22 obserwujących
236 notek
211k odsłon
1326 odsłon

Dlaczego tyle kupujemy?

Wykop Skomentuj114


Lubię czasami fantazjować, co by było, gdybyśmy z Partnerem i Maleństwem musieli nagle, no, powiedzmy w ciągu kilku godzin opuścić nagle mieszkanie. Ile rzeczy zmieściłoby się w naszych plecakach i walizkach? Rozglądam się po pokoju i widzę tysiące przedmiotów, z których większość wydaje się być na pozór nieodzownie potrzebna. Cały muzyczny sprzęt Partnera, wszystkie moje książki, komputer, ubrania, naczynia, kryształy po babciach, tkaniny, drobiazgi, zabawki, pamiątki... Człowiek otoczony jest mnogością rzeczy, których często nie używa, zagracają jedynie dom, lecz pozbyć się ich – niepodobna. Bo jednak wydało się pieniądze, bo coś znaczą, coś reprezentują, o czymś świadczą, bo a nuż się przydadzą. Gdybyśmy mieli nagle uciekać, zostawić to wszystko za sobą, czulibyśmy się pewnie jak obdarci ze skóry lub pozbawieni jednego z członków. A i tak mamy o wiele, wiele mniej niż np. moi rodzice, których uzbierany przez całe życie majątek znacznie przewyższa nasz. Składając im wizytę nieraz jestem zaskakiwana kolejnym nabytkiem typu obrazek, półki, pojemniki, coś dla zwierząt, etc.

Ograniczenia nałożone przez rząd na niektóre przedsiębiorstwa, punkty usługowe i sklepy zaowocowały – jak czytałam – wieloma bankructwami i trzęsieniem ziemi w gospodarce. W naszej rzeczywistości pieniądz musi nieustannie krążyć, trzeba dużo zarabiać i jeszcze więcej wydawać. Nacisk na sprzedaż jest ogromny, zwłaszcza sprzedaż chłamu, który ktoś wyprodukował po bardzo niskiej cenie, korzystając nierzadko z półdarmowej siły roboczej. Trzeba wymieniać sprzęt RTV i AGD co parę, góra dziesięć lat, o mniejszym gabarytowo, jak telefony, nie wspominając. Piętrzą się góry elektrośmieci, konsumenci wpadają w kolejne raty i kredyty, ich domy puchną od nabytych gadżetów. Na tym opiera się współczesna gospodarka.

W rok 2021 nasza mała rodzina wchodzi z potężnym debetem na koncie i takimiż zobowiązaniami finansowymi. Mam o to pretensje do Partnera, niemniej stanowimy Parę, więc odpowiedzialność jest rozłożona na dwoje. Zastanawiam się, co by było, gdybyśmy tak na rok powstrzymali się od wszelkich zakupów poza tymi naprawdę niezbędnymi. Tylko artykuły potrzebne do codziennego funkcjonowania (jedzenie, higiena, środki czystości, ubranie, sprzęt na handel w przypadku Partnera) plus prezenty z jakiejś tam okazji. Zero pierdółek, ozdóbek, kolejnych pluszaków dla Malucha. O ile polepszyłby się nasz budżet, a zarazem obniżył wkład w gospodarkę. :) Nie wiem, czy byśmy tak potrafili. Kasa nigdy się nas nie trzymała. Może jesteśmy po prostu chciwi i łapczywi? Rozrzutni i lekkomyślni? Uzależnieni od kupowania? Cieszę się z automatycznej temperówki, fajnego breloczka, ciuchów, butów, no i przede wszystkim – z masy zakupionych niedawno książek. Odnoszę jednak wrażenie, że często mocno przesadzamy, obrastamy w niepotrzebne graty. Co ma prawdziwą wartość, a co jest zbędne?

Na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie każdy, kto zastanawia się, na co idą jego pieniądze. Czy warto ulegać reklamom, afiszom, zachętom rozmaitych domokrążców, łasić się na usługi proponowane przez telemarketerów? Czy kolejny przedmiot przysporzy mi więcej radości niż kłopotu? Nie nakłaniam do pójście w ślady minimalistów i narzucenia domostwu ascetycznego wyglądu, a jedynie do przyjrzenia się swoim zasobom oraz delikatnej autorefleksji przy nabywaniu kolejnego gadżetu. Nawet gdyby gospodarka miała przez to paść, lepiej pomyśleć o własnym zdrowiu, mniej pracować i nie wydawać pieniędzy na sztucznie wykreowane potrzeby.


Wykop Skomentuj114
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości