20 obserwujących
207 notek
172k odsłony
851 odsłon

Pogłębianie podziałów

Wykop Skomentuj67


W sumie nie ma niczego zaskakującego w stanowisku, jakie przyjął pan Warzecha, którego pamiętam z dość krytycznego nastawienia do imigrantów (co mi się swego czasu bardzo podobało): jako porządny prawicowiec stanął po stronie właścicieli ferm futrzarskich. Co mnie dziwi i nieco zasmuca, to sposób nakreślania swoich oponentów grubą kreską, prostacka drwina, ośmieszanie uczuć wyższych i kojarzenie ich z infantylną ckliwością i ignorancją:

Nie ma nic zaskakującego w opublikowanym dopiero co przez „Rzeczpospolitą" sondażu, w którym prawie 48 proc. badanych opowiedziało się za zakazem hodowli zwierząt na futra. Ten wynik to łatwy do przewidzenia przejaw szerzącego się bambinizmu – sentymentalno-nierealistycznego sposobu widzenia zwierząt, którego nazwa pochodzi od filmu Walta Disneya z 1942 roku o słodkim jelonku Bambi. [...] Ludzie z miast widzą zwierzęta poprzez pryzmat swoich ukochanych piesków i kotków, egzotycznych zwierząt w zoo, filmów przyrodniczych pokazujących dziką, piękną i nieokiełznaną przyrodę oraz coraz częściej zmanipulowanych relacji prozwierzęcych aktywistów, którzy słusznie kalkulują, że nawet obraz absolutnie prawidłowej wiejskiej hodowli wstrząśnie nieprzywykłymi miastowymi.

Ooo, to już nawet filmy przyrodnicze są niewiarygodne i „upupiają” wszelkie stworzenie? Ciekawe. Ja widziałam na nich przemoc, pogoń, czyhanie, pożeranie, zdychanie... A że okraszone piękną muzyką i kojącym głosem lektora? Że dobór scen tendencyjny? Że montaż stara się podkreślić pożądaną narrację? To nie czyni z dokumentu bajki dla dzieci.

Jak widać najłatwiej zbyć sprzeciw wobec hodowli zwierząt na futra czy wykorzystywania ich w cyrkach prostym machnięciem ręki, stukaniem się w czoło czy tekstem typu: „Ech, ten bambinizm. Z tego należy wyrosnąć”. W ten sposób utrwala się podział my-oni, przy czym wiadomo już, kto jest rozważny i rozumny, a kto po prostu ultraemocjonalny. :)

Jak już pisałam, współczucie dla zwierząt, chęć ulżenia ich doli, oburzenie na osoby je męczące czy nakładanie samemu sobie pewnych ograniczeń mających w zamierzeniu pomniejszyć ogrom zwierzęcego cierpienia nie mają NIC wspólnego z dziecięcą wiarą w szlachetność i niewinność samej fauny. Czy można zarzucić przyrodnikom-pasjonatom, czyli osobom nierzadko najbardziej zaangażowanym w ochronę środowiska, głupkowaty sentymentalizm i nieznajomość praw natury? Ba! Czy można to zarzucić przeciętnej dorosłej osobie, która chyba doskonale wie, jak posilają się lwy, hieny, sępy czy nawet skąd się bierze mięsko na ich talerzu? Rzecz jedynie w tym, iż przeciętny dorosły (nie mówiąc o dzieciach) może nie wiedzieć, jak bardzo upodlony jest proces „pozyskiwania” mięsa dla LUDZKIEJ populacji, począwszy od nienaturalnych warunków bytowania krów, świń i drobiu, a skończywszy na zabijaniu. My, ludzie, prześcignęliśmy naturę w jej bezwzględności. A chyba winno być nieco inaczej, prawda?

Kto wie, może faktycznie po tej „piątce” powinniśmy zmierzyć się kiedyś z przemysłową „produkcją” wieprzowiny, wołowiny i kurczaka? Jedni drżą na samą myśl o zmianach, antycypując absurdalne przepisy oraz horrendalne podwyżki surowca, inni naiwnie marzą o hasających po łąkach szczęśliwej trzodzie i rogaciźnie, która dopiero u progu późnej starości idzie pod nóż, wprzódy łagodnie odurzona jakimś gazem. Niemniej wizje wizjami, a co przyniesie przyszłość, pozostaje na razie niewiadomą. Jedno jest pewne: podziały rysują się coraz ostrzej i nie widać szans na ich zatarcie.


Wykop Skomentuj67
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości