Józef z Londynu Józef z Londynu
36
BLOG

Ratko Mladić, „kat Srebrenicy”, „kat Bałkanów”

Józef z Londynu Józef z Londynu Polityka Obserwuj notkę 3
Serbski rząd znów się wzrusza. 84-letni Ratko Mladić, „kat Srebrenicy”, „kat Bałkanów”, skazany na dożywocie za ludobójstwo, ma drugi udar mózgu i leży w Hadze. Belgrad błaga: przenieście go do serbskiego szpitala, niech umrze wśród swoich.


image


Bo przecież „odwiedziny u umierającego członka rodziny to nie to samo, co możliwość spędzenia ostatnich dni w znacznie większej bliskości z ukochanymi”.

Humanitaryzm w pełnej krasie. Serce pęka.

Zwłaszcza gdy pamięta się, jak ten sam człowiek w lipcu 1995 roku dbał o „bliskość” tysięcy bośniackich muzułmanów.Przypomnijmy sobie ten idylliczny tydzień, bo skoro Serbia tak dba o komfort zbrodniarza, warto odświeżyć, czym ten zbrodniarz się zasłużył.

Srebrenica – enklawa pod „ochroną” ONZ. 11 lipca 1995 Mladić triumfalnie wkracza do miasta, przed kamerami zapowiada „zemstę na Turkach”. Tego samego dnia jego siły zaczynają systematycznie oddzielać mężczyzn i chłopców od kobiet, dzieci i starców. Kobiety i dzieci – na autobusy, do wysiedlenia. Mężczyźni i chłopcy – do egzekucji. Ponad osiem tysięcy. Osiem tysięcy. W ciągu kilku dni.Nie byle jak. Metodycznie. W Kravicy – ponad tysiąc ludzi spędzonych do magazynu spółdzielni rolniczej, rozstrzeliwanych grupami. W Orahovcu – kolejny tysiąc przy szkole. Na farmie Branjevo – półtora tysiąca. Kopali sobie groby, byli rozstrzeliwani, a czasem po prostu zasypywani żywcem. Ciała wrzucano do masowych grobów, a potem – żeby ukryć ślady – ekshumowano i przenoszono w inne miejsca. Buldożery, ciężarówki, systematyczność. To nie był chaos wojny.

To był przemysł śmierci.

Największe ludobójstwo w Europie od czasów II wojny światowej. Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii nie miał wątpliwości: ludobójstwo. Mladić – winny. Dożywocie.

A teraz Serbia: „jest w końcowej fazie życia”, „opieka medyczną jest ograniczona”, „potrzebuje bliskości rodziny”. Jakie to wzruszające. Ten sam kraj, którego ówczesne władze (i armia) były głęboko zaangażowane w logistykę i wsparcie dla wojsk Mladića, teraz odkrywa w sobie pokłady humanitaryzmu. Minister sprawiedliwości Nenad Vujić zapowiada kolejny wniosek. Bo poprzedni Haga odrzuciła – skazany ma odpowiednią opiekę na miejscu. Ale Belgrad nie odpuszcza. Dwóch sędziów było za – więc „to potwierdza słuszność naszych argumentów”. Logika żelazna.Ironia jest tak gęsta, że można nią dusić.

Facet, który rozkazał oddzielać 12-letnich chłopców od matek, żeby ich potem rozstrzelać, ma teraz prawo do „większej bliskości z ukochanymi”.

Facet, którego żołnierze gwałcili, torturowali, głodzili i zabijali tysiące ludzi w Sarajewie przez trzy lata oblężenia, ma dostać transfer do Belgradu, bo udar. Facet, który nadzorował operację „Krivaja 95”, w wyniku której ponad 8000 bośniackich mężczyzn i chłopców zniknęło z powierzchni ziemi, teraz jest „umierającym członkiem rodziny”.

Rodziny ofiar protestują.


Oczywiście.

Dla nich jakakolwiek forma złagodzenia kary to policzek. Ale kogo to obchodzi, gdy serbski rząd mówi o „podstawowych prawach człowieka”? Prawa człowieka – dla kata. Dla ofiar – masowe groby i dekady poszukiwania szczątków. Do dziś nie wszystkie ciała zostały zidentyfikowane. Matki wciąż czekają na kości synów. A Belgrad chce, żeby Mladić spokojnie dokonał żywota w serbskim szpitalu, pod opieką, w cieple rodzinnym.


To nie jest debata o humanitaryzmie. To test pamięci. Czy Europa, która po Srebrenicy przysięgała „nigdy więcej”, jest gotowa pozwolić, by kat dostał wygodniejszą śmierć, bo jest stary i chory? Czy ludobójstwo ma datę ważności? Czy po trzydziestu latach można już mówić o „końcowej fazie życia” zamiast o ośmiu tysiącach trupów w dołach?Serbia nie prosi o ułaskawienie. Prosi tylko o „medyczny transfer”. Jakby to zmieniało cokolwiek. Jakby przeniesienie kata bliżej domu nie było symbolicznym unieważnieniem wyroku. Jakby rodziny ofiar nie miały prawa czuć, że sprawiedliwość znów jest handlowana.


Mladić ma 84 lata. Może rzeczywiście nie pożyje długo. Ale osiem tysięcy ludzi, których kazał zamordować, też nie pożyło. Wielu z nich nie miało nawet 20 lat. Niektórzy mieli 12–15. Nie dostali szpitala. Nie dostali bliskości rodziny. Dostali kulę w tył głowy i buldożer.I teraz Belgrad chce, żebyśmy wzruszyli się losem człowieka, który to wszystko zaplanował i nadzorował. Żebyśmy okazali „humanitaryzm”. Żebyśmy zapomnieli, że ludobójstwo nie przedawnia się wraz z wiekiem sprawcy.

Haga powiedziała „nie”. Serbski rząd mówi „jeszcze raz złożymy wniosek”. Bo przecież – jakże by inaczej – chodzi tylko o prawa człowieka. Prawa kata.

Ofiary mogą poczekać.

Jak zawsze.



Prawa strona netu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka