16 obserwujących
171 notek
184k odsłony
533 odsłony

Koalicja Europejska i LGBT+, związki bez przyszłości

Wykop Skomentuj11

Zastanawiałem się, jaki interes ma KE, by wspierać społeczność spod znaku LGBT+, skoro tam preferuje się związki niemające przed sobą żadnej przyszłości? Analogie jednak nasuwają się same, KE też jest związkiem, przed którym nie stoi żadna przyszłość, ponieważ tworzące go partie mają zupełnie inne cele, niemożliwe do wspólnego realizowania. KE zapowiada zresztą, że jej przedstawiciele, ci, którzy załapią się na europsłów, zaraz po wyborach rozbiegną się po różnych politycznych frakcjach PE, które czasami walczą ze sobą, więc ten ich związek z założenia jest tworzony tylko na krótki czas. Po co zatem ta cała zabawa? Ano po to, by zrealizować jeden cel, pokonać PiS w wyborach, by przekonać się, jak wypadnie prawdziwy sondaż przed tymi ważniejszymi wyborami, wyborami do polskiego parlamentu. To taki dosyć perwersyjny cel, jak to bywa w związkach LGBT+, zadowolić się na chwilę, z ewentualnego zwycięstwa nad PiS, a potem(?), niechby i potop, przecież i tak się rozejdziemy.

Gdyby KE zostawiła sprawy LGBT+ dla partii "Wiosna", która przecież tylko po to powstała, by wprowadzić "swoich" do wielkiej polityki, byłoby to bardziej zrozumiałe dla jej zwolenników, którzy homozwiązków nie pochwalają, a takich jest przecież zdecydowana większość. KE brnie jednak ślepo w homoideologię, wspierając chociażby zapowiedzi prezydentów Warszawy, co do wprowadzania karty LFBT+ do szkół. Społeczny opór przed tymi zamierzeniami doprowadził jednak do tego, że decydenci KE, głównie ci z PO i PSL, dawnej rządowej koalicji, odmówili podpisów pod deklaracją walczenia o ogólnounijne prawa homoseksualistów, uznając, że straty takiej decyzji mogłyby być zbyt wielkie. Politycy PO i PSL mrugają jednak do tych z LGBT+, że przyłączą się do ich żądań, ale dopiero po jesiennych wyborach, bo inaczej "ciemny lud", czyli małomiasteczkowi i wiejscy wyborcy ich pogonią. Interes, to interes, a liberałowie przecież się na interesach znają, a przynajmniej tak im się wydaje. Mataczenie polityków KE sprawi, mam nadzieję, że pogonią ich i ci, "lepiej wykształceni i z dużych miast", bo wcale jest ich niemało, tych, którzy KE nie popierają. Decydenci KE walczą też o jeszcze jeden cel, odebrać chociaż część głosów "Wiośnie", choć po tej wpadce z odmową podpisania się pod wspomnianą deklaracją wcale to nie będzie takie łatwe, co zapewne wielu wcale nie martwi.

Czy w świetle powyższego rozpad KE, zaraz po wyborach do PE, mimo wszystko, będzie jakąś niespodzianką? Żadną, bo przecież związki LGBT+ często się rozpadają, o czym mówią wszelkie statystyki. Rozpadają się, bo jaka stoi przed nimi przyszłość? W związkach LGBT+ wiek partnera i jego fizyczna atrakcyjność, co by o tym nie powiedzieć, odgrywają zasadnicze znaczenie, a przecież ludzie się starzeją, ich wygląd się zmienia, więc jak tu trwać, kiedy na zewnątrz tylu atrakcyjnych, potencjalnych partnerów, a starych niewiele już łączy?
Po wyborach do PE podobny los czeka poszczególne partie KE, których decydenci będą szukali wsparcia gdzie indziej, niż u towarzyszy z niedawnej kampanii, ci przestaną być atrakcyjni i przydatni. Bo, czy przydatny dla PO będzie jeszcze po wyborach np. pan Cimoszewicz, który swoimi ostatnimi komentarzami, do głośnej ustawy 447, o rekompensatach za mienie pożydowskie, sprawił taki ferment, że jego dawna, bliska współpracownica, Aleksandra Jakubowska napisała, (za salon24.pl): "Przepraszam, że kiedyś pracowałam dla tego osobnika...." 



Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka