykluczanym z czegoś, w czym się nie uczestniczy? Czy w ten sposób nie można żądać wyrzucenia ze szkół różnych kółek zainteresowań, w tym grup sportowych, bo nie uczestniczą w nich wszystkie dzieci?
Niektórym przeszkadzają też opłatki wigilijne urządzane w zakładach pracy. Przecież na te opłatki przychodzą ci, którzy chcą w tych spotkaniach uczestniczyć, nie ma żadnego przymusu, ani też nie ma żadnych przeszkód, by uczestniczyły w nich osoby niewierzące. Sam z bliska przez wiele lat obserwowałem takie spotkania i nie budziły one żadnych kontrowersji, skąd teraz takie poruszenie?
Jak można wykoślawiać pewne idee, może świadczyć pewien istotny szczegół tegorocznej gali organizowanej przez fundację Szlachetna Paczka. Po zmianach w tej fundacji nowa pani prezes uczyniła twarzą tegorocznej, świątecznej akcji rozdawania paczek potrzebującym rodzinom, piosenkarkę Natalię P. Pani Natalia ma też śpiewać na gali tegorocznej edycji Szlachetnej Paczki. Czy to jednak nie kłóci się z ideą chrześcijańskiej organizacji, że pani Natalia P., natchniona czarnymi protestami wyznała swoją tajemnicę, która nijak nie przystaje do chrześcijańskich wartości? Gdyby ta pani śpiewała na koncertach WOŚP pewnie by to nikogo nie zdziwiło, ale tu, na tej wyżej wspomnianej gali, już niejedną osobę na pewno tak i to mocno. I niewiele wyjaśniło tu wystąpienie rzecznika fundacji, że oni działają ponad podziałami. Czy takie podejście nie może doprowadzić do tego, że ta fundacja straci swoje podłoże chrześcijańskie, bo zostanie przejęta przez liberalnych działaczy, dla których określenie, że coś jest chrześcijańskie zupełnie nic nie znaczy? Niejako z podobnych powodów na tzw. zachodzie zlikwidowano wiele organizacji chrześcijańskich, bardzo pożytecznych społecznie, bo próbowano im narzucić liberalne, by nie powiedzieć, libertyńskie idee. Jaki jest tego skutek? Ano taki, że tamtejsze "chrześcijańskie" partie polityczne akceptują normy postępowania narzucane przez środowiska mniejszościowe, które z chrześcijaństwem nie mają nic wspólnego. Chcemy, by u nas podobnie się stało?
Co ciekawe, to rzekome dyskryminowanie osób niewierzących nagłaśniają niewielkie grupy głośnych aktywistów, przeciwników religii, którzy tak bardzo domagają się przestrzegania wszelkiej wolności, ale tylko wtedy, kiedy im to pasuje. Broniąc wykoślawionej demokracji oczekują, że zdecydowana większość ma podporządkować się ich nielicznej mniejszości, zapominając, że ma być zupełnie odwrotnie.
1207
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (55)