
Wirtualna Polska i TVN24 wspólnymi siłami przeprowadzili dziennikarskie śledztwo, a tak naprawdę dostali na skrzynki pocztowe gotowe materiały od informatorów i ujawnili aferę zegarkową z udziałem prezesa PKOL Roberta Piesiewicza, wyglądało to jak duży scenariusz rozpisany na kilka odcinków.
Nie minęła doba i przekazy dnia Koalicji Obywatelskiej ujawniły całą mizerię najnowszej akcji, do tego wysypał się Roman Giertych, jako adwokat Krala i Waldemar Żurek z “przełomem w śledztwie”
O tym, że na jesieni ma nastąpić atak na prawicową opozycję, głośno mówiło kilka znanych postaci z życia publicznego, między innymi były szef BBN Sławomir Cenckiewicz. Zawsze jest tak, że ci co przygotowują prowokację wiedzą znacznie więcej, niż ci, którzy się jej spodziewają i to wywołuje szereg spekulacji, często opartych na emocjach. Sławomir Cenckiewicz poszedł dokładnie w takim kierunku, o co trudno mieć większe pretensje, bo ta ekipa rządząca nie raz i nie dwa udowodniła, że nie ma żadnych zahamowań w politycznym poszukiwaniu zemsty. Poza tym afera wokół Zondacrypto to bardzo wygodny temat zastępczy dla Donalda Tuska, który w ogóle sobie nie poradził z aferami, jakie wybuchły w Kolacji Obywatelskiej. Teoretycznie potencjał w tym jest i to do zaatakowania w kilku kierunkach, nie tylko w kierunku PiS.
Patrząc jednak na niecierpliwe przebieranie nogami i pierwsze przecieki z rzekomych wyjaśnień składanych przez Przemysława Krala, nie widać nic poza odgrzewanymi kotletami. Wraca sponsorowanie CEPAC, czyli konferencji środowisk konserwatywnych, w której udział brał prezydent Karol Nawrocki, wraca Zbigniew Ziobro z Funduszem Sprawiedliwości oraz reklamy TV Republika. Jedyna nowość to zegarek dla Radosława Piesiewicza, ale to się utrzymało na topie przez pół dnia i z pewnością na top nie wróci. Do politycznego trzęsienia ziemi mogłoby dojść tylko pod jednym warunkiem – naprawdę grube kwity przekazane przez Krala z podpisami czołowych polityków opozycji. Nic na taki rozwój wypadków i afery nie wskazuje, choćby dlatego, że taki materiał mógłby budować całą kampanię wyborczą Koalicji Obywatelskiej, ale dziecko wie, w jakim czasie coś podobnego się odpala i na pewno nie robi się tego na rok przed wyborami.
Najprawdopodobniej jest to wspólna inicjatywa Romana Giertycha i Waldemara Żurka, a mają o co walczyć, bo obaj są na politycznym zakręcie. Żurek obiecywał złote góry i pełne rozliczenia, tymczasem nie może się wykazać żadnym sukcesem, nie mówiąc o dużym sukcesie. Ani nie „przywrócił praworządności”, ani nie potrafił „przywieźć w bagażniku” Marcina Romanowskiego, nie wspominając o Zbigniewie Ziobrze. Wygłupy ministra na portalach społecznościowych też się skończyły, gdy zaczął zbierać ostre cięgi i to od najtwardszego elektoratu Koalicji Obywatelskiej, który domagał się konkretów, zamiast coraz mniej zabawnych filmików. Roman Giertych jest w jeszcze większym kryzysie wizerunkowym, ciągnie się za nim coraz więcej nieprzyjemnego zapach, od afery Polnord, przez torpedowanie spraw frankowych, aż po ujawnianie materiałów z postępowania prokuratorskiego.
Znając metody działania Donalda Tuska, z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że cała akcja nie dzieje się bez jego wiedzy, ale niekoniecznie z jego błogosławieństwem. W takich przypadkach Donald Tusk stosuje swoją ulubioną regułę: „Bierzecie to na siebie, jak wygracie, to się podzielimy sukcesem, ale jak polegniecie, to mnie w tym nie ma”. Z kolei –początek tego projektu to z pewnością robota Romana Giertycha i on też zastosował swój ulubiony manewr, taki sam jak z „austriackim biznesmenem” (Gerald Birgfellner), czy Tomaszem Mrazem. Znaleźć świadka albo świadka koronnego, który będzie opowiadał niekoniecznie prawdziwe historie, ale politycznie atrakcyjne. Giertych w tym wszystkim najmniej ryzykuje, zwłaszcza jako obrońca Krala, ale Waldemar Żurek będzie się musiał wykazać konkretami, a te wyglądają jak niedawno umorzone „dwie wieże”.
https://www.patrzymy.pl/giertych-pakuje-zurka-w-dwie-wieze/


Komentarze
Pokaż komentarze (2)